Widzew musi wygrać: Jak nie z Cracovią to z kim?

Widzew nie wygrał dwóch meczów z rzędu w lidze, Cracovia czterech. I m.in. z tego powodu piątkowy pojedynek tych drużyn przy al. Piłsudskiego zapowiada się niezwykle ciekawie. Początek o godz. 20.
Po przegranych z PGE GKS-em Bełchatów i Zagłębiem Lubin Widzew spadł o trzy miejsca w tabeli - z dziewiątego na 12. Nad strefą spadkową ma już tylko dwa punkty przewagi. Po 12 kolejkach jego sytuacja nie jest więc najlepsza. Co w takim razie napisać o Cracovii, którą w tym sezonie stać było ledwie na jedną wygraną i jeden remis?

Drużyna z Krakowa z czterema punktami zamyka tabelę ekstraklasy (do przedostatniego Lecha Poznań traci aż osiem "oczek"). Przegrała dziesięć meczów, straciła 23 gole i... trenera. W październiku z Cracovii zwolniony został Rafał Ulatowski, a zastąpił go Jurij Szatałow.

Trener Widzewa: Gramy o życie

Póki co na niewiele się to jednak zdało, bo były szkoleniowiec Polonii Bytom (prowadził ją w tym sezonie przeciwko Widzewowi) przegrał z nową drużyną dwa mecze. Przy al. Piłsudskiego liczą, że przegra po raz trzeci. A właściwie nie wyobrażają sobie, by było inaczej. - Gramy z ostatnią drużyną w lidze, a to oznacza, że jej piłkarze mają nóż na gardle. My zresztą też, dlatego musimy być zmotywowani nie podwójnie, ale potrójnie. Gramy o życie - mówił w rozmowie z "Gazetą" trener Andrzej Kretek. To było w środę. Wczoraj - na oficjalnej konferencji prasowej przed meczem - zdania nie zmienił. - Musimy być maksymalnie skoncentrowani i zmobilizowani, od początku do końca - mówił. - To dla nas bardzo ważny mecz, musimy go wygrać.

Mówiąc "dla nas" miał zapewne na myśli nie tylko piłkarzy, ale i siebie. Chociaż oficjalnie nikt z szefów Widzewa nie powiedział, że trener musi wygrać, by zachować posadę, to chyba nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić, by Kretek pozostał na stanowisku w przypadku porażki z ostatnią drużyną w tabeli. Nikt łącznie z nim.

- Na pewno stać nas na zdobycie trzech punktów - mówił na tej samej konferencji widzewiak Krzysztof Ostrowski. Dopiero później się zreflektował i szczerze powiedział, że nie wyobraża sobie, by ostatnia w tabeli Cracovia mogła wywieźć z Łodzi trzy, a nawet jeden punkt.

Na Ostrowskiego trener Kretek bardzo liczy, bo to jeden z tych piłkarzy, których Widzewowi bardzo brakuje - potrafiący kreować grę, a nie tylko przeszkadzać rywalom, a w ofensywie jak najszybciej pozbywać się piłki. Tydzień temu 28-letni skrzydłowy wszedł na ostatnie 20 minut meczu z Zagłębiem Lubin i trochę rozruszał kolegów. Teraz pewnie zacznie mecz od początku, chociaż mało prawdopodobne, by wytrzymał 90 minut. Ostatni raz od początku Ostrowski grał na początku czerwca, później leczył kontuzję. - Jestem zdrowy na 100 proc. - zapewnia teraz. - Rozegrałem połowę meczu w Młodej Ekstraklasie. Nie było żadnych problemów i nie sądzę, by były, gdybym grał dłużej.

Kreatywny Ostrowski grający na świeżości na pewno bardzo się Widzewowi przyda, bo przeciwko Cracovii wykluczony jest występ Mindaugasa Panki. Po meczu z Zagłębiem Lubin dołączył do niego Jarosław Bieniuk, którego kontuzja okazała się nie tyle poważna, co bardzo bolesna.

Do składu wrócą za to Łukasz Broź i Bruno Pinheiro, którzy ostatnio pauzowali z powodu nadmiaru żółtych kartek. Obaj mają pewne miejsce w składzie.

Matusiak strzeli blisko domu?

Obaj to gracze defensywni, więc jednym z ich zadań będzie powstrzymanie Radosława Matusiaka. Były piłkarz Widzewa i jego wychowanek wraca do zespołu po kontuzji. Defensorzy łódzkiej drużyny pewnie nie drżą ze strachu, bo były reprezentant Polski nie jest królem pola karnego od dawna. W tym sezonie Matusiak dał się we znaki tylko obrońcom i bramkarzowi Górnika Zabrze. Zdobył dwa gole, jedyne w tym sezonie. Ale na pewno trzeba na niego uważać.

- Trudno powiedzieć, w jakiej Radek jest dyspozycji. Ważne, by poprawił fatalną skuteczność zespołu - mówi trener Jurij Szatałow.

Matusiak: - Sentymenty nie grają. Beniaminek to łatwiejszy rywal niż Jagiellonia Białystok czy Legia, a my potrzebujemy punktów jak powietrza. Skoro mamy wywalczyć ich sześć przed zimą, to Łódź będzie dobrym miejscem. Czy dobrym dla mnie? Mam mieszkanie dwa przystanki od stadionu, a w GKS-ie Bełchatów strzeliłem dwie bramki swojemu pierwszemu klubowi.

Oby tym razem było inaczej. I oby Darvydas Sernas i Marcin Robak przypomnieli sobie, jak zdobywa się gole. Lepszej okazji niż mecz z drużyną, która straciła w tym sezonie 23 bramki, nie będzie.

Prawdopodobny skład Widzewa: Kaniecki - Ben Radhia, Ukah, Pinheiro, Dudu - Ostrowski, Broź, Durić, Grzelczak - Robak, Sernas.

Transmisja w Orange Sport o godz. 20