Widzew - Cracovia 2:2. Emocje do ostatnich minut

Po emocjonującym meczu Widzew zremisował z Cracovią, ale podział punktów nie zadowala żadnej z drużyn. Remis z ostatnią w tabeli drużyną jest na pewno porażką dla Andrzeja Kretka, ale niedosyt może czuć też Jurij Szatałow, bo jego zespół nie wykorzystał rzutu karnego i dziesięciominutowej gry w przewadze.
Pierwsza połowa długimi fragmentami była widowiskiem bardzo przeciętnym. Gospodarze starali się atakować, ale robili to bardzo nieporadnie, a kontry Cracovii kończyły się zazwyczaj daleko od bramki Bartosza Kanieckiego.

W ciągu początkowych 25 minut obie drużyny stworzyły sobie po jednej dogodnej okazji do zdobycia gola, ale strzał zarówno strzał Grzelczaka, jak i Ntibazonkizy wybronili bramkarze. Do szatni Cracovia schodziła jednak z jednobramkowym prowadzeniem. Dobre prostopadłe podanie Saidiego Ntibazonkizy i spryt Bartosza Ślusarskiego wystarczyły, żeby gospodarze wyciągali piłkę z siatki.

Bezradność piłkarzy Andrzeja Kretka, którzy do końca pierwszej połowy nie stworzyli już zagrożenia pod bramką Marcina Cabaja, co chwilę kwitowana była gwizdami i niewybrednymi przyśpiewkami kibiców.

W przerwie trener Widzewa dokonał jednej zmiany. Krzysztofa Ostrowskiego zmienił Adrian Budka. Już kilka minut później swojej decyzji mógł pożałować, bo rezerwowy piłkarz Widzewa zmarnował wypracowaną przez Darvydasa Sernasa stuprocentową okazję.

Niewykorzystana sytuacja nie zemściła się jednak na gospdarzach. Przeciwnie. To łodzianie zdobyli bramkę na 1:1. Dośrodkowanie spod linii autowej Adriana Budki trafiło wprost na głowę Łukasza Brozia, który precyzyjnym strzałem zmieścił piłkę tuż przy słupku. Jak się okazało, wyrównujący gol był tylko preludium do wielkich emocji, jakimi uraczyli kibiców piłkarze obu zespołów.

Kilka groźnych akcji rozgrzało publiczność, ale kulminacja nastąpiła dopiero w ostatnich dziesięciu minutach meczu. Kiedy czerwoną kartkę po faulu w polu karnym na Mateuszu Klichu dostał Ugochukwu Ukah, wydawało się, że goście trzy punkty mają w garści. Radosław Matusiak fatalnie przestrzelił jednak z jedenastu metrów, a dwie minuty później prowadził już Widzew. Po dośrodkowaniu Brozia, do siatki Cabaja strzelił Budka, czym zrehabilitował się za zmarnowaną okazję na początku drugiej połowy.

Drużyna Jurija Szatałowa walczyła jednak do końca i w ostatnich minutach wyrwała jeden punkt, który może być dla "Pasów" bezcenny. Dariuszowi Pawlusińskiemu wystarczyły dwie minuty pobytu na boisku, źeby zaliczyć asystę. Gola na wagę remisu zdobył inny rezerwowy - Bartłomiej Dudzic.

Po emocjonującym meczu Widzew zremisował z Cracovią, ale podział punktów nie zadowala żadnej z drużyn.

To Smuda prowokuje - mówi Michał Żewłakow  »