Sport.pl

Widzew: Sernas odejdzie tylko za kosmiczne pieniądze

Wszystko wskazuje na to, że transfer litewskiego napastnika łódzkiej drużyny do Lecha Poznań jednak nie dojdzie do skutku
Jeszcze w środowego wieczora było niemal pewne, że Darvydas Sernas odejdzie do mistrza Polski za sumę zbliżoną do miliona euro. Jak wiadomo nieoficjalnie, na taką kwotę nie zgodził się jednak wczoraj Jacek Rutkowski, właściciel Lecha.

Jak się okazuje, Widzew wcale nie zamierzał sprzedawać swojego asa... Tak przynamniej sugeruje Mateusz Cacek, wiceprezes klubu z al. Piłsudskiego. - Podaliśmy cenę, która naszym zdaniem była zaporowa - opowiada. - Tymczasem Lech o mało co nie doszedł do tej sumy. Zrobił się kłopot. Na przyszłość będziemy musieli podnieść cenę za Sernasa.

I dodał: - Lech zakończył rozmowy, temat jest skończony. Nie sądzę, by był w stanie dać sumę jaką chcemy.

Czy to oznacza, że Litwin na pewno zostanie w Widzewie. - Jeśli ktoś zaproponuje kwotę zupełnie kosmiczną, to trzeba się będzie nad nią pochylić - mówi Mateusz Cacek.

Sernas miał także ofertę z Izraela. Według wiceprezesa klubu z al. Piłsudskiego piłkarz nie porozumiał się jednak w sprawie warunków swojej umowy.

Mateusz Cacek ogłosił też, że to już koniec transferów do Widzewa, które klub zaplanował. - Ale jeśli pojawi się jakaś okazja, to pewnie z niej skorzystamy - mówi.

Zimą do drużyny dołączyli Sebastian Radzio, Łotysz Jurijs Żigajews, Fin Riku Riski i Rumun Bogdan Straton. Do Konyasporu odszedł za to Marcin Robak.

Co na to Lech?

Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha: - Skończyliśmy temat transferu Sernasa. Nie przyjęliśmy ceny podyktowanej przez Widzew i nie zamierzamy się dłużej targować. Złożyliśmy jedną ofertę, została odrzucona. Na drugą Widzew odpowiedział swoją propozycją, której nie akceptujemy. Zamiast Sernasa sprowadzimy innego napastnika, tańszego, a o umiejętnościach może nawet wyższych niż te prezentowane przez Litwina.