Sport.pl

Lech Poznań skarży chuliganów Widzewa do prokuratury

Klub z Wielkopolski złożył w prokuraturze doniesienie na kibiców Widzewa, którzy w czasie niedzielnego meczu w Poznaniu odpalali race i podpalali szaliki. Jeden z kibiców z poparzeniami trafił do szpitala - podał serwis RMF24.pl
Henryk Szlechetka, dyrektor do spraw bezpieczeństwa Lecha, twierdzi, że race na stadion wniosły kobiety. - A ich nie można dokładnie przeszukać - zaznaczył. - Bo po pierwsze, winna jest anatomia człowieka i poszanowanie godności ludzkiej. Są pewne części ciała, gdzie nie zawsze można dokładnie doglądnąć, dotknąć, bo to niekiedy uwłacza tym osobom - tłumaczy dyrektor Szlachetka.

- Po drugie, winni są sami kibice, bo spóźnili się do Poznania. Dwa razy zatrzymywali pociąg. Przeszukania oczywiście trwały, być może one były nienależycie wykonane, ale kibice z Łodzi przyjechali do Poznania godzinę i 55 minut za późno - podkreśla Szlachetka.

Lech zgrał nagrania z monitoringu na płytę. We wtorek trafiły do prokuratury z wnioskiem o ściganie osób, które odpalały race i nimi rzucały.