Piłkarze Widzewa grają o miliony złotych dla klubu

Drużyna z al. Piłsudskiego jest już pewna utrzymania w ekstraklasie. Teraz piłkarze grają m.in. o pieniądze... na zaległe wypłaty dla siebie
W niedzielę mistrzostwo Polski zapewniła sobie Wisła Kraków, ale wcale nie oznacza to, że w trzech ostatnich kolejkach sezonu nie będzie emocji. Będzie ich naprawdę sporo, zdecydowanie więcej niż w poprzednich latach. O dwa miejsca, dające prawo gry w pucharach, walczy jeszcze bowiem kilka drużyn, teoretyczne szanse na to ma nawet jedenasty w tabeli PGE GKS Bełchatów!

Bardzo ciekawie jest też w dole tabeli, bo żaden z zespołów nie stracił jeszcze nadziei na utrzymanie. Z ekstraklasą pożegnają się dwie drużyny i jest niemal pewne, że łzy popłyną w szatni Polonii Bytom, Cracovii lub Arki Gdynia. Trzynaste Zagłębie ma siedem punktów przewagi nad strefą spadkową i zapewne się uratuje. Pewności jednak nie ma, emocje gwarantowane.

Widzewiacy już mogą spać spokojnie, bo pozostanie w gronie najlepszych zapewnili sobie w niedzielę, wygrywając właśnie z drużyną z Lubina. Teraz walczą o... puchary, bo do trzeciej Jagiellonii Białystok, którą w tym sezonie dwa razy pokonali, tracą pięć punktów. Na to, że Widzew wróci po 12 latach do europejskich pucharów, chyba nie ma co liczyć (chociaż szans odbierać mu nie wolno), ale piłkarze z al. Piłsudskiego na pewno nie będą grali o pietruszkę.

Szesnaście klubów ekstraklasy podzieli bowiem między siebie 120 mln zł ze sprzedaży praw medialnych. Lwią część wypłaca Canal+. Każdy - od pierwszej Wisły po ostatnią Arkę - ma zagwarantowane ponad 3,5 mln zł, co w sumie daje połowę całej kwoty, jaką telewizja płaci za sezon. 25 proc. tej sumy zostanie podzielone między kluby za transmisje na żywo w Canal+ (tzw. mecze pierwszego wyboru). Najwięcej zarobią oczywiście te najlepsze, bo mecze ich drużyn pokazywane były najczęściej. Spotkania Widzewa transmitowane były w tym sezonie osiem razy. Za każdą transmisję do kasy klubu wpłynie 160 tys. zł i to bez względu na to, czy występował w roli gospodarza, czy gościa.

Ostatnia część pieniędzy z praw medialnych - brakujące 25 proc. - też zostanie podzielona, a wysokość kwot będzie zależała od miejsca w tabeli. Ostatni zespół dostanie około 210 tys. zł, a kolejny o około 210 tys. więcej itd. Mistrz Polski zarobi więc około 3,4 mln zł.

Gdyby liga skończyła się w miniony weekend, to na konto Widzewa wpłynęłoby mniej więcej 1,7 mln zł, bo drużyna z al. Piłsudskiego zajmuje dziewiąte miejsce. Gdyby drużyna zdobyła cztery punkty więcej, to byłaby na czwartym miejscu w tabeli, a klub zarobiłby aż o milion złotych więcej. Gra nie toczy się więc o drobne.

I w interesie piłkarzy jest, by zająć na koniec ligi jak najwyższe miejsce. Pieniądze trafią oczywiście na konto klubu, a nie ich bezpośrednio, ale działacze będą mieli co dzielić między zawodników, a przecież są im sporo winni.

Więcej o: