Sport.pl

Ekstraklasa. Król strzelców z Widzewa? Szok, ale to naprawdę możliwe

Piłkarz, który nie strzelił gola z gry w osiemnastu meczach z rzędu, ma duże szanse na tytuł króla strzelców ekstraklasy. - To świadczy o poziomie ligi - mówi Marek Koniarek, napastnik, o którym śpiewano piosenki
W niedzielnym spotkaniu z Zagłębiem Lubin Darvydas Sernas zdobył swoją dziesiątą bramkę w rozgrywkach. Dzięki temu traci już tylko jednego gola do prowadzących w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy Tomasza Frankowskiego z Jagiellonii Białystok i Andrzeja Niedzielana z Korony Kielce. Tyle samo goli co widzewski Litwin zdobył Artjoms Rudnevs z Lecha Poznań, a "gonią" ich Artur Sobiech z Polonii Warszawa i Abdou Razack Traore z Lechii Gdańsk, którzy mogą pochwalić się zdobyciem dziewięciu bramek.

Tak naprawdę napastnicy ekstraklasy nie mają się jednak czym chwalić, bo strzelanie goli idzie im w tym sezonie wyjątkowo słabo. - Co mam powiedzieć? Bardzo słabo to wygląda. To tylko świadczy o poziomie ligi - mówi Marek Koniarek, zdobywca 104 goli w ekstraklasie i najlepszy strzelec w historii Widzewa (65 goli). Gdy w sezonie 1995/96 sięgał po tytuł króla strzelców, zdobył 29 goli. - Na pewno dziś jest trochę trudniej strzelać bramki niż kiedyś, bo gra się bardziej defensywnie, a trenerzy stawiają często na jednego napastnika, ale to nie może być wytłumaczeniem - uważa. - Prowadzi Frankowski, który ma już swoje lata, i to też nie świadczy najlepiej o innych napastnikach. Kiedyś po prostu w lidze grali lepsi piłkarze, to były indywidualności, które właściwie gwarantowały pewną liczbę bramek w sezonie. Nie chcę nikomu ubliżać, ale większości napastników, którzy teraz mają strzelać gole, brakuje... No wie pan czego. Nie można kalkulować, tylko walić śmiało na bramkę. Ci, którzy grają teraz w lidze, gdy dostają piłkę, najpierw się rozglądają. A o zdobyciu bramki często decydują ułamki sekund.

Koniarek jest obecnie trenerem LZS-u Piotrówka, drużyny z trzeciej ligi opolskiej. - Tłumaczę moim napastnikom, jak mają się zachowywać. Gdy pomocnik oddaje strzał, nie można stać i czekać na to, czy bramkarz odbije piłkę przed siebie, żeby lecieć z dobitką. Ruszyć trzeba już wtedy, gdy pomocnik składa się do strzału, albo nawet wcześniej. A gdy idzie dośrodkowanie ze skrzydła, to zanim kolega kopnie piłkę, już trzeba uciekać obrońcy i ruszać na pierwszy albo drugi słupek. U Sernasa czy Niedzielana tego niestety nie widzę. Stoją i czekają, co się wydarzy - uważa Koniarek, a wie, co mówi. Gdy grał w Widzewie, kibice często mieli okazję, by skandować: "Kolejna bramka po strzale Marka Koniarka" albo śpiewać jego nazwisko na melodię "Volare". Koniarek strzelał gole właściwie każdą częścią ciała. - Śmiali się ze mnie, bo zdarzało się, że biegłem na bramkę, piłka odbijała się ode mnie i wpadała do bramki. Ale trzeba było biec! - wspomina.

Zapewnia jednak, że trzyma kciuki za Sernasa. - Fajnie by było, w końcu to widzewiak - mówi legendarny napastnik drużyny z al. Piłsudskiego.

W historii polskiej ekstraklasy po tytuł króla strzelców oprócz niego sięgnął jeszcze tylko jeden piłkarz Widzewa - Mirosław Tłokiński w 1983 r. (zdobył 15 goli, tyle samo co Mirosław Okoński). W pierwszej lidze klub z al. Piłsudskiego też miał dwóch najlepszych strzelców - w ostatnim sezonie Marcina Robaka (18) i pięć lat temu Bartłomieja Grzelaka (20).

Do końca sezonu pozostały trzy mecze. Czy Sernas zamierza walczyć o tytuł? - Jeśli by się to udało, to byłbym zadowolony, ale na razie o tym nie myślę. Liczy się dobro zespołu. Będziemy walczyć o komplet punktów, chcemy zaprezentować się jak najlepiej - mówi.

Piłkarze i drugi trener Realu Madryt mówili niedawno, że będą wspierać Cristiano Ronaldo w walce o tytuł króla strzelców ligi hiszpańskiej i Portugalczyk pewnie po niego sięgnie (zdobył już 38 goli!). A jak będzie w Widzewie? - Wszyscy życzylibyśmy sobie, aby Darvydas został królem strzelców. Obecna sytuacja pokazuje, że ma na to szansę - mówi trener Czesław Michniewicz. - W każdym meczu drużyna robi wszystko, aby wypracowywać jak najlepsze okazje podbramkowe napastnikom, którzy muszą jednak je wykorzystywać. Litwin jest również jednym z graczy w naszym zespole, który odpowiedzialny jest za wykonywanie rzutów karnych. Jeśli będzie przebywał akurat na boisku, a sędzia podyktuje rzut karny, to będzie miał okazję zdobycia gola. Wszystko okaże się za kilkanaście dni.

Kto zostanie królem strzelców ekstraklasy?
Więcej o: