Sport.pl

Dwa zwycięstwa i Widzew ma europejskie puchary. Prawie

Przed jesiennym meczem z Lechią Gdańsk piłkarze z al. Piłsudskiego marzyli o wydźwignięciu się ze strefy spadkowej. Przed rewanżem mają realną szansę na europejskie puchary. Co musi się stać, by ją wykorzystali?
W 13. kolejce ekstraklasy pikujący w dół widzewiacy stracili dwa punkty z Cracovią, a ich trener Andrzej Kretek posadę. Jego następca Czesław Michniewicz dostał jedno zadanie - wydobyć drużynę ze strefy spadkowej. Przed debiutem w Gdańsku jego nowi podopieczni zajmowali bowiem przedostatnie miejsce w tabeli, wyprzedzając jedynie notujących beznadziejną jesień krakowian.

Michniewicz realizację zadania zaczął kiepsko, bo Widzew przegrał w Gdańsku 1:3. - Moim największym wrogiem jest czas. Nie miałem go na tyle, by dużo zmienić, ale z drugiej strony wystarczająco, by drużyna zaczęła grać radosny futbol, miły dla oka - mówił po tamtym meczu nowy szkoleniowiec.

Później Michniewicz na brak czasu narzekać nie mógł, a jego piłkarze stopniowo zaczęli grać w piłkę nie tylko coraz ładniej, lecz i coraz skuteczniej. A to właśnie skuteczność była ich największym problemem za czasów Kretka. Tymczasem od porażki w Gdańsku widzewiacy zdobyli już 25 punktów. Więcej w tym samym czasie wywalczyła tylko mistrzowska Wisła. Mniej cała reszta, w tym chociażby tak chwalony za metamorfozę Śląsk Wrocław (24 punkty w ostatnich 14 meczach), w którym Oresta Lenczyka wszyscy chcą nosić na rękach.

Widzewiaków za skuteczność można pochwalić zwłaszcza w ostatnich tygodniach, kiedy wygrali cztery z sześciu spotkań. Dzięki tak dobrym wynikom zamiast patrzeć w dół tabeli, mogli zacząć coraz odważniej zerkać w górę. Teraz miejsca dla siebie mogą już śmiało szukać nawet na podium. Ostatnie wygrane z Zagłębiem Lubin i Cracovią (dwie z rzędu w ekstraklasie pierwszy raz od 2006 roku!) sprawiły, że piłkarzy z al. Piłsudskiego od trzeciego miejsca dzielą już zaledwie trzy punkty.

W obecnym sezonie tabela ściśnięta jest tak mocno, że na dwie kolejki przed jego końcem znane są tylko dwa pucharowe rozstrzygnięcia - Wisła Kraków zdobyła mistrzostwo i zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów, a Legia Warszawa sięgnęła po Puchar Polski i wystąpi w Lidze Europy. Do wzięcia pozostały dwie przepustki do pucharów. Co musi się stać, aby jedną z nich odebrał Widzew i po 12 latach przerwy znów pojawił się w Europie?

Choć Widzew jest siódmy, to do podium traci niewiele. Oczywiście największe szanse na puchary mają piłkarze drugiej Jagiellonii Białystok i trzeciej Lechii. Spełnią marzenia, jeśli wygrają swoje mecze - Jagiellonia zagra jeszcze z Cracovią i Ruchem Chorzów, a Lechia z Widzewem i Zagłębiem Lubin. Do zespołu z Białegostoku drużyna z al. Piłsudskiego traci aż pięć punktów i jest mało prawdopodobne (chociaż możliwe), że go wyprzedzi. Ale już do Lechii widzewiacy tracą zaledwie trzy punkty. Wyprzedzą ją, jeśli w jutrzejszym bezpośrednim meczu wygrają z gdańszczanami przynajmniej 2:0.

Przed Widzewem jest jeszcze Śląsk, który też ma trzy punkty przewagi. Drużyna z al. Piłsudskiego ma lepszy bilans dwumeczu z zespołem Oresta Lenczyka, ale sama nie da rady jej wyprzedzić. Musi wygrać swoje mecze i liczyć, że Śląsk straci przynajmniej trzy punkty w spotkaniach z Ruchem Chorzów lub Arką Gdynia.

Ostatnim zespołem, który jest nad Widzewem, jest Górnik Zabrze, który zgromadził dwa punkty więcej. Ale z nim drużyna z Łodzi gra w ostatniej kolejce, więc sama, bez pomocy innych drużyn, może go wyprzedzić.

Oczywiście to najprostszy wariant. Możliwe jest też bowiem chociażby to, że kilka drużyn, w tym Widzew, skończy ligę z równą liczbą punktów. Wtedy będzie potrzebna dodatkowa tabela ułożona na podstawie meczów między tymi zespołami.

Oni walczą jeszcze o puchary:

1. Wisła285341-27
2. Jagiellonia284536-28
3. Lechia284336-33
4. Śląsk284339-33
5. Legia284336-36
6. Górnik284232-39
7. Widzew284040-30
8. Polonia284039-26
9. Lech283931-22
10. Ruch283827-28
Więcej o: