Sport.pl

Czołowy piłkarz Widzewa: zaległości albo odchodzę

Jeśli Dudu nie dostanie zaległych pieniędzy, to rozwiążemy kontrakt z Widzewem - grozi jego menedżer. - To nieaktualne - odpowiadają szefowie klubu.
Brazylijczyk to bez wątpienia jeden z najlepszych graczy Widzewa i na pewno wyróżniający się w ekstraklasie. 26-letni obrońca błędy w defensywie popełnia rzadko, a do tego jest świetny w ofensywie. W tym sezonie zaliczył już dziesięć asyst i jest pod tym względem najlepszy w lidze! Jednym z jego znaków rozpoznawczych są też gole zdobywane z rzutów wolnych. W tym sezonie zdobył w ten sposób co prawda tylko jednego, ale w poprzednim - w pierwszej lidze - robił to częściej. - Dudu to bez wątpienia najlepszy lewy obrońca w polskiej ekstraklasie - mówi Tomasz Łapiński, były piłkarz Widzewa i reprezentacji, dziś ekspert Canal+.

Dudu do Łodzi trafił w 2009 r. z bułgarskiego Liteksu Łowecz. W tym sezonie opuścił tylko jeden mecz z powodu żółtych kartek. W pozostałych grał od pierwszej do ostatniej minuty. Brazylijczyk jest jednym z zawodników, na których trener Czesław Michniewicz chce oprzeć drużynę w nowym sezonie. Ale Widzew może Dudu stracić, mimo że jego kontrakt wygasa dopiero w 2013 r. Powód? Oczywiście pieniądze. - Klub nie płaci mu już od ponad trzech miesięcy - mówi "Gazecie" Krzysztof Jakubczak, menedżer piłkarza.

To oznacza, że Dudu może zwrócić się do PZPN-u o rozwiązanie umowy z winy klubu. Na razie tego jednak nie zrobił. - Wysłałem do klubu wezwanie do zapłaty i zostało kilka dni na uregulowanie zaległości. Jeśli tak się nie stanie, to rozwiążemy kontrakt z Widzewem i znajdę Dudu nowy klub - grozi Jakubczak.

Co na to działacze z al. Piłsudskiego? - Sprawa jest już nieaktualna. W tym tygodniu odbyło się spotkanie z zawodnikiem i wyjaśniono wszystkie kwestie związane z zaległościami. Zauważyliśmy, że już od dłuższego czasu wokół zawodnika pojawiają się osoby, które próbują wykorzystać jego dobrą grę w ekstraklasie i poróżnić go z klubem - odpowiada Marcin Animucki, prezes Widzewa.

Ze słowami Animuckiego nie zgadza się Jakubczak. - To jakieś bzdury - oburza się menedżer. - Gdyby sprawa była załatwiona, to po co wysyłałbym wezwanie do zapłaty? Chociaż w sumie to nie dziwię się słowom prezesa, bo co ma powiedzieć? Ale słowami tej sprawy się nie załatwi. Dudu miał oferty z innych klubów, ale ma umowę z Widzewem i nie mógł odejść. Szanujemy kontrakt, ale klub też musi go szanować. Nie wiem też, co prezes ma na myśli, mówiąc o osobach, które pojawiają się wokół zawodnika. Ja jestem jego menedżerem od dawna, byłem wtedy, gdy trafił do Widzewa. Chyba prezes nie mówi o mnie.

I dodaje: - Jeśli klub nie zapłaci Dudu, to na pewno nie będzie grał w Widzewie.

Więcej o: