Sport.pl

PGE Skra wygrała mecz na szczycie w Lidze Mistrzów. Było bardzo trudno

Po dwóch setach spotkania z Tours VB wydawało się, że siatkarze PGE Skry szybko wrócą do Bełchatowa. Okazało się jednak, że wygraną musieli wręcz wyszarpać
Niesamowita metamorfoza Jana Tomaszewskiego. Chce Zbigniewa Bońka na czele PZPN!

Hala sportowa była prawie pełna, dlatego ogromny hałas wywoływany przez 8 tys. kibiców musiała zrobić wrażenie na wicemistrzach Francji. Jednak na krótko. Tours VB to drużyna bez wielkich gwiazd, ale - jak mówił Bartosz Kurek - zożóna z zawodników prezentujących solidy europejski poziom. Na dodatek wyrównana i doświadczona. Biorąc pod uwagę nie najwyższą formę bełchatowian, bardzo szybko można się było przekonać, że zapowiedzi o trudnej przeprawie czekających faworyta nie były przesadzone.

Wystarczyło chwilę popatrzeć, by zauważyć atuty Tours. Najpierw w oczy rzucił się Yosleyder Cala. Kubańczyk z amerykańskim obywatelstwem możliwościami fizycznymi z pewnością nie ustępował Bartoszowi Kurkowi. Skakał bardzo szybko i bardzo wysoko, a siła jego ataku była ogromna. 17. punkt w pierwszym secie zdobył piekielnie silnym uderzeniem w trzeci metr!

To nie koniec walorów francuskiego zespołu. Kapitalnie spisywał się libero Alexis Gonzalez, przyjmujący zagrywki tak, że Raphael Redwitz mógł gubić blok, albo spokojnie grać krótką. W pierwszym secie miał 67 proc. dobrego odbioru, a przecież siatkarze z Bełchatowa serwowali naprawdę dobrze. Na szczęście z libero jest jak z bokserami: nie ma całkowicie odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni. Bo kiedy Mariusz Wlazły i Kurek wstrzelili się, to nawet Argentyńczyk nie był w stanie nic poradzić.

A bełchatowskie asy najlepiej zagrały w końcówce, dzięki czemu ich drużyna odrobiła straty i pewnie wygrała. Wielki w tym udział ma Miguel Falasca, krytykowany za początek sezonu. Hiszpan długo nie wykorzystywał w ataku środkowych, by niespodziewanie przypomnieć sobie o nich w ostatnich akcjach i to przy kontrach. Daniel Pliński kończył je bardzo pewnie.

Statystyk PGE Skry i trenerzy bardzo dobrze rozpracowali Tours taktycznie. Od początku większość zagrywek kierują w Calę, a w bloku nastawiają się na niego i Davida Konecnego. Mistrz Europy Milos Terzic nawet jak już się przebił, to jego uderzenia były podbijane. O ile jednak Kubańczyka w ofensywie można było porównywać do Kurka, to w przyjęciu zagrywki bechatowianin był go na głowę. Michał Winiarski i Paweł Zatorski zostawiali mu trochę mniej miejsca, ale z pewnością nie był słabym punktem w tym elemencie. Przeciwnie, skończył grę z 65-procentową skutecznością.

Gospodarze z akcji na akcję grali lepiej. Z pewnością najlepiej w tym sezonie. Rozkręcił się Wlazły, który w pierwszym secie miał 36 proc. skuteczności w ataku, a w kolejnym już 62 proc. Zaś Cala spadł z 86 proc. do 43. Wreszcie drużyna zaczęła lepiej punktować w pierwszej akcji po przyjęciu zagrywki, co było jej problemem we wcześniejszych spotkaniach. Wciąż jednak nie była to ta sama PGE Skra, co choćby rok temu, kiedy w porywającym stylu rozbijała Trentino czy Friedrichshafen.

W trzecim secie wróciła do gry, jaką pokazywała w PlusLidze, czyli falowania. Kilka błędów w ataku sprawiło, że Tours objęło prowadzenie 13:8, a trener Nawrocki musiał po raz pierwszy poprosić o przerwę. Niewiele to pomogło, bo dobrze grający Redwitz, David Konecny i ich koledzy nie dali się już dogonić.

I co gorsza, nie zamierzali się zatrzymywać. Bronili kapitalnie, podbijając piłki, które powinny wpaść w boisko. W bloku nie dawali się oszukiwać, a poza tym sprzyjało im szczęście przy trudnych sytuacjach. PGE Skrze bardzo ciężko przychodziło zdobywanie punktów. Zaciął się Wlazły, ale od czego są kibice i Kurek. Ten ostatni wziął na siebie rolę lidera zespołu. W czwartym secie zdobył osiem punktów, w tym te w najtrudniejszych momentach. Sześć z nich do drugiej przerwy technicznej i dwa w końcówce, w tym 24., po kapitalnym rozegraniu Falaski. - Miałem naprzeciw siebie niższego rywala, bo rozgrywającego Tours. Trzeba było to wykorzystać. To, że większość piłek kierowana była do mnie, było naturalne - skromnie mówił Kurek. Mecz zakończył blok Wytze Kooistry na Cali.

Wracając do fanów, to ich wkład podkreślał Marcin Możdżonek. - Atmosfera w tej hali jest niesamowita. Kibice bardzo nam pomogli - stwierdził.

PGE Skra - Tours VB 3:1

Sety: 25:22, 25:21, 19:25, 25:22

PGE Skra: Falasca, Winiarski, Możdżonek, Wlazły, Kurek, Pliński, Zatorski (libero) oraz Kłos, Kooistra, Woicki, Cupković

Tours VB: Redwitz, Cala, P. Konecny, D. Konecny, Terzić, Smith, Gonzalez (libero) oraz Slavev, D'Almeida, Prevel

Mariusz Wlazły: - Czuję się kopany i poniewierany przez PZPS


Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały