Prezes PGE Skry: Przyczyniliśmy się do sukcesu reprezentacji Polski

- Przecież z naszego klubu wyszli wicemistrzowie świata, pięciu zawodników i trener wywodzący się z PGE Skry przyczyniło się do zdobycia pierwszego w historii polskiej siatkówki mistrzostwa Europy - mówi Konrad Piechocki
Jesteś kibicem i jesteś z Łodzi? Musisz zostać fanem Facebooka Łódź - Sport.pl » Jarosław Bińczyk: ACH Volley Lubljana to nie jest przeciwnik z najwyższej półki. A jednak w hali znów będzie komplet. Jest pan zaskoczony?

Konrad Piechocki, prezes PGE Skry: Zawsze przed meczem jest jakaś niepewność, ale z drugiej strony przy każdym meczu utwierdzamy się w przekonaniu, że kilka lat temu podjęliśmy słuszną decyzję o rozgrywaniu spotkań Ligi Mistrzów w Łodzi. Różnie to komentowano i oceniano. Niektórzy wątpili, czy na drużynę klubową w środku tygodnia uda się ściągnąć kilka tysięcy kibiców. Okazało się, że można. Nigdy się nie zawiedliśmy na łódzkich fanach siatkówki, a po transparentach na trybunach widać, że przyjeżdżają ludzie z całej Polski. A co do najbliższego meczu, to do chęci zobaczenia PGE Skry po długiej przerwie doszedł sukces reprezentacji. Widać, że to są naczynia połączone.

To chyba podnosi wasze notowania u sponsora, bo lepiej dawać pieniądze na jednych z najlepszych na świecie siatkarzy niż na piłkarzy zajmujących jedno z ostatnich miejsc w ekstraklasie.

- Niejednokrotnie zarzucano nam, że spółka skarbu państwa utrzymuje lokalną drużynę. Odpowiadałem wtedy, że to wartość nie tylko dla Bełchatowa czy Łodzi, ale całego kraju. Teraz mogę powiedzieć, że dzięki naszej pracy i pomocy Polskiej Grupy Energetycznej możemy cieszyć się z sukcesów reprezentacji Polski. Przecież z naszego klubu wyszli wicemistrzowie świata, pięciu zawodników i trener wywodzący się z PGE Skry przyczyniło się do zdobycia pierwszego w historii polskiej siatkówki mistrzostwa Europy. I jeszcze jedno, taki sponsor jak PGE przyczynił się do utrzymania koniunktury na naszą dyscyplinę.

W jaki sposób?

- Widać to choćby na przykładzie żeńskiej siatkówki. Dwa mistrzostwa Europy zdobyte przez Polskę nie przełożyły się na wzrost poziomu i popularności. Wtedy kluby w kobiecej lidze nie miały tak dużych sponsorów, dlatego większość czołowych zawodniczek wyjechała za granicę, a liga się nie rozwijała. W męskiej udało nam się zatrzymać gwiazdy, co z jednej strony napędzało koniunkturę dla całej dyscypliny, a z drugiej strony zmobilizowało naszą konkurencję. Inne kluby starają się nam dorównać, zwiększając budżety i ściągając znanych siatkarzy.

Nie tylko PGE Skrę sponsoruje spółka skarbu państwa. Wicemistrza Polski - Zaksę Kędzierzyn-Koźle - też finansuje państwowa forma, podobnie jak Jastrzębski Węgiel. To pokazuje, że innej drogi do utrzymywania w Polsce silnej siatkówki nie ma.

- W Polsce jest zbyt mały kapitał prywatny, żeby utrzymywać na wysokim poziomie kilka klubów siatkarskich. Przecież wcześniej sukcesy odnosił AZS Olsztyn sponsorowany przez PZU. Innej drogi niż pomoc ze spółek skarbu państwa praktycznie nie ma. Dzięki temu nasza dyscyplina odnosi sukcesy i ma szansę na medal olimpijski w Londynie, prawdopodobnie jako jedyna z olimpijskich.

Wróćmy jednak do klubu. Kibice, ale i sponsor oczekują jeszcze większych sukcesów, czyli wygrania Ligi Mistrzów. To główny cel w tym sezonie?

- Dla mnie ogromną wartością jest to, że od siedmiu lat występujemy w tych rozgrywkach. Z pewnością zaliczamy się do grona faworytów, podobnie jak cztery czy pięć innych zespołów. Chciałem przy tym podkreślić, że mimo posiadania wielkiego sponsora, jakim jest PGE, nasz budżet jest niższy niż czołowych klubów włoskich. One wydają rocznie nawet 5 mln euro. W Polsce tyle pieniędzy tylko mają kluby piłkarskie. A są przecież jeszcze Rosjanie. Przypuszczam, że z naszym budżetem nie zmieścilibyśmy się w czołowej dziesiątce tamtejszej ekstraklasy.

Ale pieniądze nie grają...

- Właśnie. Naszym atutem jest wyrównana kadra i przede wszystkim zgranie zespołu. W siatkówce ma to naprawdę duże znaczenie. Mamy też znakomitych zawodników, którzy są coraz lepsi. Mariusz Wlazły czy Michał Winiarski od wielu lat grają na najwyższym poziomie, a przecież mają dopiero 28 lat. Rywalizując z młodszymi kolegami, udziela im się entuzjazm i chęć do pracy.

Nie odpowiedział pan jednak na pytanie o główny cel.

- Tak jak już zapowiadałem: walczymy o najwyższą stawkę.

Grand Prix Kobiet w Atlas Arenie! Zobacz, jakie piękne siatkarki przyjadą do Łodzi [GALERIA]


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały