Po wygranej PGE Skry w Lidze Mistrzów. Stracili punkt bez konsekwencji?

Motto trenera PGE Skry Bełchatów, że ?w Lidze Mistrzów nie ma słabych drużyn?, potwierdziło się w środę. Wystarczy, że faworyt miał dołek formy, a rywal zagrał świetnie, by doszło do niespodzianki
Jesteś kibicem i jesteś z Łodzi? Musisz zostać fanem Facebooka Łódź - Sport.pl »

Bo niespodzianką jest strata przez bełchatowian punktu we własnej hali, zwłaszcza po słabym początku rozgrywek w wykonaniu ACH Volley Lubljana. Mistrz Słowenii w pierwszej kolejce został rozbity przez Tours VB, a później z najwyższym trudem pokonał u siebie Budvanską Rivijerę. - Przygotowując się do meczu, nie sugerowałem się dwoma ostatnimi występami zespołu z Lubljany. Spodziewałem się trudnego spotkania. Ten wynik nie jest sensacją - komentował Nawrocki.

Jednak strata punktu trochę skomplikowała sytuację PGE Skry. Wyjście z grupy nie powinno być zagrożone, ale trzeba będzie walczyć pierwsze miejsce. A w rundzie rewanżowej dwa pojedynki bełchatowianie rozegrają na wyjeździe. Najbliższy już we wtorek z ACH Volley. Znów faworytem jest mistrz Polski, którego stać na o wiele lepszą grę niż w środę. - Zabrakło nam takiej pozytywnej agresji na początku gry - uważa Daniel Pliński.

Po spotkaniu pojawiły się opinie, że wygrana PGE Skry była szczęśliwa. Było wręcz odwrotnie, bo przy odrobinie szczęścia siatkarze z Bełchatowa wygraliby 3:0 czy 3:1. Zwłaszcza w dwóch pierwszych setach los sprzyjał Słoweńcom. I nie chodzi wcale o decyzje sędziów, którzy mylili się w obie strony. Ale o to, że goście zdobyli kilka punktów akacjami wprost niesamowitymi. W ośmiu przypadkach na 10 kiwki i plasowane zbicia Urosa Kovacevicia skończyłyby się trafieniem w antenkę, autem albo kontrą przeciwników. W dwóch pierwszych setach piłka wpadała na czysto w boisko.

Gdyby to zawodnicy PGE Skry mieli więcej szczęścia, kilka mocnych zagrywek trafiłoby w linię, a nie 10 centymetrów za nią, podobnie jak ostatni atak Bartosza Kurka w drugiej partii.

Łódź w 2012 roku bez Ligi Światowej. W zamian dostaniemy...

W całym meczu bełchatowianie popsuli 18 serwów, a ich przeciwnicy jednego mniej. Ale podopieczni trenera Nawrockiego mieli tylko cztery asy (ACH pięć), czyli o jednego mniej niż w czterosetowym spotkaniu z Tours i aż o pięć mniej niż w Budvie. Ale nie chodzi nawet o punkty, lecz o utrudnienie rozegrania. - Nie wiem dlaczego, ale zagrywka mi zupełnie nie szła. Musiałem ograniczyć się do bezpiecznego wprowadzania piłki do gry - tłumaczył Mariusz Wlazły, który popełnił aż sześć błędów. Pokazał jednak, dlaczego jest prawdziwym skarbem PGE Skry. Jedyny punkt po serwie zdobył w najważniejszym momencie, bo w końcówce piątego seta (na 12:10), a kolejna zagrywka była tak mocna, że utrudniła rywalom rozegrania ataku i Daniel Pliński z Miguelem Falascą zablokowali Kovacevica. Kapitan mistrza Polski tłumaczy słabszą dyspozycję długą przerwą w rozgrywkach. - Przez ten czas praktycznie tylko trenowaliśmy i zabrakło mi takiego rytmu meczowego - podkreśla.

Z pewnością jednak przerwa nie zaszkodziła bełchatowskim środkowym. Choć zabrakło w kadrze Marcina Możdżonka, najlepszego blokującego Pucharu Świata, Pliński i Karol Kłos zagrali kapitalnie. Ten drugi był najskuteczniejszym zawodnikiem w swojej drużynie, zdobywając 17 punktów (tyle samo co Bartosz Kurek), a Pliński miał 85-procentową skuteczność w ataku (11 pkt w 13 próbach). Dzięki temu jego średnia w tej edycji Ligi Mistrzów wynosi aż 84 proc.

Trener ma teraz kłopot bogactwa, bo musi wybrać spośród czterech wysokiej klasy środkowych (jest jeszcze Holender Wytze Kooistra). - Będą grać najlepsi - odpowiada ze śmiechem Nawrocki.

Chwali także Michała Bąkiewicza, który w trudnych chwilach trzeciej partii, gdy drużyna straciła pięć punktów z rzędu, poprawił przyjęcie i obronę. - Dlatego dobrze go mieć w swoim zespole - podsumował szkoleniowiec.

- Najważniejsze, że wygraliśmy. Myślę, że strata punktu nie będzie mieć wpływu na to, czy zajmiemy pierwsze miejsce w grupie. Jeśli wygramy dwa z trzech pozostałych spotkań, wygramy grupę - kończy Pliński.

Wielkie ściganie, niesamowite tricki i gwiazda Polaka! Zobacz motorowe święto w Atlas Arenie [GALERIA ZDJĘĆ]


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały