Sport.pl

PGE Skra Bełchatów wygrała siatkarską wojnę z Zenitem Kazań!

Jarosław Bińczyk, Dauha
15.10.2012 , aktualizacja: 16.10.2012 09:24
A A A

15.10.2012, godzina 18:00

PGE Skra Bełchatów

  • na żywo
- To znów będzie wojna - mówili przed meczem członkowie rosyjskiej ekipy. I była, ale siatkarska, w której inteligencja w grze wzięła górę nad siłą. W klubowych Mistrzostwach Świata w Katarze PGE Skra pokonała najlepszy zespół Ligi Mistrzów
Pięć wcześniejszych spotkań między tymi zespołami było bardzo zaciętych i dramatycznych. Stawką ostatniego było pierwsze miejsce w Lidze Mistrzów. W łódzkiej Atlas Arenie lepsi byli Rosjanie, z dużą pomocą sędziego Dejana Jovanovicia. Zresztą Serb był niechlubnym bohaterem jednego z niedzielnych meczów w Katarze, bowiem skrzywdził gospodarzy z Al-Rayyan, znów nie zauważając bloku.

Według Jacka Nawrockiego Zenit to obecnie silniejsza drużyna od tej, która wygrała finał Ligi Mistrzów. Różnicę robi Mattew Anderson, który zmienił w kadrze swojego rodaka Williama Priddiego. Jest od niego wyższy, a przez to groźniejsi w ataku. Gorzej przyjmuje, dlatego trener Władymir Alekno zamiast Jurija Biereżki postawił na lepszego w odbiorze Jewgienija Siwożeleza. Przyniosło to efekt, bo bełchatowianom trudno było zmusić Rosjan do błędu, tym bardziej, że stawali do odbiory w czterech.

Patrząc na oba zespoły od razu widać było różnicę fizyczną. Nic dziwnego, że w filmach i wydawnictwach promocyjnych przedstawiani są jako gladiatorzy.

Mimo przewagi siły, PGE Skra zaczęła mecz bardzo twardo. Wytrzymała nawałnicę tylko do pierwszej przerwy technicznej. Później atomowe serwy siały spustoszenie wśród bełchatowian. Wlazły, Michał Winiarski i Paweł Zatorski starali się tylko podbijać piłkę do góry, dlatego wyprowadzenie ataku było mocno utrudnione. A naprzeciw stał bardzo wysoki blok, niczym ściana. Widząc go siatkarze PGE Skry często starali się tylko bezpiecznie posłać piłkę na drugą stronę siatki.

To nie mogło przynieść efektów z tak silnym przeciwnikiem jak Zenit. Co z tego, że polski zespół nie pękł, skoro nawet dobra wystarczyła tylko do zdobycia 21 punktów w pierwszym secie. W drugim trwało bombardowanie rosyjskie i amerykańskie, bo świetnie serwował Anderson. Oprócz dobrej gry Zenita, nasza drużyna popełniała za dużo prostych błędów. Za dużo na tak silnego przeciwnika.

Mistrz Rosji prowadził w drugiej partii kilkoma punktami i chyba poczuł się zbyt pewnie, bo jego zawodnicy zaczęli się mylić. Powoli bełchatowianie zbliżali się, aż doszli na dwa punkty (20:22). Wtedy Anderson zaatakował w aut, a Dejan Vincić zaserwował asa. I faworytom zaczęły trząść się ręce. Stracili pewność w zagrywce, a PGE Skra bezlitośnie to wykorzystała. Na boisku było wtedy aż czterech obcokrajowców. Okazało się, że Vincić, Yosleyder Cala i Wytze Kooistra to także bardzo dobrzy siatkarze. Kubańczyk wykorzystał już pierwszą piłkę setową i doprowadził do remisu 1:1.

Ważne było jeszcze jedno: na twarzach bełchatowian pojawiła się determinacja, a nawet złość. Wcześniej zaś było za dużo spokoju. Trzeciego seta PGE Skra zaczęła w takim zestawieniu, w jakim skończyła poprzedniego. Wśród rezerwowych grę oglądał m.in. Wlazły. Rosjanie szybko otrząsnęli się z szoku z końcówki poprzedniej partii. Znów zaczęli razić strzałami z zagrywki, a po niedokładnym przyjęciu po drugiej stronie siatki wyrastał mur. Jakby tego było mało, przy wyniku 15:20 staw skokowy skręcił Vincić i został zniesiony z boiska. To całkowicie rozkleiło polski zespół, który niemal poddał seta.

Na szczęście kryzys trwał bardzo krótko, bo drużyna Jacka Nawrockiego ma charakter. Rozegrał się Atanasijević, ale czwarta partia, a właściwie jej decydujące fragmenty to popis Winiarskiego. Trenerzy zawsze podkreślają, że z Rosjanami trudno jest postawić na siłę, bo to oni są najsilniejsi. Ale można grać sposobem, obijając im ręce, uderzając technicznie. To nie dość, że przynosi punkty, to jeszcze denerwuje rywali. Sytuacja się odwróciła i to zawodnicy z Kazania sprawiali wrażenie pogodzonych z losem. I w szóstym meczu między tymi zespołami doszło do czwartego tie-breaka. A w nim popisywał się Cala, zmieniający serwy i zaskakujący rywali. W ataku szalał Atanasijević i doszło do sensacji.

Kolejny mecz PGE Skra rozegra w środę o godz. 18 z Al-Arabi Dauha. Stawką jest pierwsze miejsce w grupie B i awans do półfinału, gdzie czekają już Trentino i Sada Cruzeiro Belo Horizonte. Bełchatowianom potrzeba dwóch setów!

PGE Skra - Zenit 3:2

Sety: 21:25, 25:23, 17:25, 25:19, 15:10

PGE Skra: Woicki, Wlazły, Pliński, Atanasijević, Winiarski, Kłos, Zatorski (libero) oraz Vincić, Kooistra, Cala

Zenit: Vermiglio, Siwożelez, Apalikow, Michajłow, Anderson, Abrosimow, Obmoczajew (libero) oraz Biereżko, Kołodinski, Diemakow

Zobacz także
  • 1
Komentarze (9)
Zaloguj się
  • mkr1910

    Oceniono 18 razy 14

    Kto oglądał mecz ten zauważył pewną znaczącą różnicę w Skrze. Mianowicie pierwszoplanowymi graczami byli obcokrajowcy, na początku aż trzech jednak po kontuzji Vincica zostało się ich dwóch. Wlazły na ławce, to także rzecz niespotykana. Może to i lepiej,że Skra otworzyła się na graczy zagranicznych w większym stopniu niż kiedyś, wymusiło to na pewno odejście Kurka jednak...Przyszedł Cala , który bez wątpienia przeważył szalę zwycięstwa na stronę Skry poprzez zagrywkę. To co robił Kubańczyk w tym elemencie to najwyższa klasa światowa i Skra w zestawieniu przyjmujących Cala/Winiar a na ataku Wlazły paradoksalnie,jest jeszcze mocniejsza niż przed rokiem. Brakuje tylko wysokiego,rasowego rozgrywającego. Vincic jest dobrym graczem ale po pierwsze jest kontuzjowany a po drugie młody i jeszcze nie do końca opierzony. Co do Woickiego to...zagrał przeciętne spotkanie bo jest przeciętnym graczem w głównej mierze przez wzrost (182cm). Kooistra pokazał,że jest o wiele lepszy niż Kłos,lepiej czyta grę i co najważniejsze niszczy Naszego rodaka w polu serwisowym. Co ciekawe,każdy kto oglądał mecz zauważ także,że Nasi dominowali fizycznie nad Rosjanami,co w męskiej,nowoczesnej siatkówce jest rzeczą rzadko spotykaną. Miażdżąca przewaga w elemencie zagrywki pozwoliła rozbić Zenit w IV i V secie. Reasumując, Skra w tym roku może bić się o najwyższe cele nie tylko w KMŚ ale i w LM. Jeśli przyszedłby światowej klasy rozgrywającej (osobiście widziałbym tutaj Mikko Esko) to Trentino i Zenit zostaną na długi czas zdetronizowane.

  • deadmanxd

    Oceniono 13 razy 13

    oglądałem.
    gratuluje
    teraz, oby tak dalej

  • l-ca

    Oceniono 6 razy 6

    Przynajmniej w tym sporcie polska liga nie chowa głowy w piasek.

  • opty2

    Oceniono 2 razy 2

    Brawo Skra :)
    Całkiem fajnie zmiennicy włączyli sie do gry. Nareszcie mozna było ich ocenić po dłuższej grze.
    Oczywiscie był to mecz błędów (jak sama siatkówka) ale trzeba miec na wzgledzie, że zespoły dopiero niedawno ze sobą trenują, więc z formą jest różnie a także z komunikacją na boisku.
    Młody Alex przypomina mi wczesniejszego Kurka, który niczym sie nie zraża i mimo kilku bloków dalej robi swoje - z czasem dojdzie większe doświadczenie i myślenie weźmie górę nad siłą :)
    Szkoda Vincića, może ta kontuzja nie bedzie taka poważna? Oby szybko sie wyleczył, bo jest potrzebny .
    Cala z luzackim spokojem rusza sie po boisku ale jak "przywali" to czasami nie ma co zbierać :)
    Kooistra całkiem nieźle sobie radził, w każdym razie sporo piłek dotykał.
    Niezły przegląd zawodników miał trener Nawrocki i to z mocnym zespołem, powinno zaprocentować :)

  • afiag

    0

    "Różnicę robi Mattew Anderson"

    Na czym polega ta różnica. Od czego on coś odróżnia? To po polsku na pewno jest napisane?
    BEŁKOT

  • ko_menta_tors

    Oceniono 2 razy -2

    PGE Skra - Zenit 3:2

    Sety: 21:25, 25:23, 17:25, 29:19, 15:10

    tego sędziego już dawno powinno się wypieprzyć! Tyle błędów!...A w czwartym secie kazał grać do wyniku 29:19. Co za słabizna! prawda, panie nieomylny dziennikarzu?

  • kaja.gmb

    Oceniono 24 razy -10

    Olaboga Skra wygrywa!
    Choć tak paskudnego meczu dawno nie widziały boiska świata, trzeba się cieszyć. Nawrockiemu wreszcie udały się zmiany, Winiarski zagrał przyzwoicie, niezgorsza też nowy bombardier Skry- Aleks Anatasijewic. Szkoda tylko, że można mieć wrażenie, że to jednak bardziej Zenit przewalił, niż Skra wygrała. Gdyby nie te nieszczęsne błędy, błazenada taktyczna i prawie brak gdy kombinacyjnej, to mielibyśmy całkiem fajne spotkanie. A tak trzeba cieszyć się ze zwycięstwa przy takim cudacznym i kuriozalnym spotkaniu. Po prostu brzydki mecz- ładne zwycięstwo.
    ciezki-jak-z-waty.blog.pl/2012/10/15/topornie-i-opornie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

PlusLiga 2017/18

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 29 30:7 10 0
2 PGE Skra Bełchatów 21 24:8 7 2
3 Espadon Szczecin 18 24:19 5 5
4 GKS Katowice 17 20:13 6 3
5 Jastrzębski Węgiel 17 19:13 5 4
6 Indykpol AZS Olsztyn 17 21:16 5 4
7 Asseco Resovia Rzeszów 16 19:15 6 3
8 ONICO Warszawa 16 20:18 5 5
9 Trefl Gdańsk 15 19:12 6 2
10 Cuprum Lubin 14 18:17 5 4
11 Cerrad Czarni Radom 10 16:21 3 6
12 MKS Będzin 10 15:23 4 6
13 Łuczniczka Bydgoszcz 10 11:19 3 6
14 Aluron Virtu Warta Zawiercie 5 10:26 1 8
15 Dafi Społem Kielce 5 6:24 2 7
16 BBTS Bielsko-Biała 2 8:29 1 9

  • Finał '6'