PGE Skra Bełchatów wygrała siatkarską wojnę z Zenitem Kazań!

- To znów będzie wojna - mówili przed meczem członkowie rosyjskiej ekipy. I była, ale siatkarska, w której inteligencja w grze wzięła górę nad siłą. W klubowych Mistrzostwach Świata w Katarze PGE Skra pokonała najlepszy zespół Ligi Mistrzów
Pięć wcześniejszych spotkań między tymi zespołami było bardzo zaciętych i dramatycznych. Stawką ostatniego było pierwsze miejsce w Lidze Mistrzów. W łódzkiej Atlas Arenie lepsi byli Rosjanie, z dużą pomocą sędziego Dejana Jovanovicia. Zresztą Serb był niechlubnym bohaterem jednego z niedzielnych meczów w Katarze, bowiem skrzywdził gospodarzy z Al-Rayyan, znów nie zauważając bloku.

Według Jacka Nawrockiego Zenit to obecnie silniejsza drużyna od tej, która wygrała finał Ligi Mistrzów. Różnicę robi Mattew Anderson, który zmienił w kadrze swojego rodaka Williama Priddiego. Jest od niego wyższy, a przez to groźniejsi w ataku. Gorzej przyjmuje, dlatego trener Władymir Alekno zamiast Jurija Biereżki postawił na lepszego w odbiorze Jewgienija Siwożeleza. Przyniosło to efekt, bo bełchatowianom trudno było zmusić Rosjan do błędu, tym bardziej, że stawali do odbiory w czterech.

Patrząc na oba zespoły od razu widać było różnicę fizyczną. Nic dziwnego, że w filmach i wydawnictwach promocyjnych przedstawiani są jako gladiatorzy.

Mimo przewagi siły, PGE Skra zaczęła mecz bardzo twardo. Wytrzymała nawałnicę tylko do pierwszej przerwy technicznej. Później atomowe serwy siały spustoszenie wśród bełchatowian. Wlazły, Michał Winiarski i Paweł Zatorski starali się tylko podbijać piłkę do góry, dlatego wyprowadzenie ataku było mocno utrudnione. A naprzeciw stał bardzo wysoki blok, niczym ściana. Widząc go siatkarze PGE Skry często starali się tylko bezpiecznie posłać piłkę na drugą stronę siatki.

To nie mogło przynieść efektów z tak silnym przeciwnikiem jak Zenit. Co z tego, że polski zespół nie pękł, skoro nawet dobra wystarczyła tylko do zdobycia 21 punktów w pierwszym secie. W drugim trwało bombardowanie rosyjskie i amerykańskie, bo świetnie serwował Anderson. Oprócz dobrej gry Zenita, nasza drużyna popełniała za dużo prostych błędów. Za dużo na tak silnego przeciwnika.

Mistrz Rosji prowadził w drugiej partii kilkoma punktami i chyba poczuł się zbyt pewnie, bo jego zawodnicy zaczęli się mylić. Powoli bełchatowianie zbliżali się, aż doszli na dwa punkty (20:22). Wtedy Anderson zaatakował w aut, a Dejan Vincić zaserwował asa. I faworytom zaczęły trząść się ręce. Stracili pewność w zagrywce, a PGE Skra bezlitośnie to wykorzystała. Na boisku było wtedy aż czterech obcokrajowców. Okazało się, że Vincić, Yosleyder Cala i Wytze Kooistra to także bardzo dobrzy siatkarze. Kubańczyk wykorzystał już pierwszą piłkę setową i doprowadził do remisu 1:1.

Ważne było jeszcze jedno: na twarzach bełchatowian pojawiła się determinacja, a nawet złość. Wcześniej zaś było za dużo spokoju. Trzeciego seta PGE Skra zaczęła w takim zestawieniu, w jakim skończyła poprzedniego. Wśród rezerwowych grę oglądał m.in. Wlazły. Rosjanie szybko otrząsnęli się z szoku z końcówki poprzedniej partii. Znów zaczęli razić strzałami z zagrywki, a po niedokładnym przyjęciu po drugiej stronie siatki wyrastał mur. Jakby tego było mało, przy wyniku 15:20 staw skokowy skręcił Vincić i został zniesiony z boiska. To całkowicie rozkleiło polski zespół, który niemal poddał seta.

Na szczęście kryzys trwał bardzo krótko, bo drużyna Jacka Nawrockiego ma charakter. Rozegrał się Atanasijević, ale czwarta partia, a właściwie jej decydujące fragmenty to popis Winiarskiego. Trenerzy zawsze podkreślają, że z Rosjanami trudno jest postawić na siłę, bo to oni są najsilniejsi. Ale można grać sposobem, obijając im ręce, uderzając technicznie. To nie dość, że przynosi punkty, to jeszcze denerwuje rywali. Sytuacja się odwróciła i to zawodnicy z Kazania sprawiali wrażenie pogodzonych z losem. I w szóstym meczu między tymi zespołami doszło do czwartego tie-breaka. A w nim popisywał się Cala, zmieniający serwy i zaskakujący rywali. W ataku szalał Atanasijević i doszło do sensacji.

Kolejny mecz PGE Skra rozegra w środę o godz. 18 z Al-Arabi Dauha. Stawką jest pierwsze miejsce w grupie B i awans do półfinału, gdzie czekają już Trentino i Sada Cruzeiro Belo Horizonte. Bełchatowianom potrzeba dwóch setów!

PGE Skra - Zenit 3:2

Sety: 21:25, 25:23, 17:25, 25:19, 15:10

PGE Skra: Woicki, Wlazły, Pliński, Atanasijević, Winiarski, Kłos, Zatorski (libero) oraz Vincić, Kooistra, Cala

Zenit: Vermiglio, Siwożelez, Apalikow, Michajłow, Anderson, Abrosimow, Obmoczajew (libero) oraz Biereżko, Kołodinski, Diemakow

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały