PGE Skra Bełchatów liderem PlusLigi. Debiutant bohaterem!

Maciej Muzaj po raz pierwszy zagrał w PGE Skrze i od razu został wybrany na najlepszego zawodnika spotkania z Indykpolem AZS Olsztyn
Trener Jacek Nawrocki w tym sezonie nie ma komfortu pracy. Czy to przez zmiany w kadrze, czy przez kontuzje musi w tym sezonie eksperymentować ze składem. W porównaniu z poprzednimi rozgrywkami w spotkaniu w Olsztynie tylko czterech z siedmiu zawodników zagrało na tych samych pozycjach: to środkowi Daniel Pliński i Karol Kłos, Michał Winiarski oraz Paweł Zatorski. Mariusz Wlazły przeniósł się z ataku na przyjęcie, a skład uzupełnili dwaj zawodnicy, którzy w PGE Skrze są najkrócej: Dante Boninfante i Maciej Muzaj.

Nawet nie zaskoczeniem, ale sensacją był występ w podstawowej szóstce tego ostatniego. 18-latek ma imponujące warunki fizyczne (207 cm wzrostu) i - według szkoleniowca - dwa wielkie atuty: atak i zagrywkę. O tej ostatniej olsztynianie przekonali się bardzo szybko i boleśnie, tracąc trzy punkty: 16., 18. i 19. Dzięki temu przewaga PGE Skry wynosiła 19:12. Młody wychowanek Gwardii Wrocław z pewnością nie przypuszczał, że tak szybko dostanie szansę debiutu w PlusLidze.

Gospodarze zaczęli bardzo ambitnie, bo od prowadzenia 3:0, ale później szybko zostali sprowadzeni na ziemię. Ich as Bartosz Krzysiek przekonał się, że PGE Skra to nie Wkręt-met AZS Częstochowa, z którym zdobył aż 33 punkty. W pierwszym secie aż cztery razy jego ataki zostały zablokowane, a z 13 prób zdobył tylko pięć punktów.

Bełchatowianie świetnie serwowali, dzięki czemu nie tylko zdobywali bezpośrednio punkty (aż sześć przy pięciu błędach), ale i mogli ustawiać blok. Bardzo szybko wyrzucili z boiska Piotra Gruszkę, który nie skończył żadnego z pięciu ataków. O 17 lat młodszy Muzaj mimo bardzo dobrych serwów był mocno stremowany w ataku. Mocno przeżywał każde nieudane zagranie, ale im dłużej trwała gra, tym było ich mniej. Okazało się, że potrafi obijać blok, kiwać za blok czy technicznie kierować piłkę w miejsce, gdzie akurat nie było przeciwników.

Ale Muzaj, mimo wielkiego talentu i sporych umiejętności, jeszcze nie jest i w tym sezonie raczej nie będzie liderem drużyny. Bo ma obok siebie Mariusza Wlazłego czy Michała Winiarskiego. W drugim secie PGE Skra miała aż 68-procentową skuteczność w ataku. Jej zawodnicy mimo wielkiej różnicy umiejętności długo nie pozwalali sobie na dekoncentrację. Być może dlatego, że w hali Urania jak zwykle było zimno i chcieli grać jak najkrócej.

Z pewnością pamiętali, co niedawno spotkało w Olsztynie Resovię, która prowadząc 2:0, z trudem wygrała po tie-breaku. Gospodarze podnieśli się po laniu w dwóch pierwszych setach dzięki dobrej zagrywce. Za to siatkarze z Bełchatowa zaczęli seryjnie trafiać w siatkę. Po asie Wojciecha Ferensa AZS doprowadził do remisu 20:20, ale za chwilę olsztynianin uderzył w siatkę, a Wlazły zablokował Krzyśka. Gdy za chwilę kapitan PGE Skry obił blok, wydawało się, że emocje się skończyły.

Stało się inaczej, ponieważ Wlazły zaserwował w siatkę, a Łukasik zatrzymał Winiarskiego. Trener Nawrocki wziął czas, ale niewiele to zmieniło, bo jego drużyna nie wykorzystała meczbola, bo czym po dwóch blokach na Konstantinie Cupkoviciu niespodziewanie to olsztynianie cieszyli się z wygrania seta. Tak naprawdę jednak to przegrała go PGE Skra, popełniając aż siedem błędów serwisowych i kilka innych w obronie czy rozegraniu. Za karę bełchatowianie musieli marznąć jeszcze przez pół godziny.

Wniosków jednak nie wyciągnęli, bo popsuli dwa pierwsze serwy w czwartej partii. A wystarczyło tylko niezbyt trudne przebijanie piłki, by wzbudzać popłoch po stronie Indykpolu AZS. Widać było też, że pod presją kłopoty z dokładnością wystawy miał Boninfante. Na szczęście PGE Skra miała... Muzaja i jego zagrywkę, która robiła w Olsztynie różnicę. To dzięki niej drużyna z Bełchatowa osiągnęła przewagę i zdobyła trzy punkty. Dzięki temu przynajmniej do sobotniego popołudnia jest liderem PlusLigi. Wtedy bowiem zostanie rozegrane spotkanie między Asseco Resovią a Zaksą Kędzierzyn-Koźle. Ten drugi zespół traci do PGE Skry punkt.

Indykpol AZS - PGE Skra 1:3

Sety: 19:25, 18:25, 26:24, 17:25

Indykpol AZS: Hernan 1, Gruszka, Sobala 6, Krzysiek 15, Ferens 17, Hain 7, Żurek (libero) oraz Łukasik 8, Skup

PGE Skra: Boninfante 3, Winiarski 19, Pliński 10, Muzaj 16, Wlazły 19, Kłos 8, Zatorski (libero) oraz Cupković 1, Woicki

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały