Siatkarzy PGE Skry czeka trudna przeprawa. Liczy się tylko zwycięstwo

Siatkarze PGE Skry Bełchatów są o krok od awansu do kolejnej rundy Pucharu CEV. Aby osiągnąć swój cel, muszą w czwartek pokonać niemiecki VfB Friedrichshafen. Początek meczu w hali Energia o godz. 18.
Pierwsze spotkanie w Niemczech zakończyło się co prawda zwycięstwem podopiecznych Miguela Angela Falaski, jednak o jego losach decydował tie-break. Dwa wygrane sety przez Friedrichshafen są więc sporą zaliczką przed meczem rewanżowym. Wystarczy, że Niemcy wygrają za trzy punkty, a to oni będą się cieszyć z awansu do półfinału. Niby PGE Skra jest w lepszej sytuacji, bowiem zwycięstwo daje większy komfort psychiczny, jednak musi zagrać o wiele lepiej niż we Friedrichshafen. - Szczerze to życzyłbym sobie, żebyśmy zagrali tak samo efektywnie, jak we Friedrichshafen i wygrali, a to da nam awans - mówi Paweł Zatorski, libero PGE Skry. - Tak naprawdę styl mnie nie obchodzi i tak wszyscy w drużynie podchodzimy do tego spotkania. Chciałoby się grać pięknie, ale nie zawsze jest to możliwe. Przeciwko Niemcom gra się naprawdę trudno i rzadko można sobie pozwolić na nie wiadomo jaki polot.

Dziś bełchatowianie zagrają jednak we własnej hali, w której nie mają zwyczaju przegrywać. Wystarczy wspomnieć, że na własnym boisku w tym sezonie nie ulegli żadnej drużynie ani w PlusLidze, ani w europejskich pucharach. Z kolei obiekt, w którym grali w Niemczech, dał się siatkarzom PGE Skry we znaki. - Tam jest bardzo specyficzne oświetlenie, ponieważ światło pada z dołu - mówi Zatorski. - Przez to można poczuć się tam jak w kinie. Ciężko się do tego przyzwyczaić, ale kiedyś już tam graliśmy i wiedzieliśmy o tym. Nie ma co narzekać, trzeba się z tym zmierzyć.

I dodaje: - Mamy nadzieję, że jak zwykle u siebie zagramy dobrze. Powiem szczerze, że jestem dobrej myśli przed tym meczem. Zagramy na 100 procent i przed własną publicznością chcemy się pokazać z dobrej strony.

Obie drużyny wygrały swoje ligowe spotkania. Przypomnijmy, że zawodnicy PGE Skry pokonali BBTS Bielsko-Biała 3:0. Podobny rezultat osiągnęli zawodnicy Friedrichshafen, którzy ograli VSG Coburg/Grub. Są równie zmobilizowani, by zdobyć "twierdzę Bełchatów", choć wydaje się, że większe szanse mieli na pokonanie Polaków u siebie. - Straciliśmy ogromną szansę. Przed rewanżem stoimy na straconej pozycji - mówili po pierwszym meczu działacze VfB Friedrichshafen.

Doskonały mecz w Niemczech rozegrał Samuel Tuia, przyjmujący PGE Skry. Z pewnością rywale będą na niego uczuleni, bowiem Francuz dał im się we znaki szczególnie w dwóch ostatnich setach pierwszego spotkania. - Wszyscy oprócz leczącego kontuzję dłoni Daniela Plińskiego są zdrowi - cieszy się Zatorski. - Dobrze, że wygraliśmy w Niemczech. W przeciwieństwie do rywali teraz każde zwycięstwo daje nam awans. Nieważne w jaki sposób, ale chcemy wygrać to spotkanie.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały