Sport.pl

Mały cud PGE Skry Bełchatów w pucharze CEV

- Potrafiliśmy dokonać małego cudu i wygrać dwa sety - tak o spotkaniu z Gubernią Niżny Nowogród mówi Miguel Falasca, trener PGE Skry Bełchatów.


Minimalna porażka w Rosji przed rewanżem stawia bełchatowską drużynę w korzystnej sytuacji. Każde zwycięstwo premiowane trzema punktami, a więc 3:0 lub 3:1 daje jej awans do finału, zaś przy wyniku 3:2 konieczne będzie rozegranie złotego seta. - To pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość, bo nie musimy w domu wygrywać 3:0 lub 3:1 - komentował hiszpański szkoleniowiec PGE Skry.

Niewiele jednak brakowało, by sytuacja jego drużyny była dużo gorsza, ponieważ gospodarze prowadzili już 2:0. - Nasz przeciwnik bardzo dobrze grał na początku spotkania, zwłaszcza w ataku i bloku. Nie oznacza to jednak, że sami spisywaliśmy się źle - zaznaczył Falasca.

Prowadzący Gubernię Płamen Konstantinow komplementował zespół z Bełchatowa. - Rozegraliśmy ciężki mecz z silnym przeciwnikiem - oceniał Bułgar. - Zaczęliśmy świetnie, ale Skra zdołała wrócić do gry. Oczekiwałem dwóch trudnych pojedynków i dalej tak sądzę. Zwycięży i wejdzie do finału ten, kto wygra nie jeden mecz, a lepszy po dwóch. Na tym poziomie wszyscy siatkarze są tak doświadczeni, dlatego nie przypuszczam, że swoja sala jest atutem któregokolwiek zespołu.

Z pewnością Gubernia przewyższa bełchatowską drużynę doświadczeniem. Na kluczowych pozycjach ma zawodników ogranych, z sukcesami w reprezentacjach i klubach. Rozgrywający Mikko Esko ma 36 lat, atakujący Nikołaj Pawłow - 32, środkowy Aleksiej Kuleszow - 35, a przyjmujący Milosz Nikoć - 28. Na ich tle Facundo Conte, Nicolas Uriarte, Paweł Zatorski, Andrzej Wrona czy Karol Kłos dopiero zaczynają międzynarodową karierę. Ale mają obok siebie Stephane Antigę czy Daniela Plińskiego, którzy potrafili poderwać ich do walki. Selekcjoner reprezentacji Polski pokazał, ile znaczą umiejętności. Choć skacze niżej niż przed kilku laty, jest wolniejszy, to technicznymi zagraniami gnębił przeciwników.

W odróżnieniu od Rosjan PGE Skra ma nową drużynę, co widać zwłaszcza na wyjazdach, gdzie nie potrafią pokazać wszystkich swoich możliwości. W pojedynkach z naprawdę trudnymi rywalami bełchatowscy siatkarze wygrali w tym sezonie tylko raz - z VfB Friedrichshafen (3:2). W PlusLidze poza domem pokonały ich Resovia, Zaksa Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel. Widać jednak, że zaczyna się to zmieniać, co pokazały spotkania w Niżnym Nowogrodzie czy Jastrzębiu, przegrane, ale w najmniejszym wymiarze. Za to u siebie bełchatowianie są niepokonani.

- Jeśli będziemy dobrze serwować, tak jak w trzecim i czwartym secie, to powinniśmy sobie poradzić - uważa Pliński. Falasca zapowiada, że jego podopieczni zrobią wszystko co możliwe, żeby awansować do finału. - Z drugiej strony u siebie nie będzie wcale łatwiej niż w Rosji, mimo wsparcia naszych sympatyków - kończy trener.

Jeśli chodzi o kibiców, to siatkarze PGE Skry byli zaskoczeni, że w hali w Niżnym Nowogrodzie była spora grupa Polaków. - Dopingowali nas bardzo głośno, często zagłuszając Rosjan - opowiada Pliński. W rewanżu powinien być komplet, bo w kasach zostały już resztki biletów.

Drużyna wróciła do Polski w czwartek w południe, bardzo zmęczona, bo po zakończonym meczu nie było czasu na odpoczynek, ponieważ o 3.45 musiała wyjechać z hotelu na lotnisko. - Siatkarze spali tylko dwie godziny - mówi prezes klubu Konrad Piechocki. Od piątku zaczynają się przygotowania do rewanżu. Tego dnia w Bełchatowie ma zjawić się też zespół Guberni.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 PROJEKT Warszawa 14 15:4 5 0
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 12 12:2 4 0
3 PGE Skra Bełchatów 12 14:7 4 1
4 Aluron Virtu CMC Zawiercie 12 15:11 4 2
5 Jastrzębski Węgiel 12 12:9 4 3
6 Indykpol AZS Olsztyn 10 13:8 4 1
7 Cerrad Czarni Radom 9 12:9 3 2
8 Trefl Gdańsk 8 10:6 3 1
9 Asseco Resovia 7 10:13 2 4
10 GKS Katowice 6 11:14 1 4
11 Cuprum Lubin 5 10:16 2 4
12 MKS Ślepsk Suwałki 3 5:10 1 3
13 BKS Visła Bydgoszcz 1 3:18 0 6
14 MKS Będzin 0 3:18 0 6

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały