Nie drażnić mistrza! PGE Skra Bełchatów zaczęła sezon od pokonania MKS Banimexu Będzin

W pierwszym meczu nowego sezonu PlusLigi PGE Skra Bełchatów pokonała na wyjeździe beniaminka MKS Banimex Będzin.
PGE Skra kolejny sezon zaczęła w składzie dalekim od optymalnego. Rok temu brakowało leczącego kontuzję Facunda Conte, który wrócił dopiero w połowie sezonu. Teraz do Sosnowca nie pojechali Michał Winiarski i Karol Kłos, a więc gracze z podstawowej szóstki, zaś libero Ferdinand Tille był w hali, ale z powodu kontuzji musi jeszcze długo pauzować. Na boisko wyszli więc debiutanci: Srecko Lisinac i Kacper Piechocki. Co prawda obaj mają już za sobą wiele występów w PlusLidze, lecz w takim zespole jak PGE Skra presja jest znacznie większa, co było widać w ich postawie.

Największy problem był w przyjęciu, ponieważ obaj skrzydłowi - Conte i Wojciech Włodarczyk - nie są orłami w odbiorze serwów, zaś Piechocki jest dopiero na początku kariery. Nic dziwnego, że gospodarze mieli wielkie pole do popisu. Jeśli trafiali zagrywką, bełchatowianie byli w opałach. Mistrzowie grali bardzo nerwowo, czego efektem było wiele błędów, jakie w normalnej dyspozycji im się nie zdarzają. Seriami psuli serwy, nawet te lekkie, mylili się w ataku i przyjęciu. Bardzo nerwowo zaczął Lisinac, który tak dobrze spisywał się podczas mundialu. Mimo ogromnych możliwości miał problemy z przebiciem się przez blok.

Pierwszego seta PGE Skra wygrała, choć z wielką pomocą rywali sparaliżowanych grą przeciwko mistrzowi Polski. Zresztą w zespole z Będzina przeważali byli bełchatowianie. Byli to: Robert Milczarek, Miłosz Hebda, Mikołaj Sarnecki i Tomasz Kowalski. Trenerami są Damian Dacewicz i Andrzej Stelmach, którzy z PGE Skrą zdobywali mistrzostwo Polski.

Kiedy gospodarze otrząsnęli się ze stresu, przekonali się, że z mistrzami pokazującymi co najwyżej połowę swojego potencjału też można grać jak równy z równym. Silne zagrywki Hebdy, Macieja Pawlińskiego i Sarneckiego robiły wielkie szkody w przyjęciu gości. Ci zaś dla odmiany bili po autach, nawet kiedy powinni tylko przebić piłkę przez siatkę. Tym bardziej że będzinianie mieli ogromne kłopoty w ataku. Sarnecki regularnie ostrzeliwał auty albo nadziewał się na blok. W ostatniej akcji w tej partii Nicolas Uriarte posłał piłkę metr za linię końcową.

Kibicom mogły przypomnieć się mistrzostwa świata, kiedy w półfinale Mariusz Wlazły uratował piłkę, podbijając ją nogą. Teraz było podobnie, a zdobyty później punkt dał PGE Skrze prowadzenie 9:5, które jednak szybko roztrwoniła.

Podrażnieni bełchatowianie wzięli się na serio do roboty. Okazało się, że nie trzeba serwować z całych sił, by sprawić przeciwnikom kłopoty. Ciężar gry wziął na siebie Conte, który był nie do zatrzymania przez rywali. Nawet najtrudniejsze wystawy zamieniał na punkty, a dokładał do tego świetne bloki. Lisinac pozbył się tremy, przez co zaczął trafiać zagrywką. Trzeci i czwarty set to już zdecydowana dominacja gości, a trener Miguel Falasca mógł pozwolić sobie na zdjęcie z boiska Wlazłego. Zastępujący go Maciej Muzaj zdobył blokiem ostatni punkt w meczu.

W następnej kolejce PGE Skra zagra na wyjeździe z drugim beniaminkiem - Cuprum Lubin.

MKS Banimex Będzin - PGE Skra Bełchatów 1:3

Sety: 21:24, 25:23, 13:25, 18:25

MKS: Kowalski, Pawliński, Gaca, Sarnecki, Hebda, Hunek, Milczarek (libero) oraz Żuk, Warda, Wójtowicz, Tomczyk, Oczko.

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Wlazły, Włodarczyk, Lisinac, Piechocki (libero) oraz Marechal, Brdjović, Muzaj.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały