Jak trwoga, to do Mariusza Wlazłego! PGE Skra Bełchatów pokonała Effectora Kielce

W meczu z Effectorem Kielce kapitan PGE Skry miał odpoczywać w kwadracie dla rezerwowych. Musiał jednak wejść na boisko, bo jedna z najsłabszych drużyn PlusLigi mocno postraszyła mistrza Polski
Effector to jeden z najsłabszych zespołów PlusLigi, więc trener Miguel Falasca postanowił poeksperymentować ze składem. Poza kadrą znaleźli się niezastąpiony w tym sezonie Facundo Conte i Karol Kłos. Jeszcze większe zmiany były w podstawowej szóstce - zabrakło w niej Mariusza Wlazłego i Nicolasa Uriarte, których zastąpili Aleksa Brdjović i Maciej Muzaj. Zagrał też Michał Winiarski, od trzech tygodni pauzujący z powodu choroby.

Naprzeciw stanęła drużyna, którą można nazwać małą filią PGE Skry. W Effectorze występują dwaj zawodnicy wypożyczeni z mistrza Polski: Marcin Janusz i Rozalin Penczew oraz Jędrzej Maćkowiak, wychowanek bełchatowskiego klubu.

Mimo zmian trudno było się spodziewać, że gospodarze rozpoczną spotkanie od straty seta, pierwszego w hali Energia w tym sezonie. Trudno jednak, by było inaczej, skoro bełchatowianie popsuli aż osiem zagrywek, nie zdobywając w ten sposób żadnego punktu. Gdy serwowali normalnie, prowadzili 8:4. Później jednak rozdawali rywalom prezenty w postaci darmowych punktów. Nie pomogło nawet wprowadzenie w końcówce na boisko Wlazłego i Uriarte, ponieważ rozpędzeni kielczanie nie wypuścili z ręki wielkiej szansy. Co ciekawe, Effector jest ostatnią drużyną, która pokonała PGE Skrę w hali Energia. Było to dawno, bo w ostatnim meczu fazy zasadniczej poprzedniego sezonu. Wówczas Falasca też wystawił rezerwowy skład!

Trener mistrzów Polski zorientował się, że żarty się skończyły, i drugą partię zaczął już z Wlazłym i Uriarte. Jednak goście podbudowani tym, że po drugiej stronie też są ludzie mający swoje słabości, nie zamierzali rezygnować z szansy. Po zagrywkach środkowych Maćkowiaka i Mateusza Bieńka prowadzili najpierw 3:0, a później 8:6. Wystarczyło jednak, żeby faworyci przestali popełniać proste błędy, by wszystko wróciło do normy, czyli przewagi PGE Skry. Uriarte pokazywał, że nie trzeba mieć idealnie przyjętej piłki, by rozegrać krótką, więc Srecko Lisinac i Andrzej Wrona w widowiskowy sposób zdobywali punkty.

Różnicę widać też było w skuteczności ataku. W pierwszym secie siatkarze z Bełchatowa z 33 prób tylko dziesięć zamienili na punkty, zaś w drugiej ta statystyka była niemal dwa razy wyższa (58 proc.).

PE Skra to najlepiej serwująca drużyna PlusLigi. Ale w ósmej kolejce trafiła na godnego siebie rywala. Bełchatowscy siatkarze przekonali się, jak wielkie możliwości ma Bieniek. Młody środkowy nękał wszystkich przyjmujących: począwszy od Winiarskiego, przez Nicolasa Marechala, a kończąc na debiutującym w PlusLidze Ferdinandzie Tille. To przede wszystkim jego zagrywki sprawiły, że Effector w trzecim secie prowadził już 18:14. Goście mieli jednak pecha, bo po następnej akcji serwować poszedł Wlazły i z trzypunktowej straty zrobił taką samą przewagę (21:18). Nerwowo zrobiło się jeszcze, gdy po kolejnym - a w sumie czwartym - asie Bieńka kielczanie obronili pierwszego setbola (23:25), lecz za chwilę 20-latek pomylił się, a dwa tysiące kibiców odetchnęło z ulgą, bo strata punktu była bardzo blisko.

W czwartym secie Winiarskiego, po którym widać było długą przerwę w grze, zastąpił Wojciech Włodarczyk. I od razu zademonstrował, jak wielkie postępy zrobił w przyjęciu zagrywki. Rywale starali się celować w niego, a on radził sobie nawet z najtrudniejszymi serwami. Od razu popisał się też asem i dwoma blokami. Jego koledzy wreszcie zaczęli pokazywać większą agresję, pobudzeni przez mylących się sędziów. Trener Falasca za protesty zobaczył nawet żółtą kartkę. Później arbitrzy zgubili Effectorowi jeden punkt, ale to już wywołało tylko śmiech. Gospodarze grali co najwyżej przeciętnie, lecz ich przeciwnicy nie poradzili sobie z presją, jaka pojawiła się z szansą na sprawienie sensacji. Zaczęli popełniać proste błędy, jakie we wcześniejszych setach im się nie zdarzały. Na najlepszego zawodnika wybrano efektownie atakującego Lisinaca.

W środę PGE Skra zmierzy się w Bydgoszczy z Transferem.

PGE Skra - Effector Kielce 3:1

Sety: 18:25, 25:18, 25:23, 25:16

PGE Skra: Brdjović, Marechal, Wrona, Muzaj, Winiarski, Lisinac, Tille (libero) oraz Uriarte, Wlazły, Włodarczyk

Effector: Janusz, Buchowski, Bieniek, Krzysiek, Penczew, Maćkowiak, Kaczmarek (libero) oraz Pająk, Jungiewicz. Takvam, Sufa

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały