PGE Skra. Mariusz Wlazły musiał ratować zwycięstwo

PGE Skra Bełchatów wygrała ósmy mecz w tym sezonie. Z dużymi problemami, bo skazany na porażkę Effector Kielce był bliski sprawienia niespodzianki


SIATKÓWKA. Obecny sezon jest dla zawodników wyjątkowo trudny, zwłaszcza tych najlepszych. Nie dość, że mają za sobą wyjątkowo długie mistrzostwa świata, to jeszcze zmuszeni są grać co trzy dni. Trener Miguel Falasca stara się oszczędzać swoich podopiecznych, zmieniając skład. W sobotę wolne dostali Karol Kłos, Facundo Conte i Kacper Piechocki.

W kadrze był Mariusz Wlazły, lecz - jak później przyznał - miał tylko przyglądać się grze swoich kolegów, podobnie jak Nicolas Uriarte. Zamiast nich na tle kieleckiego słabeusza mieli zaprezentować się Maciej Muzaj i Aleksa Brdjović. Obaj nie dotrwali na boisku do końca pierwszego seta, ponieważ Effector wyszedł na wysokie prowadzenie. Zmiana na gwiazdy niewiele dała i PGE Skra straciła pierwszego w tym sezonie seta w hali Energia. Wlazły i Uriarte zostali w szóstce do końca.

Muzaj i Brdjović to wielkie nadzieje nie tylko bełchatowskiego klubu, ale i swoich reprezentacji. Ten pierwszy ma wszystko, by zostać następcą Wlazłego. Dlaczego więc nie poradził sobie z rywalami z Kielc? Z teoretycznie silniejszym AZS Politechniką Warszawską 20-letni atakujący wypadł wiele lepiej, choć nie rewelacyjnie. Podobnie było z Serbem, który w poprzednim sezonie musiał przez kilka tygodni zastępować kurującego się po operacji Uriarte. Ze świetnym skutkiem zarówno w lidze, jak i Pucharze CEV.

Wtedy jednak nie było w odwodzie bełchatowskich gwiazd. W spotkaniu z zespołem z Warszawy Wlazły nie mógł zagrać, ponieważ odpoczywał. Muzaj mógł więc pokazać się bez presji. Podobnie z Brdjoviciem, posiadającym przecież wielkie możliwości. Nie zamierzam ich usprawiedliwiać, ale w sobotę obaj padli ofiarami słabej gry całego zespołu, który - jak się wydaje - zlekceważył przeciwnika. Widać to było w kolejnych partiach, bo nawet z gwiazdami na boisku w trzeciej partii PGE Skra przegrywała 14:18. Uratowała się dzięki Wlazłemu, który zaprezentował sześciostrzałową serię zagrywek, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 21:18.

Po raz pierwszy od trzech tygodni zagrał Michał Winiarski. W jego przypadku nie było jednak mowy o odpoczynku, ponieważ mistrz świata chorował. Widać to było na boisku i w statystykach. - Myślę, że roszady w składzie miały znaczenie, bo pierwszego seta graliśmy po raz pierwszy w takim zestawieniu i stąd wzięło się trochę nieporozumień. Sił starczyło mi na trzy sety, ale i tak było lepiej, niż się spodziewałem - opowiadał Winiarski. Gdyby był w pełni formy, z pewnością lepiej poszłoby zarówno Muzajowi, jak i Brdjoviciowi.

Mecz z Effectorem potwierdził, że dużym wzmocnieniem drużyny są Srecko Lisinac i Nicolas Marechal. Francuz z polskim paszportem to najlepiej wyszkolony technicznie zawodnik PGE Skry, co świetnie widać w zdobywaniu punktów w najtrudniejszych sytuacjach. Nie można jednak zapominać, że on też ma za sobą mordercze mistrzostwa świata. Koncertowo zagrał za to serbski środkowy, wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. W ataku był nie do zatrzymania, uzyskując 83-proc. skuteczność, co ważne - na aż 18 prób. Do tego dodał dwa bloki i asa. Swój koncert przypieczętował wspaniałym zbiciem w trzeci metr boiska, zdobywając w ten sposób ostatni punkt.

Mecz z Effectorem był też ciekawy z tego powodu, że naprzeciw lidera PlusLigi stanęli siatkarze z niego wypożyczeni, czyli Marcin Janusz i Rozalin Penczew. Młody Bułgar pokazał, że informacje o jego wielkim talencie wcale nie są przesadzone. Ma jeszcze problemy w przyjęciu, jednak w ataku jest bardzo groźny (56 proc. skuteczności).

W następnej kolejce - już w środę - bełchatowianie zmierzą się w Bydgoszczy z bardzo dobrze spisującym się w tym sezonie z Transferem, a w niedzielę podejmą niepokonany dotąd Lotos Trefl Gdańsk.

PGE Skra - Effector Kielce 3:1

Sety: 18:25, 25:18, 25:23, 25:16

PGE Skra: Brdjović, Marechal 10, Wrona 6, Muzaj 3, Winiarski 6, Lisinac, Tille (libero) oraz Uriarte 3, Wlazły 18, Włodarczyk 3

Effector: Janusz 1, Buchowski 7, Bieniek 9, Krzysiek 12, Penczew 13, Maćkowiak 7, Kaczmarek (libero) oraz Pająk, Jungiewicz. Takvam 1, Sufa

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały