Sport.pl

Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów tłumaczy, po czym poznaje się dobre drużyny

PGE Skra Bełchatów pokonała w PlusLidze Cuprum Lubin, choć przegrywała już 0:2 w setach. Karol Kłos miał 100-procentową skuteczność w ataku


Jarosław Bińczyk: Pierwszego i drugiego seta przegraliście z Cuprum wyraźnie. Wierzyłeś wtedy, że w trzech kolejnych to wy będziecie dużo lepsi?

Karol Kłos: Gdybym wiedział wtedy, że sytuacja tak się odwróci, to był obstawił wynik (śmiech). Przypuszczaliśmy, że mecz będzie ciężki, zwłaszcza po poprzednim, przegranym z Będzinem. Teraz mało brakowało, by było podobnie, bo przecież Lubinowi brakowało tylko jednego seta.

Teoretycznie Cuprum było blisko, ale od trzeciego seta dominacja PGE Skry była już bardzo wyraźna.

- Walczyliśmy do końca, bo wiedzieliśmy, że rywale nie utrzymają tak fantastycznego poziomu przez całe spotkanie. To niemożłiwe, by tak dobrze grać przez cały czas jak w dwóch pierwszych setach. Świetne bronili, byli skuteczni na wysokiej piłce. A my nie stwarzaliśmy im żadnych problemów zagrywką. Nie mieliśmy się czym przeciwstawić, trzeba było więc czekać, aż trochę siądą. Udało się w trzecim secie i od tego czasu już poszło łatwiej. Może rywale uwierzyli za bardzo, że mogą nas pokonać? To mogło ich zgubić.

Długo nie potrafiliście powstrzymać anonimowego atakującego, jakim jest Szymon Romać. Dlaczego?

- Mocno atakuje! W końcówce pierwszego seta udało mi się go zablokować, ale na rękach został ślad. Od trzeciego seta grał już słabo, ale to dobry młody chłopak. Niech się rozwija.

Mam wrażenie, że brakowało wam szybkości. Czy to efekt ciężkich treningów?

- Cały czas ciężko pracujemy. Trenujemy, kiedy się da, często następnego dnia po meczu. Trener mówi, że samym graniem daleko nie zajedziemy. Być może dlatego brakuje nam tej szybkości. Ale po dwóch setach wszystko się wyrównało. To nie jest czas na najwyższą formę. Ważne, że przegrywając 0:2 potrafimy wyciągnąć wynik, a po tym poznaje się najlepsze drużyny.

Czy brak Mariusza Wlazłego ma wpływ na pozostałych siatkarzy?

- Na pewno to nam miesza w grze, bo przecież wychodzimy na boisko w innym ustawieniu. Gra Nico Uriarte z Mariuszem jest naszym ogromnym atutem. Radzimy sobie jak możemy, dlatego zwycięstwo nad Cuprum cieszy jeszcze bardziej.

A co się dzieje z zagrywką PGE Skry? Nie przypominacie drużyny, która na początku sezonu niszczyła rywali serwami. Po dwóch setach z Cuprum mieliście zero asów i aż 14 błędów.

- Czasem tak bywa, że zagrywka nam nie wchodzi, a każda kolejna jest coraz trudniejsza. Bo jak ryzykujemy, to zdarza się zepsuć. Pracujemy na treningach, żeby skuteczność serwów wróciła, bo pokazaliśmy już w tym sezonie, że potrafimy zagrywać.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 51 56:17 18 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 49 53:17 16 3
3 PGE Skra Bełchatów 46 50:19 15 4
4 Jastrzębski Węgiel 41 45:25 15 4
5 Trefl Gdańsk 28 38:36 9 10
6 GKS Katowice 28 42:43 9 10
7 MKS Ślepsk Suwałki 25 34:45 9 11
8 Cerrad Czarni Radom 25 35:41 8 11
9 Aluron Virtu CMC Zawiercie 21 27:42 7 12
10 Cuprum Lubin 21 30:48 7 14
11 Indykpol AZS Olsztyn 20 33:45 7 12
12 Asseco Resovia 20 29:45 6 13
13 MKS Będzin 19 29:45 7 12
14 BKS Visła Bydgoszcz 11 22:55 2 17

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały