PGE Skra gra o awans w Lidze Mistrzów. Przeciwnikiem mistrz Austrii

- Nawet z teoretycznie słabszymi rywalami trzeba grać na najwyższym poziomie - mówi Michał Winiarski z PGE Skry Bełchatów
SIATKÓWKA. Jedno zwycięstwo dzieli bełchatowską drużynę od awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Może się tak stać już w środę, jeśli PGE Skra pokona we własnej hali Hypo Tirol Innsbruck. Teoretycznie nie powinno to być problemem, bo dwa tygodnie temu lider PlusLigi pokonał na wyjeździe mistrza Austrii, grając bez dwóch mistrzów świata: Michała Winiarskiego i Mariusza Wlazłego.

W rewanżu tego drugiego też zabraknie, ponieważ wciąż narzeka na uraz kręgosłupa. Według fizjoterapeuty PGE Skry Tomasza Kuciapińskiego nie jest to nic poważnego, a ból jest wynikiem przemęczenia trudnym sezonem. - Jest już lepiej i lada dzień wznowię normalne treningi - zapewnia Wlazły, który nie ukrywa, że jest już w lepszym nastroju niż w ubiegłym tygodniu. W Austrii zastępował go Maciej Muzaj, ale w ostatnim spotkaniu ligowym z Cuprum Lubin jako atakujący zagrał nominalny przyjmujący Nicolas Marechal. Kto wyjdzie na boisko w środę?

- Nie wiem, bo takie decyzje zapadają przed meczem - mówi Winiarski, który pod nieobecność Wlazłego jest kapitanem drużyny. Wszystko wskazuje, że trener Miguel Falasca raczej nie będzie eksperymentował ze składem, ponieważ celem bełchatowskiego zespołu jest pierwsze miejsce w grupie, gwarantujące rozstawienie w drugiej części rozgrywek. Przeciwnicy nie zaliczają się do europejskiej czołówki, jednak nie można ich lekceważyć. - Ostatnie mecze w lidze pokazały, że nawet z teoretycznie słabszymi rywalami trzeba grać na najwyższym poziomie - podkreśla Winiarski. - Innsbruck pokazał w pierwszym spotkaniu, że jest bardzo groźny. Trzeciego seta przegrał przecież na własne życzenie [prowadził już 19:13 - przyp. red.].

Mistrzowie Austrii sprawiali wtedy wrażenie, jakby wystraszyli się bełchatowskiej drużyny. Teraz zapowiadają, że łatwo się nie poddadzą. - Po pierwszym meczu z Bełchatowem wiemy, że mogliśmy zaprezentować się lepiej - zapowiada Stefan Chrtiansky, trener Hypo Tyrolu. - Zdajemy sobie jednak sprawę, że PGE Skra jest lepszym zespołem. Naszym celem w Bełchatowie będzie wygranie seta. Jeśli tego dokonamy, to postaramy się powalczyć o więcej. Wszyscy w zespole czujemy, że jesteśmy w formie i mamy nadzieję, że w najbliższym meczu pokażemy, na co nas stać.

A co z formą mistrzów Polski? Ostatnio zawodnicy wykorzystali pierwszy w sezonie wolny tydzień na ciężkie treningi. - Ćwiczymy normalnie, tylko meczów jest znacznie więcej - śmieje się Fabio Storti, asystent Miguela Falaski. To musiało się odbić na dyspozycji siatkarzy. - Uważam, że i tak trzymamy wysoki poziom. Ciężko jest grać przez cały sezon na najwyższych obrotach - podkreśla Winiarski. A przecież większość bełchatowian ma za sobą wyczerpujące mistrzostwa świata.

Po trzech kolejkach PGE Skra ma na koncie komplet punktów i jednego straconego seta, druga jest Precura Antwerpia (6 pkt), trzeci - Hypo Tirol (3), a ostatni Jihostroj Czeskie Budziejowice (0). Początek meczu w środę o godz. 18.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały