Sport.pl

Cucine Lube Banca - PGE Skra Bełchatów. Do Włoch z nadziejami

- Jedziemy wygrać - zapowiada kapitan PGE Skry Bełchatów przed wyjazdowym meczem z mistrzem Włoch
PGE Skra wczoraj rano poleciała do Włoch. Do samolotu wsiedli wszyscy zawodnicy, jednak szansa na występ Michała Winiarskiego i Ferdinanda Tille jest niewielka, bo obaj dopiero zaczynają treningi po kontuzji. Spotkanie z mistrzem Włoch rozpocznie się w środę o godz. 20.30, a rewanż zostanie rozegrany 19 lutego w Atlas Arenie

Rozmowa z Mariuszem Wlazłym, kapitanem PGE Skry Bełchatów

Jarosław Bińczyk: Co jest trudniejsze: wygranie Ligi Mistrzów czy zdobycie mistrzostwa świata?

Mariusz Wlazły: Trudne pytanie... Nie wiem, bo jeszcze nigdy nie wygrałem Ligi Mistrzów, więc ciężko mi porównać. W dzisiejszym świecie generalnie trudno jest cokolwiek wygrać.

PGE Skra jest w tym sezonie faworytem Ligi Mistrzów.

- Czemu?

Bo ma w składzie czterech mistrzów świata, brązowego medalistę, dwóch najlepszych Argentyńczyków. I najlepszego siatkarza mistrzostw świata.

- (śmiech ) No tak, ale to trzeba jeszcze przełożyć na dobrą grę i w najważniejszym meczu zdobyć ostatni punkt.

To jest najsilniejsza drużyna, w jakiej grałeś?

- Nigdy nie patrzę na drużynę pod kontem poszczególnych zawodników, ale na grupę, na atmosferę, wzajemne zrozumienie i funkcjonowanie. Można mieć zespół złożony z wielkich indywidualności, ale coś w nim nie będzie grać. Wtedy nic się nie zdobędzie. Na papierze nazwiska mogą być wielkie, jednak nie zawsze zafunkcjonują w drużynie.

A jak jest w PGE Skrze?

- Staramy się stworzyć dobrą atmosferę, w której dobrze będzie się nam pracowało.

Taka jak w reprezentacji podczas mistrzostw świata?

- Tak, bo wtedy w trudnych chwilach łatwiej się podnieść, przezwyciężyć kryzys. Dobra atmosfera naprawdę pomaga.

Los was jednak nie rozpieszcza, bo przed najważniejszymi meczami kontuzji doznali Michał Winiarski i Ferdinand Tille. To dwaj gracze z podstawowego składu.

- Co ja na to poradzę... Większość z nas odczuwa skutki mistrzostw świata, a do tego dochodzą jeszcze przeziębienia, choroby. Tak to już jest, że nie zawsze jest kolorowo. Trzeba jednak umieć sobie radzić. Ważne, żeby być cierpliwym i przez przedwczesny powrót na boisko nie przekreślić dalszych planów. Staramy się uzupełnić braki, a jak oni wrócą, to nam pomogą i będziemy silniejsi.

Trenerzy zapowiadali, że wszystko było podporządkowane temu, by najwyższa forma przyszła na play-off Ligi Mistrzów i finisz PlusLigi. Udało się?

- Ciężko powiedzieć, bo to było coś nowego. Cały czas graliśmy, a przy tym mocno trenowaliśmy. Ja nie mogę nawet tego sprawdzić na sobie, bo miałem kontuzję i nie mogłem przygotowywać się tak, jak było zaplanowane. Praca wyglądała inaczej, niż powinna.

Czujesz trudy sezonu?

- Na pewno, bo granie bez przerwy od ponad roku jest uciążliwe dla organizmu.

Marzysz już o urlopie?

- Skoro wytrzymałem 17 miesięcy, to wytrzymam jeszcze dwa.

Jak się gra z włoskimi drużynami? Jest coś specyficznego?

- Też ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Lepsze i gorsze strony poznamy dopiero na przedmeczowej odprawie. To zawsze jest bardzo trudny przeciwnik. Jedziemy jednak do Włoch z pewnymi nadziejami.

Jakimi?

- Wygrać, choć będzie niezwykle ciężko.

Czy to, że Bartek Kurek dobrze zna ciebie, Michała Winiarskiego czy Karola Kłosa, pomoże Lube w meczu z PGE Skrą?

- Nie wiem. Tak samo jak w drugą stronę. Ja od kilku lat nie miałem okazji grać przeciwko Bartkowi i prawdę mówiąc, nie jestem w stanie powiedzieć, w jaki sposób się rozwinął. Wiem, że jest bardzo dobrym zawodnikiem i trzeba skoncentrować się na jego zatrzymaniu.

Bartosz Kurek nie zagra przeciwko PGE Skrze

Cucine Lube Treia ma w składzie bardzo doświadczonych zawodników. W PGE Skrze tylko ty i Michał Winiarski mieliście okazję grać w finałach Ligi Mistrzów. To może mieć jakieś znaczenie?

- Myślę, że nie, bo mamy wielu ludzi już doświadczonych, więc nie obawiam się, że przegrają przed meczem.

Jesteś pewien, że nikt nie pęknie, nikogo nie zje trema?

- To już nie te czasy, że człowiek bał się rywali z Włoch czy Rosji. Oczywiście mecz może nie wyjść, lecz nie obawiam się, by ktoś przestraszył się jeszcze przed wyjściem na boisko. Gdyby tak było, to nie doszlibyśmy do tego momentu.

Włoska siatkówka trochę podupadła. Czy mimo to wylosowanie tamtejszego klubu robi jeszcze wrażenie tak jak na początku gry PGE Skry w Lidze Mistrzów?

- Nie, ale wciąż są to mocne drużyny i trzeba się odpowiednio przygotować, skupić. Jeśli chce się coś osiągnąć, nie można patrzeć, czy to są Włosi, czy Rosjanie. Z każdym trzeba grać o zwycięstwo.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 51 56:17 18 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 49 53:17 16 3
3 PGE Skra Bełchatów 46 50:19 15 4
4 Jastrzębski Węgiel 41 45:25 15 4
5 Trefl Gdańsk 28 38:36 9 10
6 GKS Katowice 28 42:43 9 10
7 MKS Ślepsk Suwałki 25 34:45 9 11
8 Cerrad Czarni Radom 25 35:41 8 11
9 Aluron Virtu CMC Zawiercie 21 27:42 7 12
10 Cuprum Lubin 21 30:48 7 14
11 Indykpol AZS Olsztyn 20 33:45 7 12
12 Asseco Resovia 20 29:45 6 13
13 MKS Będzin 19 29:45 7 12
14 BKS Visła Bydgoszcz 11 22:55 2 17

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały