PGE Skra Bełchatów: Z dołka w coraz większy dół

Po jednym z najsłabszych spotkań w tym sezonie PGE Skra Bełchatów znalazła się o krok od katastrofy, jaką jest brak awansu do finału PlusLigi.
SIATKÓWKA. Po trzech spotkaniach półfinałowych w PlusLidze mistrz Polski przegrywa z Lotosem Treflem Gdańsk 1:2. Co najgorsze, obu porażek doznał w swojej hali. O ile pierwszą (2:3) można tłumaczyć zmęczeniem po kilkunastogodzinnej podróży z Włoch, to w środę wieczorem drużyna zagrała fatalnie i ani przez chwilę nie była w stanie nawiązać walki z rywalem (0:3). - Nie da się wygrać, popełniając tyle błędów - skomentował Miguel Falasca, trener PGE Skry. A Mariusz Wlazły dodał, że na porażkę złożyło się wiele rzeczy, ale on nie chce się nad tym rozwodzić.

Jeśli chodzi o pomyłki, to w ataku bilans ostatniego spotkania wygląda zatrważająco. W 29 wcześniejszych bełchatowianie popełniali średnio 5,5 pomyłki, a teraz aż 13, i to w trzech setach! To niechlubny rekord sezonu, a tylko dwie drużyny - AZS Olsztyn i Effector Kielce - miały gorszy wynik (14). Głównym powodem fatalnej dyspozycji są problemy fizyczne. Wlazły w ostatnich dniach więcej czasu spędził w szpitalu niż na treningach, a gra z gorączką musiała kiedyś odbić się na jego formie. Michał Winiarski jest od dawna kontuzjowany, a Facundo Conte z trudem odrywa się od ziemi. Nawet jego firmowe zagrania z Nicolasem Uriarte, jakimi są ataki ze środka drugiej linii, przestały przynosić efekty.

Wlazły, Conte i Winiarski są siatkarzami wybitnymi nie tylko na skalę PlusLigi, ale i na świecie. Ich zastąpienie jest niemożliwe, chociaż zmiennicy robią co mogą. Trudno wymagać od Macieja Muzaja czy Wojciecha Włodarczyka, by stali się liderami, skoro wcześniej sporadycznie pojawiali się na boisku. Ten drugi pokazał spore umiejętności w sobotę w Gdańsku, kiedy w trzecim i czwartym secie wsparł Wlazłego w ataku. Nawet Nicolas Marechal nie daje rady, bo nigdy nie był kluczowym graczem zespołu o wielkich aspiracjach.

Niektórzy trenerzy siatkarscy twierdzą, że w tej dyscyplinie 70 proc. zależy od głowy, a tylko 30 od przygotowania fizycznego. Oby tak było, bo za tydzień PGE Skrę czeka finał Ligi Mistrzów. W obecnej dyspozycji nie ma co marzyć o sukcesach, a przecież uważano ich za najgroźniejszego rywala naszpikowanego gwiazdami Zenitu Kazań. Niestety siatkarze nie są robotami i kiedyś muszą paść. Stało się to w najważniejszej części rozgrywek, kiedy ważą się losy medali.

Dla aktualnego jeszcze mistrza Polski zbawienne może okazać się przełożenie czwartego meczu play-off na 4 kwietnia. Być może do tego czasu uda się wreszcie wyleczyć kontuzjowaną łydkę Winiarskiego, zmagającego się od kilku tygodni z potężną infekcją Wlazłego i przywrócić świeżość poruszającemu się w zwolnionym tempie Contemu.

Czy to możliwe? Nie wiem. Już niewielka poprawa fizyczna powinna przynieść pozytywny efekt, bo przecież siatkarze z Bełchatowa mają wielkie umiejętności. Pole do popisu mają teraz trenerzy. To wielkie wyzwanie, bo Falasca i jego asystent Fabio Storti nie są zbyt doświadczeni i w takiej sytuacji znaleźli się pierwszy raz. Oby im się udało.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały