PGE Skra Bełchatów - MKS Będzin 3:0. Spacerek przed trudnymi rywalami

PGE Skra Belchatów bez problemów pokonała w swojej hali MKS Będzin. W następnych spotkaniach musi zagrać jednak dużo lepiej, bo przeciwnicy są dużo silniejsi
Inauguracja sezonu ligowego w Bełchatowie nie wywołała wielkiego zainteresowania. Na trybunach kłuły w oczy wielkie niebieskie place, czyli puste krzesełka. Ci, którzy przyszli, też są dalecy od formy, bo chwilami przekrzykiwała ich kilkunastoosobowa grupa z Będzina. Może fani oszczędzają siły na znacznie silniejszych rywali, jacy czekają PGE Skrę w trzech kolejnych meczach: z Asseco Resovią, Lotosem Treflem (w hali Energia) i Cucine Lube Civitanovą (w Atlas Arenie).

Bez formy i wiary byli też siatkarze z Będzina, którzy sprawiali wrażenie, jakby wyszli na boisko z zamiarem uniknięcia kompromitacji. Mateusz Piotrowski dopiero za czwartą próbą zdecydował się mocno uderzyć, wcześniej tylko przebijał piłkę na drugą stronę. Gdy udało mu się zdobyć punkt, tak się rozochocił, że w kolejnej akcji też strzelił ze wszystkich sił. Tyle tylko, że trafił w ręce Nicolasa Uriarte i piłką błyskawicznie wróciła pod nogi. za chwilę zastąpił go Michał Kamiński.

Gospodarze grali na połowę swoich ogromnych możliwości. I to wystarczyło na zdecydowaną dominację. Goście niczym zły sen będą wspominać momenty, kiedy na zagrywkę szedł Nicolas Marechal. Mistrz Europy zdobywał punkty seriami, sprawiając, że rywale marzyli tylko o podbiciu piłki.

Bełchatowianie też nie zachwycali. Jeśli tak zagrają przeciwko silniejszym drużynom, będą mieli problemy. Ale trudno się dziwić, skoro tak niewiele wystarczyło do sukcesu. Kłopoty mieli tylko czasami, jak w drugim secie, kiedy MKS w końcówce zmniejszył starty do (20:21). Miguel Falasca musiał poprosić o przerwę, by wybić z uderzenia najlepiej serwującego wśród przyjezdnych Michała Żuka. Udało się, bo zaserwował w aut, a gospodarze utrzymali dwupunktową przewagę.

Trzecia partia zaczęła się spokojnie. Goście nawet prowadzili, ale do chwili, kiedy na zagrywkę poszedł Mariusz Wlazły, wybrany na MVP spotkania. Dwa asy i jeden blok złamały zawodników MKS. Z wyniku 8:7 zrobiło się 17:9, bo po kapitanie poprawił Marechal. Trener Falasca wpuścił na boisko Mihajło Stankovicia i Mariusza Marcyniaka, epizody zaliczyli, Marcin Janusz i Marcel Gromadowski. Ostatni punkt zdobył skrótem Francuz i PGE Skra dopisała sobie trzy punkty. Zdobyte niemal na stojąco.

PGE Skra - MKS Będzin 25:15

Sety: 25:18, 25:23,

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Wlazły, Marechal, Kłos, Milczarek (libero) oraz Janusz, Marcyniak, Gromadowski, Stanković

MKS: Lipiński, Żuk, Warda, Piotrowski, Pawliński, Baczkała, Kaczmarek (libero) oraz Kamiński, Oczko, Laane, Gaca, Peszko


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały