PGE Skra - Jastrzębski Węgiel 3:1. Kolejna wygrana, choć nie bez problemów

Plaga kontuzji w drużynie nie przeszkodziła PGE Skrze w odniesieniu kolejnego zwycięstwa w PlusLidze. Trudny był tylko początek meczu
Choć to dopiero szósta kolejka, maraton ligowy daje się we znaki zawodnikom. PGE Skra w każdej kolejce zaczyna grę w innym ustawieniu, a przyczyną nie jest chęć rotacji przez szkoleniowców, ale problemy zdrowotne. Do leczącego się od września Michała Winiarskiego dołączyli Srecko Lisinac (plecy), Nicolas Marechal i bohater sprzed czterech dni Israel Rodriguez (obaj kontuzje mięśni brzucha). W środę w kadrze brakowało tylko Serba, ale pozostała trójka nie były w pełni sprawna. Dlatego debiut w podstawowej szóstce zaliczył Mihajło Stanković.

22-letni serbski przyjmujący od razu stał się celem dla serwujących rywali. Przyjmował trochę nerwowo, ale bezbłędnie, chociać Nicolas Uriarte musiał trochę biegać za piłką. Chyba dlatego jastrzębianie zaczęli szukać innego słabszego punktu. Padło na Facundo Conte, który miał większe kłopoty, a gospodarze stracili trzypunktowe prowadzenie (14:14). Później było jeszcze gorzej... Po zagrywkach Wojciecha Sobali skazywani na pożarcie goście wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Bardzo dobrze grał Maciej Muzaj, niechciany w Bełchatowie po poprzednim sezonie. Został zablokowany w pierwszym i ostatnim ataku, ale w międzyczasie nie pozwalał PGE Skrze odskoczyć. Znakomicie zaczął też drugiego seta, w którym Miguel Falasca musiał brać przerwę już przy wyniku 2:5!

W mającym kłopoty finansowe Jastrzębskim Węglu została tylko jedna gwiazda - Michal Masny, lecz pięć wcześniejszych spotkań drużyna kończyła tie-breakami. Ostrzeżeniem dla bełchatowian powinien być wynik z Rzeszowa, gdzie drużyna ze Śląska sensacyjnie pokonała mistrza Polski. W grze bełchatowian brakowało jednak agresji, mnożyły się błędy, I nie chodzi o złe przyjęcia, ale nieporozumienia, nieprecyzyjne dogrania, czy podbijanie piłek lecących daleko w aut. Brakowało też trudnych serwów, najlepiej kilku z rzędu.

Jastrzębski Węgiel grał za to solidnie. Bez fajerwerków, widowiskowych akcji, ale i bez pomyłek. W pierwszej partii miał aż 72-procentową skuteczność w ataku i żadnej pomyłki, przy dwóch bełchatowian. Gościom nie udało się jednak utrzymać poziomu. W drugiej partii zaciął się Muzaj, a trudniejsze serwy Stankovicia i Conte pozwalały PGE Skrze zorganizować obronę. Po akcji, w której zdobyła 21. punkt wszyscy kibice bili brawa na stojąco, dziękując za trzy podbicia ataków zakończone świetnym zbiciem najlepszego na boisku Conte. Punkt dający wyrównanie wyniku meczu padł po dotknięciu przez jastrzębian siatki, ale gdyby nie to, zostałby przypisany Michałowi Winiarskiemu, który zaatakował pierwszy raz w tym sezonie.

W kolejnej partii mistrz świata pojawił się na boisku na dłużej, gdy jego drużyna straciła trzypunktową przewagę przez błędy w przyjęciu. Bełchatowianie wreszcie jednak grali agresywnie, podejmując ryzyko. A przede wszystkim znakomicie bronili, zamieniając kontry na punkty. W jednej z akcji zawodnicy z Jastrzębia Zdroju czterokrotnie próbowali przebić się przez blok, ale nie udało im się ani razu. Łatwiej im było wybierać stronę, bo żaden z jastrzębskich lewoskrzydłowych nie kończył ataków, a środkowych Masny pomijał przy wystawach, zapewne z braku zaufania.

Na siatce przewaga PGE Skry była przygniatająca. Dopóki jeszcze poziom trzymał Muzaj, walka była wyrównana. Ale z każdą akcją młody atakujący miał trudniej, bo rywale ustawiali blok "w ciemno". Wsparcia w ofensywie nie miał żadnego. Jedyne, z czym bełchatowianie mieli problemy, to przyjęcie. Jeśli udało im się w miarę poprawnie podbić piłkę, mogli sobie dopisać punkt. Widać, że zespół jest dobrze przygotowany fizycznie, ponieważ znów w końcówce zdecydowanie dominował.

A czasu na odpoczynek i leczenie bełchatowianie nie mają, bo już w czwartek jadą do Bydgoszczy, gdzie dzień później zagrają z Łuczniczką.

PGE Skra - Jastrzębski Węgiel 3:1

Sety: 22:25, 25:19, 25:21, 25:16

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Wlazły, Stanković, Kłos, Milczarek (libero) oraz Winiarski, Janusz, Gromadowski, Marcyniak

Jastrzębski Węgiel: Masny, Shafranovich, Sobala, Muzaj, van Lankvelt, Boruch, Popiwczak (libero) oraz Gil, Strzeżek, Formela, Derocco, Mihułka (libero)

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały