Sport.pl

PGE Skra - Knack Roselare, czyli znany rywal bełchatowian

Po porażce z Cucine Lube Civitanova PGE Skra nie może pozwolić sobie na stratę punktów z mistrzem Belgii. W Lidze Mistrzów zagra z nim już po raz siódmy.
Z trzech polskich zespołów występujących w Lidze Mistrzów PGE Skra ma najtrudniejszych rywali. To konsekwencja braku rozstawienia, ponieważ nasz kraj miał w tej edycji prawo wystawienia tylko dwóch przedstawicieli. Trzeci w PlusLidze bełchatowianie grają w rozgrywkach dzięki dzikiej karcie. Efektem są trzy silne drużyny w grupie E, a do play-off awansują tylko dwie.

Na razie w najlepszej sytuacji są Włosi, który mają na koncie komplet zwycięstw. W pierwszej kolejce pokonali u siebie Knack Roeselare, a dwa tygodnie temu wygrali w Łodzi z PGE Skrą. Mistrz Belgii i zespół z Bełchatowa bez większych kłopotów poradzili sobie z najsłabszą w grupie Duklą Liberec. - Przegraliśmy z Cucine Lube Civitanova i jeśli przytrafi nam się kolejna porażka, to możemy mieć problemy z wyjściem z grupy - stwierdza Mariusz Wlazły, kapitan PGE Skry. Choć ostatnio jego drużyna nieźle radziła sobie z dzisiejszym rywalem, to nie można go lekceważyć. Choćby dlatego, że po raz 26. występuje w europejskich pucharach, a w Lidze Mistrzów rozegrał już 104 mecze. Sześć z nich przeciwko bełchatowskiemu zespołowi, a bilans jest remisowy. Ostatnie spotkanie zostało rozegrane 9 lutego 2011 roku w starej hali przy ul. ks. Skorupki. PGE Skra wygrała 3:0 i jeszcze "złotego seta", dzięki czemu awansowała do drugiej rundy pucharowej. Tamten pojedynek pamiętają Wlazły, Michał Winiarski, Karol Kłos i Miguel Angel Falasca, który wówczas był jeszcze zawodnikiem. W Knack wciąż grają atakujący Hendrik Tuerlinckx, przyjmujący Matthijs Verhanneman oraz rozgrywający Stijn D'Hulst. - Pamiętam dawne mecze z Belgami i zawsze nam się z nimi grało ciężko. Knack Roselare to niebezpieczna drużyna i trzeba mieć tego świadomość. Dobrze, że pierwszy mecz gramy u siebie, a dopiero później jedziemy do rywali - mówi Wlazły.

Ośmiokrotnego mistrza Belgii docenia szkoleniowiec PGE Skry. - Nasz przeciwnik to etatowy uczestnik Ligi Mistrzów. Ostatnio zmienił rozgrywającego, ale znam go bardzo dobrze. Na pewno będzie grał szybciej, ale jeśli my zagramy na wysokim poziomie, to na pewno wygramy. Nasza drużyna z meczu na mecz jest silniejsza. - Pod względem mentalnym czujemy się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o kontuzje, to drobne problemy mają Srećko Lisinac, Israel Rodriguez i Nicolas Marechal. Mamy jednak dla nich zastępstwo - dodaje Falasca.

Bełchatowska drużyna będzie mogła liczyć na wsparcie blisko 10 tys. ludzi w Atlas Arenie. - Jesteśmy dumni, że w Łodzi mamy wiernych kibiców, bo sprzedaliśmy już około 8 tys. biletów. Cieszymy się, że znajdują pieniądze, by oglądać nasze mecze na żywo. Jeszcze trochę wejściówek będzie dostępnych w kasach i liczymy na wysoką frekwencję, bo mecz jest dobrze rozreklamowany w Łodzi. Myśleliśmy także o rozegraniu spotkania rewanżowego w Atlas Arenie, a nie w Belgii. Nie chcieliśmy jednak sami wychodzić z taką inicjatywą, bo byłoby to nadużycie. Skoro Belgowie nie zaproponowali takiego rozwiązania, pojedziemy na rewanż do Belgii. Oczywiście, jeśli awansujemy z grupy, kolejne mecze będziemy rozgrywali w Atlas Arenie - zapowiada Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.

Knack to klub, w którym jest wiele łódzkich akcentów. Pracujący od trzech lat z zespołem trener Emile Rousseaux jest ojcem Helene, kiedyś zawodniczki Budowlanych. W kadrze jest także Polak Piotr Orczyk. 22-letni przyjmujący urodził się w... Łodzi. Jego ojciec Andrzej był zawodnikiem Resursy, Lechii Tomaszów i Skry Bełchatów. Do Roeselare trafił przed sezonem z wicemistrza kraju ASSE Lennik. Niestety, na początku rozgrywek doznał kontuzji.

Jak mówił Falasca, problemem PGE Skry są kontuzje. W kadrze powinien być już Lisinac, ale występ Rodrigueza i Marechala jest mało prawdopodobny. Kadra jest jednak liczna i z pewnością bardziej wyrównana niż w poprzednim sezonie. Mimo to szkoleniowcy musieli sięgnąć po rekonwalescenta Michała Winiarskiego. Mistrz świata nie kryje, że jeszcze nie jest w pełnej dyspozycji. - Mój powrót do gry był trochę przyspieszony, bo pojawiły się kontuzje wśród innych przyjmujących. Szczerze mówiąc, liczyłem, że wrócę na boisko trochę później. Wszystko poszło jednak na tyle sprawnie, że po dwóch tygodniach treningów nie odczuwałem żadnych dolegliwości z plecami. Wzmocniłem się fizycznie i jestem na tyle gotowy, by pomóc drużynie w niektórych elementach. Jeśli chodzi o optymalną formę, to mam jeszcze na to czas. Jestem przeszczęśliwy, że mogłem zagrać cały mecz przeciwko Łuczniczce Bydgoszcz, a jeszcze bardziej cieszy to, że nic mi się po tym spotkaniu nie stało. W przyszłość patrzę optymistycznie i mam nadzieję, że z meczu na mecz będę dawał z siebie coraz więcej - mówi Winiarski.

PGE Skra - Knack Roeselare, godz. 18

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 40 44:16 13 3
2 PGE Skra Bełchatów 40 43:16 13 3
3 VERVA Warszawa 39 43:13 14 1
4 Jastrzębski Węgiel 32 36:19 12 3
5 Trefl Gdańsk 22 36:19 7 8
6 GKS Katowice 22 35:39 7 9
7 Aluron Virtu CMC Zawiercie 21 27:36 7 10
8 Indykpol AZS Olsztyn 20 31:36 7 9
9 MKS Ślepsk Suwałki 19 27:37 7 9
10 Cerrad Czarni Radom 19 28:34 6 8
11 Asseco Resovia 19 26:33 6 9
12 Cuprum Lubin 15 22:38 5 11
13 MKS Będzin 13 23:37 5 10
14 BKS Visła Bydgoszcz 9 18:50 1 16

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały