PGE Skra Bełchatów - AZS Politechnika Warszawska 3:0. Szybka wygrana z niewygodnym rywalem

AZS Politechnika Warszawska wielokrotnie odbierał punkty PGE Skrze Bełchatów. Tym razem jednak nie miał szans
Przed meczem zza chmur w Bełchatowie wyszło słońce, podobnie jak poprawia się sytuacja kadrowa PGE Skry. W kadrze na ostatnie w tym roku spotkanie ligowe w hali Energia był już Andrzej Wrona, który uporał się z kontuzją nogi. Wciąż brakowało jeszcze Mariusza Wlazłego i Srecko Lisinaca. Kapitan drużyny dołączy do kolegów w niedzielę, w drodze do Roeselare, a Serb dopiero we wtorek wróci z Berlina, gdzie leczy kontuzję pleców.

Pierwszy set nie zapowiadał emocji, bo po dobrych zagrywkach Mariusza Marcyniaka gospodarze prowadzili 16:11. Warszawiacy udowodnili jednak, że też potrafią świetnie serwować. Po flotach Waldemara Świrydowicza i Pawła Zagumnego rozluźnieni przewagą bełchatowianie zaczęli się mylić i pozwolili się doścignąć. Znakomicie spisywał się Guillaume Samica, zdobywający seriami punkty w ataku. Mimo to PGE Skra zdołała przełamać rywali (22:19) i wydawało się, że pewnie wygra. Na zagrywkę poszedł jednak Paweł Mikołajczak i zaserwował trzy asy (22:23). W końcu się jednak pomylił, a pierwszego setbola bełchatowska drużyna miała po tym, jak został zablokowany przez Facundo Conte. Goście bronili się długo, aż w końcu Samica zaatakował w aut, oddając 27. punkt.

W zespole z Bełchatowa świetnie spisywał się Conte, atakujący ze wszystkich stref. Przez półtora seta wielkiego wsparcia na skrzydłach nie miał, dlatego do niego Nicolas Uriarte kierował najważniejsze wystawy. W drugiej partii Conte szalał, atakując, broniąc, a na końcu serwując. Lider PGE Skry nie chciał chyba spędzać w hali dwóch godzin, więc wziął sprawy w swoje ręce, w końcówce po jego trzech kolejnych asach skończyły się emocje.

Goście dobrze zaczęli, ale nie zdołali utrzymać poziomu. Przede wszystkim popełniali mnóstwo błędów technicznych. I tak mieli szczęście, że sędziowie pozwalali na wiele przy ocenie czystości odbicia. Bełchatowianie co chwila biegali z pretensjami do arbitrów, ale ci trzymali poziom. Kilkakrotnie nie mogli przymknąć oka, bo wystawy były fatalne.

AZS nawiązywał wyrównaną walkę tylko wtedy, gdy trudnymi serwami utrudniał bełchatowianom rozegranie. Im dłużej trwało spotkanie, tym zagrywki gości były łatwiejsze, a oni sami tracili wiarę w sukces. Jednym z pierwszych, który spuścił głowę, był Samica, a bez niego drużyna nie miała szans z solidną PGE Skrą. W końcu jej zawodnicy przypomnieli sobie, że też potrafią serwować. Do Contego i Marciniaka dołączyli Marechal i Karol Kłos, a mecz stał się bardzo jednostronny. Trener Jakub Bednaruk na początku trzeciego seta zdjął z boiska Samicę i Pawła Zagumnego. Obaj wrócili w końcówce, ale jedyne, co udało im się zrobić, to doprowadzić do emocjonującej końcówki.

W ostatnim spotkaniu ligowym w tym roku PGE Skra zagra w sobotę w Radomiu z Cerrade Czarnymi. We wtorek zmierzy się w Knack Roeselare w czwartej kolejce Ligi Mistrzów.

PGE Skra - AZS Politechnika Warszawska 3:0

Sety: 27:25, 25:18, 25:23

PGE Skra: Uriarte, Conte, Marcyniak, Gromadowski, Marechal, Kłos, Milaczrek (libero) oraz Stanković, Winiarski

AZS PW: Zagumny, Samica, Lemański, Filip, Łapszyński, Świrydowicz, Olenderek (libero) oraz Radomski, Mikołajczak, Kowalczyk, Firlej


PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały