Knack Roeselare - PGE Skra Bełchatów 1:3. Niesamowity wyczyn Karola Kłosa

PGE Skra Bełchatów odniosła trzecie zwycięstwo w Lidze Mistrzów i jest bardzo blisko awansu do fazy pucharowej rozgrywek
W pierwszych dwóch setach siatkarze PGE Skry zmęczyli się mniej, niż na przedmeczowym rozruchu, ponieważ mistrz Belgii prezentował poziom co najwyżej polskiego pierwszoligowca. Później - jak to się często zdarza w siatkówce - sytuacja się diametralnie zmieniła i to bełchatowianie znaleźli się w opałach. Na szczęście krótkich...

Miguel Falasca w czwartej kolejce Ligi Mistrzów zaskoczył wszystkich podstawowym składem. Jeszcze kilka godzin przed meczem z Belgii dochodziły informacje, że Mariusz Wlazły i Andrzej Wrona zaczną grę jako rezerwowi, tymczasem wyszli na boisko od początku. To zaskakująca decyzja zwłaszcza w przypadku kapitana drużyny, który przez dwa tygodnie chorował. Niespodziewanie w kwadracie dla zmienników został Facundo Conte, lider zespołu w ostatnich spotkaniach. Zasłużył jednak na odpoczynek.

Ale naprzeciw stanęła drużyna jeszcze dotknięta przez los, bo tylko z jednym wartościowym przyjmującym, którym był Matthijs Verhanneman. Jak informowaliśmy w zapowiedzi (szczegóły tutaj ). Dlatego za odbiór serwów odpowiadał środkowy Joppe Paulides. Jego i kolegów wspierał atakujący Hendrik Tuerlinckx, który ma za sobą grę na przyjęciu. Mimo to gospodarze mieli ogromne kłopoty z odbiorem zagrywek. Eksperyment z Paulidesem powiódł się w sobotę w lidze belgijskiej, kiedy Knack pokonało Prefaxus Menen, ale z takim rywalem jak PGE Skra nie miał szans powodzenia. W drugiej partii Holendra zastąpił Leonis Dedeyne, który grał w szóstce dwa tygodnie temu w Atlas Arenie.

Zadaniem bełchatowian było tylko ominięcie libero (on zresztą też szybko dorównał kolegom), a wtedy Angel Trinidad sporadycznie miał piłkę dograną w pobliże siatki. Belgowie też wyciągnęli wnioski z pierwszego spotkania, kiedy najwięcej szkody robili PGE Skrze lekkimi serwami. Starali się więc przebijać piłkę, ale mieli pecha, bo nawet z sytuacyjnych i trudnych wystaw ich przeciwnicy byli bardzo skuteczni. W pierwszym secie kłopoty mieli tylko po pierwszej przerwie technicznej, gdy stracili czteropunktowe prowadzenie.

Drużyna z Bełchatowa nie grała dobrze, ale wystarczająco, by wyraźnie wygrać premierową partię. Skuteczny był Wlazły, nie gorsi Michał Winiarski i Nicolas Marechal. Ważne było tylko unikanie prostych pomyłek, bo rywal był tylko tłem. Musiało upłynąć jednak trochę czasu, zanim eksperymentalnie ustawiony zespół wejdzie na właściwy rytm. W końcu w takim ustawieniu drużyna grała pierwszy raz w tym roku.

Przysłowie mówi, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie... W Roeselare gospodarze w największych opałach byli, gdy zawodnicy PGE Skry zrobili użytek ze swojej zagrywki szybującej. Flot, bo tak nazywane są te serwy, czynił spustoszenie po belgijskiej stronie. W drugim secie mistrzowie Belgii mieli kolosalne kłopoty. Gdy przewaga polskiej drużyny urosła do dziesięciu punktów, Falasca wpuścił na boisko trzech rezerwowych: Marcina Janusza, Marcela Gromadowskiego i Israela Rodrigueza. Hiszpan, który też długo leczył uraz mięśni brzucha, zaraz po wejściu popisał się dwoma kapitalnymi blokami.

Niespodziewani jednak Belgowie podnieśli się w trzecim secie. Pomogła im w tym słabsza zagrywka bełchatowian, a także słaba skuteczność w ataku Marechala. Knack wyszedł na trzypunktowe prowadzenie i wcale nie zamierzał go oddawać. Mało tego, po serwie Paulidesa Winiarski zderzył się z Marechalem, w ataku pomylił się Wlazły, a kolejnego asa posłał środkowy-przyjmujący i gospodarze wygrywali 22:16! Serię przerwał dopiero mocnym zbiciem Kłos, jednak strat nie udało się odrobić.

Okazało się, że bez trudnych serwów nawet tak przetrzebiony rywal staje się groźny. Belgowie zobaczyli, że z PGE Skrą można nawiązać walkę i odzyskali pewność. Nawet Paulides zaczął przyjmować zagrywki, z jakimi często nie radzili sobie nominalni przyjmujący. Poza tym Holender zaczął zdobywać punkty w ataku, spokojnie omijając bełchatowski blok.

Bełchatowska drużyna w czwartej partii mozolnie budowała przewagę, która urosła do trzech punktów. Skrzydła podcięła jej jednak kontuzja dobrze grającego Kacpra Piechockiego, który skręcił staw skokowy. Knck wyrównało (12:12), by po serwach Winiarskiego znów być na minus trzy. Po drugiej przerwie technicznej grała już tylko jedna drużyna, a to co się stało, można nazwać ciężkim nokautem gospodarzy. PGE Skra wróciła do normalnego poziomu, a Belgowie nie zdołali utrzymać jakości. Chęć do walki odebrał im Kłos, który poszedł serwować przy wyniku 15:14 i został tam do końca meczu. To coś niespotykanego, ale reprezentant Polski w tym sezonie już nie po raz pierwszy pokazał, że zagrywka jest jego ogromnym atutem. I jak przystało na mistrza świata, zakończył grę kapitalnym asem, w sumie 11 w wykonaniu całego zespołu.

PGE Skra ma na koncie dziewięć punktów i jeśli w ostatniej kolejce pokona w Bełchatowie Duklę Liberec, nikt inic nie zabierze jej awansu do fazy play-off. Wcześniej jednak = 20 stycznia - powalczy o pierwsze miejsce w wyjazdowym pojedynku z Cucine Lube Civitanovą.

Knack Roeselare - PGE Skra Bełchatów 1:3

Sety: 19:25, 15:25, 25:21, 14:25

Knack: Trinidad, Verhanneman, Coolman, Tuerlinckx, Paulides, Van de Velde, Dejonckheere (libero) oraz D'Hulst, Dedeyne, Creus

PGE Skra: Uriarte, Marechal, Wrona, Wlazły, Winiarski, Kłos, Piechocki (libero) oraz Janusz, Gromadowski, Rodriguez, Milczarek (libero)



Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały