Jaka będzie PGE Skra po urlopie? Dziś mecz z Indykpolem AZS

Bardzo długa przerwa w rozgrywkach miała pomóc siatkarzom PGE Skry Bełchatów odzyskać siły.
10 lat temu spotkania PGE Skry z Indykpolem AZS były ligowymi klasykami i decydowały o tytułach. Dziś rywale to ligowy średniak, którego jednak - jak mówi Kacper Piechocki, libero gospodarzy - nie można lekceważyć. Nie ma w składzie gwiazd, jest za to kilku solidnych zawodników.

Niewiadomą jest jednak forma obu drużyn po bardzo długiej przerwie w rozgrywkach. Od ostatniego spotkania bełchatowskiej drużyny w PlusLidze upłynęły aż 24 dni, a powodem był turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich.

PGE Skra w pełnym składzie spotkała się dopiero w przeddzień spotkania. W popołudniowym treningu wzięli udział reprezentanci Polski Karol Kłos i Andrzej Wrona. Wcześniej z kolegami ćwiczyli już Srecko Lisinac i Nicolas Marechal. Olsztynianie byli w lepszej sytuacji, bowiem w berlińskich kwalifikacjach występował tylko atakujący Bram van den Dries. Belg grał jednak niewiele, podobnie jak Wrona i Marechal. Za to Kłos, który rozpoczynał spotkania w podstawowej szóstce, ma prawo być zmęczony, ponieważ od początku sezonu jako jedyny z bełchatowskich środkowych zagrał we wszystkich 11 meczach ligowych.

Dobrze, że minęły już czasy, kiedy z PGE Skry jechało na zgrupowania reprezentacji sześciu czy siedmiu zawodników. - Nawet trudno sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy teraz musieli grać - mówi Konrad Piechocki, prezes klubu. Przerwa pomogła najbardziej zmęczonym zawodnikom, którzy w grudniu grali już resztką sił. Przede wszystkim Mariuszowi Wlazłemu i Facundo Conte. Ten pierwszy chorował i nie wytrzymywał kondycyjnie meczów, drugi zaś był liderem zespołu, przez co był niemiłosiernie eksploatowany. Wyleczył się także Israel Rodriguez, przed urlopem narzekający na uraz mięśni brzucha. Po kłopotach żołądkowych Nicolasa Uriarte również nie ma już śladu. Niewielkie kłopoty ma jedynie Michał Winiarski, ale jeśli będzie musiał pauzować, ma go kto zastąpić. - Nico Marechal wrócił w bardzo wysokiej dyspozycji - podkreśla prezes Piechocki.

Wracając do środowego spotkania, rywal PGE Skry zajmuje siódme miejsce w tabeli, ale do piątej Asseco Resovii traci tylko trzy punkty. W grudniu przegrał z nią na wyjeździe, ale tylko 2:3, zaś w ostatniej ubiegłorocznej kolejce pokonał w takim samym stosunku wicemistrza Polski Lotos Trefl Gdańsk. Liderem olsztyńskiej drużyny jest Bartosz Bednorz, przyjmujący wypożyczony z PGE Skry. 21-latek zajmuje siódme miejsce wśród najskuteczniejszych zawodników PlusLigi. Wyżej - bo na trzeciej pozycji - jest van den Dries.

Olsztynianie mają o co walczyć, bo jeśli uda im się zakończyć pierwszą rundę na szóstej pozycji, zagrają w finałach Pucharu Polski. Bełchatowianie już zapewnili sobie start w tym turnieju, ale wciąż ścigają się z Zaksą Kędzierzyn-Koźle o pierwsze miejsce. Na razie tracą dwa punkty, ale mają teoretycznie słabszych przeciwników: Indykpol AZS u siebie i BKS w Bielsku-Białej (w sobotę). Lider podejmuje Cuprum Lubin i jedzie do Olsztyna.

PGE Skra - Indykpol AZS, godz. 20.30 (transmisja w Polsacie Sport)

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały