Sport.pl

Co się dzieje z PGE Skrą Bełchatów? Bez fantazji, bez polotu...

Nawet jednak oglądając zwycięskie pojedynki siatkarzy PGE Skry, trudno sobie wyobrazić, by tak grająca drużyna była w stanie zrealizować swoje cele
Czy powinno się krytykować drużynę, która dwa ostatnie mecze wygrała, a w tabeli zajmuje drugie miejsce? Teoretycznie nie, bo można zostać posądzonym o czepianie się. W końcu w sporcie zespołowym najważniejsze są zwycięstwa, a za wygraną w efektownym stylu jest tyle samo punktów, co za wymęczoną. Kłopot zaczyna się, gdy chodzi o klub z dużymi ambicjami, a takim jest PGE Skra Bełchatów. Jej celem jest wygranie wszystkich rozgrywek, w których występuje. Niestety, w Bełchatowie pojawiły się problemy. Z pięciu tegorocznych spotkań zespół doznał dwóch porażek. Nawet jednak oglądając zwycięskie pojedynki siatkarzy PGE Skry, trudno sobie wyobrazić, by tak grająca drużyna była w stanie zrealizować swoje cele.

Drużyna gra bowiem źle. Wygrywa, bo ma ogromne indywidualne umiejętności, a przeciwnicy byli słabsi. Gdy trafi się silniejszy, kończy się to źle, jak z Indykpolem AZS Olsztyn i Cucine Lube Civitanova. Oczywiście w tym drugim przypadku można bronić się zatruciem pokarmowym i nieobecnością dwóch mistrzów świata. Ale to tylko alibi, bo skoro PGE Skra z trudem pokonuje Effectora Kielce, to na jakiej podstawie miałaby wygrać z włoskim potentatem?

Najgorsze, że niewiele lepiej wygląda cały sezon. Bełchatowianie przegrali z Asseco Resovią i Zaksą Kędzierzyn-Koźle, a z ligowej czołówki pokonali tylko Lotos Trefl Gdańsk. Dwa razy zbiła ją wspomniana wyżej Cucine Lube. Nawet w zwycięskich spotkaniach trudno było odnaleźć polot i fantazję, jakimi PGE Skra zachwycała w poprzednich sezonach. Zbliżyła się do tego tylko w dwóch setach z Cerradem Czarnymi Radom, w ostatniej kolejce przed ponad 20-dniową świąteczno-noworoczną przerwą.

Po niej jednak zespół się cofnął. Dwaj liderzy, Facundo Conte i Mariusz Wlazły, grają bardzo źle, a bez nich o jakichkolwiek sukcesach trzeba zapomnieć. Najgorsze, że obaj mają podobne problemy. Argentyńczyk zapomniał, jak przyjmuje się zagrywkę, a w ataku też nie błyszczy tak, jak w najlepszych występach, Wlazły z trudem odrywa się od ziemi, jest wolny i ociężały, tak jak jego kolega. A przecież szybkość, dynamika i zasięg to jego największe atuty! Oczywiście osłabieniem jest brak Michała Winiarskiego, siatkarza wyjątkowego, nawet gdy nie jest w szczytowej dyspozycji. Przypomnę jednak, że nawet bez niego PGE Skra rok temu wyrzuciła z Ligi Mistrzów dwa bardzo silne włoskie kluby. Pierwszy zastępca mistrza świata - Nicolas Marechal - mecze świetne przeplata fatalnymi, drugi - Israel Rodriguez - najlepsze lata ma za sobą i trudno liczyć na niego w meczach z potentatami, choć pomaga, jak choćby w piątek w Sosnowcu.

Pewien znany trener piłkarski przekonywał mnie kiedyś, że jeśli jeden zawodnik ma problemy z formą, to trzeba sprawdzić, jak się prowadzi. Ale gdy dwóch i więcej - to w 99 proc. jest jego wina. Nie wiem, jak w Bełchatowie trenują, ale nie podejrzewam Wlazłego, Conte i pozostałych o niesportowe prowadzenie się. O braku zaangażowania nie wspomnę, bo rzadko trafiają się tacy profesjonaliści jak Wlazły, wielokrotnie stawiającego wyżej wynik drużyny od własnego zdrowia. Choćby w poprzednim sezonie, kiedy prosto z półfinału w Gdańsku trafił do szpitala. Nie wiem, jak trenują w Bełchatowie, dlatego nie zamierzam nikogo obwiniać. Ale słaba gra całej drużyny skłania do postawienia pytań. Jeszcze w ubiegłym roku pytałem szkoleniowców PGE Skry, dlaczego zespół gra bez polotu. Streszczając: usłyszałem, że rok temu polot był, a skończyło się dopiero czwartym miejscem w Lidze Mistrzów i trzecim w PlusLidze. Oby!

Nie mam zamiaru desperować, rozdzierać szat, szukać winnych, bo dotychczas PGE Skra jeszcze niczego ważnego nie przegrała. Ale straciła coś, czym imponowała przez lata: polot. Mam nadzieję, że tylko chwilowo. Przekonamy się o tym już w weekend podczas finałów Pucharu Polski. Osobiście optymistą nie jestem, bo pamiętam słowa Wlazłego po nieudanym Final Four w Berlinie, że nawet dwa tygodnie to za mało, by radykalnie poprawić formę. Mam nadzieję, że wystarczy czasu na najważniejsze spotkania w PlusLidze i Lidze Mistrzów, które zaczną się już za osiem dni.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały
Komentarze (2)
Co się dzieje z PGE Skrą Bełchatów? Bez fantazji, bez polotu...
Zaloguj się
  • alk123

    Oceniono 13 razy 11

    Wlazły od MŚ gra fatalnie. Nie ma go w czołówce żadnych statystyk, a w ataku zespół lepiej wygląda z... Gromadowskim. Conte strasznie nierówny. Dobre mecze przeplata słabymi. Co do Winiara, to od powrotu do Skry cały czas się leczy. Nie można budować przyjęcia na takim zawodniku. Przecież to nie może się powieść.Kłos i Lisiniac jeszcze ok. Libero nie gra źle. I na pewno nie jest przyczyną słabszej gry Skry, ale widać u niego w grze nerwowość. Presja jaka na nim ciąży ( bo to syn prezesa) jest ogromna. Wypomina mu się każdy błąd, a on potrzebuje luzu. Nie ma co skreślać Skry przedwcześnie, ale powinni przemyśleć swoją politykę kadrową.

  • Yoshi Yoshi

    Oceniono 11 razy 9

    Czekałem na taki artykuł bo już wcześniej zastanawiałem się nad błędami kadrowymi tego zespołu. Przed wszystkim brak klasowego libero, niczego się nie nauczyli po poprzednim sezonie. Piechocki może i młody talent ale sobie po prostu nie radzi, zamiast trzymać defensywę to przyjmujący muszą jego pilnować, a Milczarek jest średniakiem ligowym. Na ataku w sumie nie ma co narzekać jest Wlazły i na słabsze zespoły zmiennik Gromadowski. Rozgrywający i środkowi też spoko, tylko nad formą trzeba popracować. No ale na przyjęciu już nie tak różowo, jest Conte klasa, później Marechal - dobry ale jako zmiennik, a niestety Stankowić i Rodriguez to nieporozumienie, jeden za młody, drugi za stary. No i niestety też trzeba wspomnieć o Winiarskim, z całym szacunkiem do niego bo to klasa światowa ale od pobytu w Rosji i przejściu do Skry to dwa sezony na ławce siedzi. No i został trener, w sumie sam nie wiem co tu powiedzieć, po objęciu Skry bardzo dobry sezon ale w tym czasie gdy Antiga powrócił, może ojca tego sukcesu trzeba upatrywać w Antidze. No a w tym sezonie zawodnicy albo nie zgrani albo bez formy. A jak słyszę, Konrada Piechockiego przed meczem z Efektorem, że trzeba na nich uważać bo każdy zespół jest mocny to mi ręce opadają, gdzie ten zespół który nikogo się nie bał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX