PGE Skra - Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:2. Waleczność nagrodzona. Puchar Polski dla Bełchatowa

PGE Skra Bełchatów po raz siódmy w historii zdobyła Puchar Polski. W finale po niesamowitym meczu pokonała Zaksę Kędzierzyn-Koźle
Zobacz zdjęcia z meczu finałowego

Klub z Bełchatowa jest więc współrekordzistą Polski w liczbie zdobytych Pucharów, razem z AZS Olsztyn. Tym razem jednak jej sukces jest sporym zaskoczeniem, bo przed finałowym turniejem nic nie wskazywało, że PGE Skra jest w stanie wygrać. A jednak pokonała Asseco Resovię i Zaksę, pokazując dobrą i grę i niesamowity charakter.

A początek finału nie był optymistyczny. Gdy drużyna zaczyna mecz od wyniku 1:8, nie wróży to niczego dobrego. A tak rozpoczął się dla PGE Skry finał Pucharu Polski. Miguel Falasca wziął czas już przy 1:5, a trzy z pięciu punktów było prezentami dla Zaksy. Bełchatowianie sprawiali wrażenie mocno stremowanych, jakby to był pierwszy ważny pojedynek w ich karierze. Nic dziwnego, że byli demolowani przez rywali. Cud, że udało im się przekroczyć dziesięć punktów. Przyczyna była jedna: fatalne przyjęcie. Inna sprawa, że kędzierzynianie serwowali bardzo dobrze, i to wszyscy. Jaki jest na to sposób: najlepszy, jak mawiają trenerzy, zagrywać równie dobrze, albo lepiej. I tak stało się w drugiej partii. W pierwszej PGE Skra ani razu nie zablokowała rywali, a w kolejnej dokonała tego cztery razy pod rząd i z remisu 13:13 zrobiło się 17:13!

Dobrego dnia nie miał Karol Kłos i to bo blokach na nim Zaksa wyrównała (20:20). Końcówka należała jednak do drużyny z Bełchatowa, w której kapitalnie grali Facundo Conte i Mariusz Wlazły. Gdyby jeszcze Nicolas Marechal utrzymał poziom z półfinału... Francuz nie grał źle, ale bez tego błysku, którym imponował w spotkaniu z Asseco Resovią.

Zaksa to najlepiej obecnie grający zespół w Polsce, a jednak bełchatowianie potrafili mu się przeciwstawić. Jak stwierdził dzień wcześniej Andrzej Wrona, PGE Skra znów była drużyną, a nie tylko zbiorem siatkarzy o dużych umiejętnościach. Mecz stał na naprawdę wysokim poziomie, który zaniżał niestety sędzia Twardowski. Tak się składa, że najbardziej kontrowersyjne spotkania prowadził właśnie on, w tym pamiętny ćwierćfinał w Rzeszowie trzy lata temu, zamykający bełchatowianom drogę do medalu. Teraz jego pomyłki na niekorzyść PGE Skry korygował challange, ale za to nie byłby sobą, gdyby nie pokazał czerwonej kartki! Radomianin konieczne chciał pokazać, że jest najważniejszą osobą w finale, co zawsze źle świadczy o sędziach.

Niepotrzebnie też dali się sprowokować sami bełchatowianie. Falasca szalał przy linii, co w jego wykonaniu jest normalne. Ale nerwowość udzieliła się też zawodnikom, co kosztowało drużynę stratę punktu w czwartym secie za czerwoną kartkę. Siatkarze PGE Skry pokazali jednak charakter, bo zdołali w czwartym secie zdołali odrobić pięciopunktową stratę (8:13) i dwa meczbole.

Przy wyniku 26:26 Srecko Lisinac zablokował Sama Deroo, a jego koledzy wykorzystali pierwszą okazję na wyrównanie, wracając pawie z zaświatów. I tak jak w meczu ligowym, tych klubów zwycięzcę miał wyłonić tie-break. Zaczął się on źle, bo od prowadzenia Zaksy 7:3. Presji nie wytrzymał jednak Falasca, niespodziewanie zmieniając rozgrywających. I tuż po wejściu Marcin Janusz nie dobiegł do niedokładnie przyjętej piłki! Trudno się dziwić, skoro sporadycznie pojawiał się na boisku.

"Bohater" nr 1 finału, czyli sędzia Twardowski znów o sobie przypomniał, pokazując czerwoną kartkę trenerowi Zaksy za protesty. Podarował punkt bełchatowianom (7:10), a ci wyczuli szansę. Po bloku na Dawidzie Konarskim zrobiło się 11:12! Na dodatek kontuzji mięśni brzucha doznał Wlazły, zderzając się z Robertem Milczarkiem, który znakomicie wcześniej zastąpił Kacpra Piechockiego. Próbował grać, ale nie dał rady. Za to jego zastępca Marcel Gromadowski blokiem doprowadził do remisu 13:13. Później przepchnął Benjamina Toniuttiego i PGE Skra miała pierwszy meczbol (16:15). Kędzierzynianie obronili dwa meczbole, ale przy trzecim pomylił się Konarski. I po raz siódmy Puchar Polski pojechał do Bełchatowa. Zasłużenie!

PGE Skra - Zaksa 3:2

Sety: 12:25, 25:23, 22:25, 28:26, 19:17

PGE Skra: Uriarte, Conte, Lisinac, Wlazły, Marechal, Kłos, Piechocki (libero) oraz Rodriguez, Janusz, Gromadowski, Wrona, Marcyniak, Milczarek (libero), Stanković

Zaksa: Toniutti, Deroo, Wiśniewski, Konarski, Tillie, Gladyr, Zatorski (libero) oraz Rejno, Buszek, Bociek, Czarnowski



PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały