Sport.pl

Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 2:3. Drużyna z charakterem znów wygrała horror

Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali w Rzeszowie mistrza Polski, kolejny raz pokazując, jak silną są drużyną. Dzięki temu umocnili się na drugim miejscu w tabeli PlusLigi
Bełchatowianie nie mieli czasu, żeby nacieszyć się zdobytym Pucharem Polski, bo trzy dni później musieli zmierzyć się ze swoim największym rywalem w ostatnich latach. Puchar ma znaczenie prestiżowe, ale celem wszystkich drużyn z ambicjami jest gra w finale mistrzostw Polski. W tym sezonie gwarantuje je tylko pierwsze lub drugie miejsce na koniec fazy zasadniczej. Strata aż czterech punktów w poprzednich tegorocznych kolejkach sprawiła, że przewaga PGE Skry nad Asseco Resovią zmalała z sześciu do dwóch punktów. Gospodarzom wystarczyło więc zwycięstwo 3:0 lub 3:1, by zająć drugie miejsce.

Początek meczu nie był ani ładny, ani nie stał na wysokim poziomie. Obie drużyny ścigały się w licznie popsutych zagrywkach, a żadna nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Długich akcji praktycznie nie było, bo punkty były zdobywane od razu po przyjęciu. Goście mieli 67-procentową skuteczność w ataku, a rzeszowianie o dziesięć procent niższą. W końcówce bełchatowianie dwa razy popisali się obronami i kontrami, a trzeci punkt podarowali im też rywale po nieporozumieniu w ataku, co dało im prowadzenie 1:0.

Jeśli ktoś nie oglądał niesamowitego finału Pucharu Polski, w którym PGE Skra odrabiała w setach wielopunktowe straty, to namiastkę tego miał w Rzeszowie. W drugiej partii bełchatowianie przegrywali z Bartoszem Kurkiem już 14:20, by doprowadzić do emocjonującej końcówki. Po stronie Asseco Resovii atakował praktycznie tylko Kurek, ale na silnych mentalnie przeciwników to nie wystarczyło.

Goście obronili kilka setboli, a sami byli bezwzględni. W ofensywie znakomicie spisywali się Mariusz Wlazły, Facundo Conte i Srecko Lisinac, do których Nicolas Uriarte kierował większość piłek. Dwa bloki dołożył Andrzej Wrona, a w kluczowych akcjach wreszcie - jak mówią siatkarze - poleciała zagrywka. Decydujący punkt w ten właśnie sposób zdobył argentyński rozgrywający. Można stwierdzić nawet, że był to podwójny punkt, bo PGE Skra mogła już dopisać sobie jeden w tabeli i w tym momencie wyprzedzała już rzeszowian o trzy.

Jak wyglądał ten mecz, świetnie pokazywał bilans po dwóch setach: Kurek miał na koncie 20 pkt., a kolejny w jego drużynie Thomas Jaeschke - cztery razy mniej. W trzeciej partii as Resovii powiększył swój dorobek o 50 proc., ale pomylił się w końcówce. Jednak rywalom nie udało się tego wykorzystać, mimo że mieli aż 57-procentową skuteczność w ataku. Już wtedy można było jednak zauważyć, że bełchatowianom zaczyna ubywać sił. Conte już nie fruwał nad siatką, Wlazłemu i Lisinacowi trudniej przychodziło zdobywanie punktów. W czwartym secie argentyński skrzydłowy na moment zasłabł, co kosztowało jego zespół... stratę punktów za czerwoną kartkę za opóźnianie gry. I choć znów Kurek w ważnym momencie spudłował, to w ostatniej akcji pomylił się też Wlazły.

Ponadtrzygodzinny niedzielny maraton z Zaksą Kędzierzyn-Koźle dawał o sobie znać. Bełchatowianom - mówiąc językiem sportowym - odcinało prąd. Walczyli z rywalami i własnymi słabościami. Pomagał im niesamowity charakter. Mają też kapitana, który od lat w najważniejszych momentach gra najlepiej. Tak też było w tie-breaku, kiedy był nie do zatrzymania. Uriarte nie silił się na rozgrywanie, starając się dostarczyć piłkę do niego. W ostatniej akcji posłał wystawę na nielubianą przez Wlazłego lewą stronę, a najlepszy zawodnik meczu mocno trafił w ręce blokujących, po których piłka wyleciała w aut. W ten sposób PGE Skra w ciągu czterech dni znów pokonała Resovię, odskakując od niej w tabeli na trzy punkty.

Już w sobotę bełchatowianie zmierzą się w Gdańsku z Lotosem Treflem Gdańsk, wicemistrzem Polski.

<b>Asseco Resovia - PGE Skra 2:3 </b>

Sety: 22:25, 29:31, 26:24, 25:23, 13:15

Asseco Resovia: Drzyzga 1, Jaeschke 11, Holmes 12, Kurek 38, Achrem 4, Paszycki 2, Ignaczak (libero) oraz Witczak, Penczew 6, Dryja 6, Lyneel 1, Śliwka

PGE Skra: Uriarte 3, Conte 21, Wrona 10, Wlazły 21, Marechal 12, Lisinac 9, Piechocki (libero) oraz Milczarek (libero), Kłos, Marcyniak, Gromadowski 1, Janusz, Stanković

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 PROJEKT Warszawa 14 15:4 5 0
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 12 12:2 4 0
3 PGE Skra Bełchatów 12 14:7 4 1
4 Aluron Virtu CMC Zawiercie 12 15:11 4 2
5 Jastrzębski Węgiel 12 12:9 4 3
6 Indykpol AZS Olsztyn 10 13:8 4 1
7 Cerrad Czarni Radom 9 12:9 3 2
8 Trefl Gdańsk 8 10:6 3 1
9 Asseco Resovia 7 10:13 2 4
10 GKS Katowice 6 11:14 1 4
11 Cuprum Lubin 5 10:16 2 4
12 MKS Ślepsk Suwałki 3 5:10 1 3
13 BKS Visła Bydgoszcz 1 3:18 0 6
14 MKS Będzin 0 3:18 0 6

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały
Komentarze (1)
Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 2:3. Drużyna z charakterem znów wygrała horror
Zaloguj się
  • saymon1908

    Oceniono 4 razy 0

    Brawo SKRA !!!!!!!!!!!!!!!!!!! najbardziej cieszę się z tego, że sprowadziliście na ziemię bufona Kurka, którego zachowanie podczas meczu było skandaliczne, nakręcał się jakby Skra zrobiła jakąś wielką krzywdę, a tak naprawdę to dzięki Skrze zaistniał w profesjonalnej siatkówce i trochę szacunku mógłby szmaciarz pokazać, w reprezentacji jakoś nie chce mu się tak grać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX