Lotos Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów 3:0. Z nieba prosto do piekła

Po zdobyciu Pucharu Polski i pokonaniu Asseco Resovii drużyna PGE Skry została brutalnie sprowadzona na ziemię przez Lotos Trefl Gdańsk. Tak mocno bełchatowianie nie zostali zbici już dawno.
Mecz z wicemistrzem Polski zaczął się dla PGE Skry źle. Jej siatkarze wyglądali na pozbawionych energii, czemu trudno się dziwić, skoro w ciągu ośmiu dni rozgrywali piąty mecz. Taką dawkę trudno wytrzymać, zwłaszcza że tylko pierwszy z tych pojedynków: z SMS Spała, można uznać za łatwy.

Już pierwszy serwis źle zwiastował, bo Nicolas Marechal trafił w swojego kolegę, a piłka leciała na wysokości dolnej taśmy. W sumie bełchatowianie popsuli pięć serwów, praktycznie nie sprawiając rywalom żadnych problemów. W ataku było równie źle, a jedynym, który trzymał poziom, był Mariusz Wlazły, choć jego dwa pierwsze zbicia zablokował Sebastian Schwarz. Za to Facundo Conte miał zaledwie 20-procentową skuteczność, a cały zespół dwa razy większą. Nie pomogła też podwójna zmiana, bo przy Marcelu Gromadowskim i Marcinie Januszu goście nie zdobyli chyba ani jednego punktu.

Bezradność najlepiej pokazała akcja z drugiego seta, po której gdańszczanie zdobyli 11. punkt. PGE Skra trzykrotnie miała piłkę po swojej stronie i to przebijaną, a wszystko skończyło się blokiem na Srecko Lisinacu.

Rozpędzeni gospodarze grali jak w transie: tylko raz pomylili się w ataku, w zagrywce popełnili dwa błędy i mieli dwa asy, co jest wynikiem znakomitym. Nie było wśród nich słabych punktów, a Schwarz i Murphy Troy byli nie do zatrzymania. Nawet jak bełchatowianom udało się przedrzeć przez blok, znakomicie broniący rywale podbijali piłkę. I oddawali ją, zdając sobie sprawę, że zdobędą punkt, bo w kontrach PGE Skra spisywała się bardzo źle.

Miguel Falasca zmienił w pierwszym secie zastąpił Marechala Israelem Rodriguezem, ale Hiszpan po niezłych kilku akcjach zablokował się całkowicie. Większych zastrzeżeń nie można było mieć jedynie do środkowych: Karola Kłosa i Andrzeja Wrony oraz do Kacpra Piechockiego. Conte w dwóch setach zbijał 19 raz, zdobywając cztery punkty. W ostatnim przy wyniku 12:7 jego miejsce zajął Michajło Stanković, co było sygnałem, że Falasce pozostała już tylko wiara w cud.

Zawodnicy z Bełchatowa, którzy w poprzednich spotkaniach imponowali walecznością, tym razem nie byli w stanie niczego zrobić. Może i głowy chciały, ale ręce i nogi nie były w stanie niczego zrobić. Co z tego, że po serii zagrywek Marcina Janusza udało się zdobyć cztery punkty, skoro następną młody rozgrywający popsuł, a po dwóch kolejnych błędach emocje się skończyły.

Porażka sprawiła, że PGE Skra znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Ma jeszcze dwa punkty przewagi na Lotosem Treflem, który jednak ma zaległy mecz ze Słabym BBTS Bielsko-Biała, a sześć z dziewięciu spotkań rozegra u siebie, w tym z Zaksą Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovią. Żeby zagrać w finale nie wystarczy więc samemu wygrywać, ale liczyć jeszcze na potknięcie gdańszczan.

Lotos Trefl - PGE Skra 3:0

Sety: 25:17, 25:20, 25:16

Lotos Trefl: Falaschi, Mika, Gawryszewski, Troy, Schwarz, Grzyb, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz,

PGE Skra: Uriarte, Conte, Wrona, Wlazły, Marechal, Lisinac, Piechocki (libero) oraz Kłos, Rodriguez, Janusz, Gromadowski, Stanković

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały