Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów 2:3. Bez Wlazłego, bez punktu

PGE Skra Bełchatów znów straciła punkt w meczu ze słabszym przeciwnikiem. Finał PlusLigi się oddala.
Nad bełchatowskim klubem ciąży fatum. Od początku sezonu drużyna chyba ani razu nie zagrała w optymalnym składzie. Najpierw wypadł Michał Winiarski, teraz kłopoty ma kolejny mistrz świata. Mariusz Wlazły w ubiegłą środę doznał kontuzji kręgosłupa, ale w poniedziałek wznowił zajęcia. Niestety, we wtorek uraz znów dał o sobie znać i w bardzo ważnym meczu, jak zresztą wszystkie w PlusLidze rozgrywane według zmienionych zasad (o złoto grają dwa najlepsze kluby), nie znalazł się nawet w szerokiej kadrze.

A bez Wlazłego PGE Skra staje się drużyną przeciętną, tracącą punkty z ligowym słabeuszem, jakim jest AZS Częstochowa. Bo kapitanowi drużyny sporadycznie zadrży ręka w końcówkach, a im trudniejsza sytuacja, tym gra lepiej. Wydawało się jednak, że w obecnych rozgrywkach będzie mu łatwiej, ponieważ sprowadzono wartościowego zmiennika Marcela Gromadowskiego. Tak się jednak nie dzieje, bo mistrz Europy z 2009 roku albo ma problemy zdrowotne, albo po prostu zawodzi. Dlatego znów na atak został przesunięty środkowy Srecko Lisinac.

Mecz w Jastrzębiu zaczął jednak były reprezentant Polski, ale w połowie trzeciego seta zmienił go młody Serb. Znów więc najwięcej, a może i wszystko, zależało od postawy Facunda Conte. Wiedzą o tym rywale, dlatego w niego kierowanych jest większość zagrywek. Argentyńczyk przyjmował dwa razy częściej niż jego koledzy (37 razy - 5 błędów), co nie przeszkadzało mu najczęściej atakować (40). Gdy w drugiej partii pomylił się przy setbolu, jego drużyna przegrała.

Gdyby Conte miał wsparcie na skrzydłach, jego zespół nie straciłby kolejnego punktu. Nicolas Marechal zagrał jednak przeciętnie, choć w ważnych momentach pomógł serwami. Z dwójki atakujących lepiej spisał się Lisinac, który do sześciu punktów atakiem dołożył trzy bloki. Nicolas Uriarte znów musiał ratować się częstszym niż zwykle wykorzystywaniem środkowych. Kapitalnie zaprezentował się Andrzej Wrona, który do siedmiu punktów w ataku dołożył tyle samo bloków.

Jak można było przewidzieć, w Jastrzębskim Węglu znów znakomicie spisał się Maciej Muzaj. Były zawodnik PGE Skry zagrał bardzo dobrze, będąc najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania. Widać, że zmiana klubu bardzo mu pomogła.

W sobotę PGE Skra ma teoretycznie słabszego przeciwnika - Łuczniczkę Bydgoszcz (o godz. 15 w hali Energia), dlatego nie może już sobie pozwolić na żadną stratę, bo rywale uciekają.

<b>Jastrzębski Węgiel - PGE Skra 2:3 </b>

Sety: 23:25, 27:25, 25:27, 25:20, 10:15

Jastrzębski Węgiel: Masny 1, Szafranowicz 16, Sobala 12, Muzaj 27, van Lankvelt 19, Hain 7, Popiwczak (libero) oraz Mihułka (libero), Strzeżek, Derocco

PGE Skra: Uriarte 6, Conte 24, Wrona 14, Gromadowski 5, Marechal 12, Kłos 7, Milczarek (libero) oraz Piechocki (libero), Janusz, Lisinac 9, Stanković

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały