PGE Skra Bełchatów znów jest wielka. Pokonała najlepszy zespół świata!

PGE Skra pokonała w Lidze Mistrzów Zenit Kazań, najlepszą drużynę na świecie, i jest blisko awansu do turnieju finałowego.
Gra z Zenitem Kazań przypomina rywalizację transportera opancerzonego z czołgiem. Czołg to oczywiście mistrz Rosji, dysponujący siłą ognia nieporównywalną do żadnej innej siatkarskiej drużyny.

Zespół z Bełchatowa stać na przeciwstawienie się Zenitowi. Tak jak w końcówce pierwszej partii i w środku drugiej, gdy serwował Karol Kłos. Jego zespół zdobywał wtedy punkty seriami. Ale każdy słabszy moment choćby w jednym elemencie był przez rywala bezlitośnie wykorzystywany. Informacje o nieco słabszej formie Wilfredo Leona były prawdziwe. Cóż jednak z tego, skoro w składzie jest Matthew Anderson. To on wygrał dla swojej drużyny drugiego seta, wyciągając z 13:16 na 22:16!

Władymir Alekno miał ten komfort, że jego zmiennicy są tylko minimalnie słabsi od podstawowych zawodników. Gdy bełchatowianie rozszyfrowali Aleksandra Butkę, na rozegranie wszedł Igor Kobzar i odmienił zespół. Trener Zenitu poświęcił znakomitego libero Aleksieja Werbowa, wystawiając go w roli skrzydłowego, by w razie problemów zastępował Leona. Okazało się jednak, że nawet jego można trafić...

Na jednej pozycji PGE Skra miała zdecydowaną przewagę - wśród środkowych. Srecko Lisinac na tle rywali był niczym Guliwer. Koledzy Serba długo się rozkręcali, pokazując wielki charakter. W trzecim secie, kiedy kazańska publiczność szykowała się już do wyjścia, odrobili początkowe straty, a w końcówce zmusili przeciwników do błędów. A naciśnięci zenitowcy wciąż serwowali bardzo mocno, jednak rzadziej trafiali w boisko. Nawet Leon z Andersonem z gigantów zmieniali się w ludzi.

Czwarta partia była najbardziej wyrównana. Najpierw możliwości na zagrywce pokazał Nicolas Marechal (13:8), lecz odpowiedział mu Kubańczyk, a poprawił Kobzar. Zenit miał meczbole. Drugiego PGE Skra obroniła po bloku francuskiego skrzydłowego na Andersonie (25:25). W kolejnej akcji, bardzo długiej, punkt zdobył Mariusz Wlazły, a później gospodarze wpadli w siatkę. I coś, co godzinę wcześniej wydawało się mało prawdopodobne, ziściło się: drużyna z Bełchatowa wykonała plan minimum, jakim było wygranie dwóch setów w jaskini lwa. Jaki to wyczyn, niech pokaże bilans Zenitu w tym sezonie: w LM przegrał tylko trzy partie, we wszystkich rozgrywkach doznał jeden porażki, 28 kolejnych meczów wygrał.

Tie-break był wyrównany od wyniku 4:4. Bełchatowianie znów pokazali charakter, tak jak w finałach Pucharu Polski czy niedawno w Kędzierzynie-Koźlu. Grali bardzo twardo, nie przejmowali się niepowodzeniami, a w nerwowej końcówce pokazali klasę. Najpierw Wlazły zaserwował jedynego asa, a ostatni punkt zdobył Lisinac, zatrzymując Leona, który wystraszył się bloku i próbował kiwać.

Przed rewanżem, który zostanie rozegrany za tydzień w Atlas Arenie, PGE Skra jest w bardzo dobrej sytuacji. Nie zmienia to jednak faktu, że rewanż musi wygrać. Przy wyniku 2:3 rozegrany zostanie złoty set.



<b>Zenit Kazań - PGE Skra 2:3 </B>

Sety: 25:23, 25:21, 23:25, 25:27, 16:18.

Zenit: Butko 4, Anderson 23, Diemakow, Michajłow 16, Leon 31, Gucaljuk 6, Sałparow (libero) oraz Werbow, Aszczew 2, Kobzar 1, Poljetajew.

PGE Skra: Uriarte 2, Conte 21, Wrona 4, Wlazły 14, Marechal 13, Lisinac 16, Piechocki (libero) oraz Kłos 9, Rodriguez 1, Janusz, Gromadowski 1, Milczarek (libero), Stanković.

Czy Skra wyeliminuje Zenit?

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały