PGE Skra. Wynik poniżej możliwości [PODSUMOWANIE]

Drugi raz z rzędu PGE Skra Bełchatów nie zagra w finale PlusLigi. Przy potencjale tej trzeba uznać to za porażkę.
Po poprzednim sezonie szefowie klubu przekonywali, że brązowy medal nie jest porażką. Może mieli rację, bo w decydujących spotkaniach kluczowi zawodnicy mieli problemy zdrowotne. Mało grał Michał Winiarski, a Mariusz Wlazły w czasie półfinałów więcej się leczył, niż trenował. W obecnych rozgrywkach pierwszego z mistrzów świata prawie nie było, drugi po świetnym początku grał gorzej, niż potrafi. Mimo to PGE Skrze udało się zdobyć Puchar Polski, pokonać w rundzie rewanżowej pierwszą i drugą drużynę PlusLigi czy wreszcie przerwać niesamowitą, bo trwającą 28 spotkań, zwycięską serię Zenita Kazań.

To pokazuje, że potencjał drużyna ma ogromny. Ale pokazywała go tylko wtedy, gdy była drużyną, co zdarzało się rzadko. Nie poradził sobie z tym Miguel Falasca, który zamiast łagodzić nieporozumienia, jeszcze je podsycał. Poza tym popełniono jakiś błąd w przygotowaniach, którego konsekwencją była fatalna forma po przerwie na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. A przecież kluczowi gracze: Wlazły, Facundo Conte i Nicolas Uriarte zostali w Bełchatowie... To wtedy PGE Skra naprawdę zmniejszyła do minimum szanse na drugie miejsce i awans do finału.

Oto ocena i statystyki siatkarzy PGE Skry:

Srecko Lisinac - kłopoty ze zdrowiem długo nie pozwalały mu zaprezentować swoich ogromnych możliwości. Gdy już wyleczył kręgosłup, stał się jednym z liderów drużyny. Dziś to jeden z najlepszych środkowych na świecie, a ma dopiero 23 lata. Zagrał w 17 meczach, zdobywając 145 punktów (112 atakiem, 5 zagrywką, 28 blokiem).

Mariusz Wlazły - miewał już dużo lepsze sezony. Znakomicie zaczął, ale później przyszła choroba i kontuzja pleców. Poza tym trudno się gra, kiedy słyszy się oskarżenia o symulowanie. Gdy już był zdrowy, a atmosfera w zespole poprawna, błyszczał jak w finale Pucharu Polski. Bez niego zespół nie wygrywał albo wygrywał z trudem. 21 meczów; 297 pkt (243 atakiem; 23 asy; 31 bloków).

Mariusz Marcyniak - czwarty środkowy, ale gdy było trzeba pomóc, nie zawiódł. Nie miał jednak szans w rywalizacji z Lisinacem, Kłosem czy Wroną. 13 meczów; 20 punktów (11 ataków; 4 asy; 5 bloków).

Karol Kłos - grał nierówno, czego przyczyną były może nie kontuzje, co przemęczenie. Jeden z najlepiej serwujących zawodników w drużynie, choć za często mylił się w kluczowych momentach. Nie ma w Polsce środkowego, który tak dobrze broni. 25 meczów; 168 pkt (101 atakiem; 20 asów; 47 bloków).

Facundo Conte - najlepszy zawodnik PGE Skry w tym sezonie i najlepszy przyjmujący PlusLigi. To zresztą nie tylko moja opinia, ale kilku rywali, z którymi rozmawiałem. Błyskotliwy i efektywny w ataku, coraz lepszy w przyjęciu, zagrywce i bloku. Potrafiący poderwać kolegów do walki, ale i zdeprymować przeciwników. Szkoda, że stał się stroną w konflikcie z kapitanem drużyny. 26 meczów; 395 pkt (310 atakiem; 39 asów; 46 bloków).

Andrzej Wrona - obecny sezon ma dużo lepszy niż poprzedni. Był nawet moment, kiedy był środkowym nr 1 w PGE Skrze. 19 meczów; 139 pkt (82 atakiem, 8 asów; 49 bloków).

Marcin Janusz - przed sezonem trenerzy zapowiadali, że zrobi ogromny postęp. Tyle tylko, że przez trzy lata pracy w Bełchatowie Miguela Falaski żaden ze zmienników się nie rozwinął. I nie jest to zaskakujące, ponieważ nie dostawali szansy. Janusz grał rzadko, najczęściej wchodząc na krótkie zmiany lub zagrywkę. 17 meczów; 3 pkt (1 as, 2 bloki).

Nicolas Uriarte - od jednego ze znanych polskich siatkarzy usłyszałem niedawno, że jest jednym z najłatwiejszych do rozszyfrowania rozgrywających. To dziwne, bo w pierwszym sezonie w PlusLidze grał znakomicie i błyskotliwie. O tym, że obniżył loty, świadczy także strata miejsca w podstawowej szóstce reprezentacji Argentyny. Zaimponował w 1/12 Ligi Mistrzów, kiedy przy problemach ze skutecznością skrzydłowych wygrał mecz, wykorzystując środkowych. Poprawił się w zagrywce. 26 meczów; 82 pkt (31 atakiem, 29 asów; 22 bloki).

Michajło Stanković - tak jak pozostali zmiennicy nie dostał szansy, nawet w spotkaniach z najsłabszymi rywalami. Szkoda, bo to wielki talent. Zresztą został wybrany przez ówczesnego trenera, ponieważ miał znakomicie przyjmować zagrywkę szybującą, tzw. flota. Nie przekonaliśmy się, czy to prawda, ponieważ tak naprawdę zagrał tylko w jednym spotkaniu. 11 meczów; 12 pkt (10 ataków, 1 as, 1 blok).

Michał Winiarski - zagrał tylko w sześciu meczach, a brak tej klasy zawodnika byłby odczuwalny dla większości drużyn na świecie. Niestety, zapłacił zdrowiem za kilkanaście lat nieprzerwanej gry przez cały rok. 6 meczów; 30 pkt (27 atakiem, 3 bloki).

Marcel Gromadowski - spodziewano się po nim znacznie więcej, ale podzielił los swojego poprzednika Macieja Muzaja i innych bełchatowskich rezerwowych. 22 mecze; 101 pkt (90 atakiem; 2 asy, 9 bloków).

Israel Rodriguez - bohater transferu last minute, co było widać. Przyjechał do Bełchatowa prosto sprzed telewizora, czyli całkowicie nieprzygotowany. A że jest zawodnikiem wiekowym, to musiało się to odbić na jego zdrowiu. Na zmianę leczył się i grał, ale chyba niczego więcej się po nim nie spodziewano. 11 meczów; 39 pkt (31 ataków, 1 as, 7 bloków).

Kacper Piechocki - siatkarz, który gra pod największą presją w PlusLidze. Po pierwsze, jest synem prezesa, po drugie - musi być porównywany do poprzednika, czyli Pawła Zatorskiego, libero wybitnego nie tylko w Polsce. Piechockiemu nie pomagali koledzy, ostentacyjnie okazujący mu brak zaufania. Miewał więc spotkania słabe, ale i wybitne, jak w półfinale Pucharu Polski. Po zmianie trenera i oczyszczeniu atmosfery w zespole pokazał, że jest wielkim talentem, choć wciąż musi się dużo uczyć. 21 meczów; 19 błędów w przyjęciu.

Robert Milczarek - oceniając go, można skopiować wszystko, co jest napisane o pozostałych zmiennikach. Gdy dostawał szansę, nie zawodził. W "nagrodę" za dobre występy lądował w głębokiej rezerwie, co jest w stanie zabić pewność siebie u każdego sportowca. 17 meczów; 14 błędów przyjęciu.

Nicolas Marechal - znów wykorzystał kłopoty ze zdrowiem Winiarskiego i z potencjalnego pierwszego zmiennika stał się zawodnikiem podstawowym. Grał nierówno, zwłaszcza w ataku. Znacznie lepiej radził sobie w trudnych sytuacjach niż w pozornie prostych. Rzadko demonstrował swój wielki atut, jakim jest zagrywka. Niestety, w bloku wciąż jest "dziurą", co odróżnia go od Winiarskiego. 22 mecze; 225 pkt (181 atakiem; 35 asów; 9 bloków).

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały