Mała radość PGE Skry Bełchatów. Brąz na pocieszenie

PGE Skra zakończyła trudny sezon w świetnym stylu, zdobywając brązowy medal. Stać ją było jednak na dużo więcej...
Kilkanaście dni temu Konrad Piechocki, prezes bełchatowskiego klubu, stwierdził odważnie, że decyzja o zwolnieniu Miguela Falaski zapadła za późno. - Powinniśmy to zrobić po poprzednim sezonie - przyznał szczerze. Oglądając drużynę prowadzoną przez Philippe Blaina i nie znając kulis tego, co działo się wcześniej w klubie, trudno zrozumieć, dlatego PGE Skry nie ma dziś w finale PlusLigi. Mało tego, bełchatowianie byliby faworytami Ligi Mistrzów, bo nawet zawodnicy Lotosu Trefla twierdzili, że ich rywale zagrywali lepiej od Zenita Kazań.

Zmiana trenera całkowicie zmieniła zespół. Z grupy bardzo dobrych zawodników, którzy za czasów Falaski nie szczędzili sobie nawet złośliwości na boisku, powstała drużyna zachwycająca poziomem gry. Owszem, przeciwnicy miewali w tym sezonie lepsze spotkania, ale z drugiej strony - co przyznawali - zostali stłamszeni. Bo gdy nawet jakimś sposobem udawało im się chwilami nawiązywać walkę, to szybko zostawali sprowadzani na ziemię. Najczęściej silnymi zagrywkami Mariusza Wlazłego, Nicolasa Marechala, Facunda Conte czy Nicolasa Uriarte. Jak w boksie, kiedy każda próba ataku spotykała się z piekielną kontrą.

Siatkarze Lotosu Trefla zapowiadali, że po laniu w Bełchatowie w swojej hali przeciwstawią się PGE Skrze. Już po 21 minutach przegrywali 0:1, a zdobycie na tym poziomie 11 punktów w secie jest kompromitacją. Można było odnieść wrażenie, że po drugiej stronie siatki bełchatowianie mają juniorów. A gdy przewaga jest duża, wychodzi więcej niż zwykle. Goście grali z lekkością i fantazją, a że ich umiejętności są ogromne, mogli się bawić i pokazywać kibicom widowiskowe akcje. Okazało się, że Conte potrafi atakować nawet tyłem do siatki, a Kacper Piechocki, czując zaufanie trenera i wszystkich kolegów, dobrze przyjmuje i broni nawet w piątej strefie. A poprzednik Blaina zamiast niego zostawiał w drugiej linii środkowego Karola Kłosa, a później narzekał na postawę libero!

Trudno opisywać mecz, w który przewaga jednej drużyny nad drugą jest tak olbrzymia. Uriarte, uhonorowany nagrodą dla MVP spotkania, w ostatnim występie w tym sezonie chciał chyba zadowolić wszystkich kolegów, bo w ataku rozdzielał piłki do wszystkich stref. Przeciwnicy chwilami przemieszczali się w bloku niczym bezradne dzieci we mgle. Emocji w Ergo Arenie nie było, a po pięciu kwadransach siatkarze z Bełchatowa cieszyli się z drugiego z rzędu brązowego medalu. Radość była umiarkowana, bo drużyna udowodniła w końcówce, że stać ją było na dużo więcej. Niestety, wszyscy przekonali się, że bez dobrej atmosfery w zespole trudno o sukces. Prawdopodobnie ostatni raz oglądaliśmy PGE Skrę w tym składzie, bo zmiany są nieuniknione...

<b>Lotos Trefl - PGE Skra 0:3 </b>

Sety: 11:25, 19:25, 17:25

Lotos Trefl: Falaschi, Mika 3, Ratajczak 2, Schulz 5, Schwarz 6, Grzyb 2, Gacek (libero) oraz Stępień, Troy 3, Hebda 1

PGE Skra: Uriarte 2, Conte 13, Kłos 9, Wlazly 16, Marechal 12, Lisinac 7, Piechocki (libero)

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały