Siatkarki Budowlanych Łódź bliskie niespodzianki z faworytem Orlen Ligi. Znowu sędziowie przeszkodzili...

Siatkarki Budowlanych Łódź przegrały z MKS Tauron Dąbrowa Górnicza 2:3. Pewnie gdyby nie błędy sędziowskie, wygrałyby z ligowym potentatem, zdobywając komplet punktów.
Przed meczem z jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski Marcin Chudzik, prezes łódzkiego klubu, wspominał, że razem z trenerem Maciejem Kosmolem szykują pewną niespodziankę na pojedynek z MKS. Okazało się, że ściśle skrywaną tajemnicą było pojawienie się w kadrze meczowej nowej zawodniczki - Kolumbijki Paoli Ampudii, która dotarła do Łodzi w piątek w nocy. 24-letnia atakująca zastąpiła Brazylijkę Soraię dos Santos, która w tym sezonie spisywała się przeciętnie i raczej pożegna się z łódzkim klubem. Siatkarskie CV Ampudii jest całkiem niezłe. W ubiegłym roku razem z Bereniką Okuniewską występowała we włoskiej Scavolini Pesaro. W obecnym sezonie grała w azerskim Igtisadchi Baku, ale jest już pewne, że do końca ligi będzie zawodniczką Budowlanych. Kolumbijka jednak nie pojawiła się w wyjściowej szóstce. Na pozycji atakującej od początku grała Magdalena Piątek i radziła sobie bardzo dobrze.

Pierwszego seta łodzianki zaczęły znakomicie. Po ataku powracającej do coraz wyższej formy Dominiki Golec prowadziły 5:2. Kibice, którzy oglądali ostatni mecz Budowlanych z Muszynianką, wiedzieli, że nie warto cieszyć się zbyt wcześnie. Wtedy też zespół prowadzony przez Kosmola zaczął od kilkupunktowego prowadzenia. Ale tym razem dobra gra łódzkiej drużyny utrzymywała się znacznie dłużej. W przeciwieństwie do poprzedniej kolejki łodzianki przede wszystkim lepiej przyjmowały i wyprowadzały skuteczne kontry. Na drugiej przerwie technicznej prowadziły trzema punktami, ale chwilę później był remis. W MKS dużo zagrożenia stwarzała Katarzyna Zaroślińska, była zawodniczka Budowlanych. Łódzkie siatkarki zdołały jednak utrzymać koncentrację i po emocjonującej końcówce wygrały pierwszą partię.

W drużynie gospodyń znakomicie funkcjonował środek. Courtney Thompson często rozgrywała piłki do Golec i Sylwii Pycii, które myliły się bardzo rzadko. Na pochwałę zasłużyła też Dorota Ściurka, która skutecznie przedzierała się czasem przez potrójny blok dąbrowianek.

Po objęciu prowadzenia łodzianki utrzymywały dobrą grę. Po ataku Ściurki Budowlane wygrywały już 16:11. O euforii jednak nie mogło być mowy, bo zespół Kosmola już nieraz pokazał, że taką przewagę może bardzo szybko roztrwonić. Tym razem było inaczej. Wygrały drugiego seta i tym samym zapewniły sobie przynajmniej punkt w starciu z faworytem Orlen Ligi. Najlepiej spisywała się Pycia, która miała 42-procentową skuteczność w ataku.

Trzecią partię łodzianki zaczęły rewelacyjnie, bo od prowadzenia 3:0. Niestety, powtórzyła się sytuacja z poprzednich meczów i zrobiło się 3:4 dla MKS, a punkt zdobyła... libero gości Milena Stacchiotti, po której szczęśliwym odbiciu piłka wylądowała na połowie Budowlanych.

Drużyna z Dąbrowy Górniczej zaczęła spisywać się coraz lepiej, ale z drugiej strony łódzki zespół zdecydowanie gorzej przyjmował (tylko 29 proc.). Przy stanie 15:20 na boisku pojawiła się Ampudia, ale Kolumbijka - przed którą dopiero pierwszy trening z nową drużyną - nie zdobyła punktu. Budowlane nie odrobiły strat, ale w następnej partii znowu spisywały się bardzo dobrze. Inna sprawa, że znakomitą zmianę dała Katarzyna Bryda. 22-letnia przyjmująca sprawiała ogromne trudności doświadczonym rywalkom w ataku i w polu zagrywki. Po asie serwisowym młodej zawodniczki było 14:8 dla Budowlanych. Później po ataku Golec łodzianki prowadziły 18:12, ale to nie był koniec emocji. W MKS na zagrywkę weszła Aleksandra Liniarska i dąbrowianki zdobyły cztery punkty z rzędu. Później doszły nerwy, a po bloku na Brydzie i ataku Joanny Kaczor (MVP meczu) zrobiło się 20:21 dla gości. W końcówce Budowlane popełniły jeszcze kilka błędów, których efektem był tie-break...

Niestety, w piątym secie gospodynie myślami chyba były jeszcze przy poprzedniej partii. Popełniły masę niewymuszonych błędów i praktycznie oddały go bez walki. Zupełnie nie przypominały drużyny z początku meczu. Inna sprawa, że po raz kolejny sędziowie seryjnie mylili się na niekorzyść Budowlanych. - To skandal! Po każdej spornej akcji przyznawali punkt dla MKS. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - mówił prezes klubu.

Budowlani Łódź - MKS Dąbrowa Górnicza 2:3

Sety: 25:23, 25:22, 17:25, 22:25, 6:15

Budowlani: Thompson, Kruk, Pycia, Piątek, Ściurka, Golec, Durajczyk (libero) oraz Wójcik, Ampudia, Bryda, Mikołajewska, Sikorska

MKS: Dirickx, Szczurek, Plchotova, Zaroślińska, Nuszel, Liniarska, Stacchiotti (libero) oraz Kaczor, Śliwa, Skowrońska, Tokarska