Magdalena Piątek, atakująca Budowlanych Łódź: - Nie kalkulujemy. To coś najgorszego [ROZMOWA]

- Poczułam pewność siebie. Rozgrywająca Courtney Thompson też we mnie wierzy. To wszystko jeszcze bardziej motywuje mnie do coraz lepszej gry - mówi Magdalena Piątek, atakująca Budowlanych Łódź.
Damian Bąbol: W meczu z Siódemką Legionowo po raz czwarty otrzymałaś nagrodę MVP.

Magdalena Piątek: Szczerze mówiąc nie sądziłam, że po ostatnim zwycięstwie zostanę po raz kolejny wyróżniona. Tym bardziej że w trzecim secie nie skończyłam kilku piłek. Ale z tego co wiem, miałam nawet wysoką skuteczność [58 proc. w ataku - przyp. red.]. Oczywiście cieszę się z tych nagród, ale najważniejsze, że wygrywamy.

Z Siódemką zagrałyście koncertowo. Pokazałyście, że potraficie być skupione od początku do końca meczu.

- Cały czas nad tym pracujemy. Na treningach ćwiczymy różne ustawienia, w których gramy na punkty. Musimy w ten sposób trenować, aby przestoje zdarzały się coraz rzadziej.

Przeciwko Siódemce walczyłyście, jakby to był mecz o medal. Porażka 1:3 w pierwszej części rundy zasadniczej tak bardzo was zezłościła?

- Porażka w Legionowie siedziała w naszych głowach. Poza tym dodatkowo podkręcił mnie prezes Siódemki Marek Bąk, który stwierdził, że jesteśmy drużyną, która powinna walczyć o utrzymanie w Orlen Lidze. Bardzo mnie to zdenerwowało, bo uważam, że nasz zespół naprawdę stać na wiele. Nasza kadra składa się z dobrych zawodniczek. Może brakuje takich indywidualności, jak w Muszynie czy w Sopocie, ale na pewno nie jesteśmy tak słabym zespołem, którego miejsce jest poza play-off. Bardzo chciałam wygrać z Siódemką, a już najbardziej z panem prezesem Bąkiem. Proszę o więcej takich motywatorów przed następnymi pojedynkami (śmiech).

Po ostatnich meczach narzekałaś na przemęczenie. Po meczu z PTPS Piła trafiłaś do szpitala. Ze zdrowiem już lepiej?

- Nie wiem dlaczego, ale czułam się bardzo zmęczona także w trakcie spotkania z Pałacem Bydgoszcz. Wcześniejszy pojedynek z Gwardią także kosztował mnie dużo sił. Naprawdę, kiedy jest się osłabionym, to trudno grać na wysokim poziomie. Czasem, jak wchodzę na fora internetowe i czytam krytyczne komentarze, to dochodzę do wniosku, że ludzie nie zdają sobie sprawę, jak bardzo grypa żołądkowa może osłabić organizm. Na szczęście wykurowałam się.

Z czego wynika twoja kapitalna forma w ostatnich meczach?

- Dostaję szansę od trenera i staram się ją wykorzystywać. Poczułam pewność siebie. Rozgrywająca Courtney Thompson liczy na mnie szczególnie w kluczowych momentach. To wszystko jeszcze bardziej motywuje.

Teoretycznie nie straciłyście szans na dogonienie piątego w tabeli PTPS Piła. Wierzycie w to jeszcze?

- Wierzymy, ale jesteśmy też realistkami. Mamy sześć punktów straty. Naszą szansą jest to, że w następnych kolejkach pilanki zmierzą się z faworytami Orlen Ligi. Na pewno będziemy walczyły do końca. Żadne kalkulacje nie wchodzą w grę. Poza tym, aby się dostać do czołowej czwórki i tak trzeba wygrać z jedną z drużyn z czuba tabeli. Teraz skupiamy się na meczu z AZS w Białymstoku [w sobotę o godz. 16].