Po odpadnięciu z Aluprofem. Budowlani Łódź, czyli drużyna nie na medal

W siatkarskiej drużynie Budowlanych Łódź cieszono się, gdy okazało się, że w pierwszej rundzie play-off zmierzy się z Aluprofem Bielsko-Biała. Trzy mecze pokazały, że różnica dzieląca oba zespoły jest bardzo duża.
Łodzianki nie zdołały awansować do finału, mimo to jednak wstydu nie przyniosły. W tym składzie były w stanie nawiązać walkę z jednym z kandydatów do medalu tylko w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach. Bielszczanki musiałyby zaprezentować się słabo, a zawodniczki Budowlanych najlepiej, jak potrafią. Było odwrotnie...

- Wiedziałyśmy, że jeśli nie zagramy na 100 proc., będzie ciężko - komentowała Sylwia Pycia, kapitan Budowlanych. I było. Trudno jednak liczyć na sukces, jeśli dwie skrzydłowe nie potrafią przekroczyć 25-procentowej skuteczności w ataku. Na 72 próby Magdalena Piątek i Dorota Ściurka zdobyły razem 17 punktów! Lepsze statystyki miała Aleksandra Kruk (39 proc.), jednak atakowała tylko 18 razy. Po jej zbiciach rywalki zdobyły blokiem aż pięć punktów.

Po drugim meczu w Bielsku-Białej szkoleniowiec Budowlanych miał zastrzeżenia do rozgrywającej Courtney Thompson. Dlatego w środę zastąpiła ją Marta Wójcik. Skutek był taki sam, bo mimo 50-procentowego przyjęcia zagrywki drużyna nie przekroczyła w ataku 30 proc. W drugim secie doszło do blamażu, jakim jest 15-procentowa skuteczność.

Właśnie skuteczność na skrzydłach to największy problem Budowlanych. - Jeśli nie mamy dobrego przyjęcia, nie możemy grać szybko i atakować na pojedynczym bloku. Nie potrafimy kończyć niedokładnych piłek - tłumaczył trener Maciej Kosmol. Przypomniał też, że nie ma możliwości przeprowadzania zmian. W tym składzie szóste miejsce w fazie zasadniczej wydaje się szczytem możliwości. Powtórzenie tego wyniku w play-off będzie bardzo trudne, teraz łódzka drużyna trafi bowiem na mający ogromny, choć dotychczas niewykorzystany, potencjał Impel Wrocław lub MKS Dąbrowa Górnicza.

Pod względem potencjału Budowlani nie dorównują żadnej z tych drużyn (ich budżet jest dwa razy większy), a do tego doszły kontuzje trzech zawodniczek: Eweliny Mikołajewskiej, Piątek i Dominiki Golec oraz rezygnacja z uprawiania sportu Katarzyny Brydy.

Teraz o pozytywach, których jest jednak znacznie mniej. Ważne jest to, że łodziankom udało się postraszyć faworytki. Budowlane pewnie wygrały pierwszego seta, a w czwartym toczyły wyrównaną walkę. Jeszcze bliżej niespodzianki było w pierwszym spotkaniu w Bielsku-Białej. Gdyby zespół uzupełnić atakującą i dwoma lepszymi przyjmującymi, jest w stanie bić się o medale. Nie będzie to jednak proste, klasowe siatkarki kosztują bowiem drożej niż siatkarze. Budowlani zaś krezusem nie są.

Więcej o: