Sport.pl

Trener Beef Master Budowlanych po meczu z Aluprofem: Jestem zły

- Od trzeciego seta nasz blok był jak szwajcarski ser. Szkoda, że ten element nie funkcjonował tak, jak wcześniej - mówi Adam Grabowski, trener Beef Master Budowlanych po porażce z Aluprofem Bielsko-Biała. Jego zespół po 2,5-godzinnej walce przegrał w tie-breaku
Poniedziałkowy mecz w Atlas Arenie miał szczególne znaczenie dla obu ekip. Jego stawką było zajęcie czwartego miejsca na koniec 10. kolejki rozgrywek Orlen Ligi. I kiedy po dwóch wygranych setach wydawało się, że to siatkarki Budowlanych będą cieszyły się ze zwycięstwa w całym meczu, ich gra uległa diametralnej zmianie. Piąty bieg włączyły za to bielszczanki. - Potrzebowałyśmy trochę czasu, by wejść na właściwe tory - mówi Małgorzata Lis, kapitan Aluprofu. - Pokazałyśmy, że nie odpuszczamy w żadnym meczu do samego końca. Duży wkład w wygraną mają nasze zmienniczki. Świetnie zagrały przede wszystkim Karolina Ciaszkiewicz, która słusznie dostała statuetkę MVP oraz Aleksandra Trojan. To dobry prognostyk na przyszłość.

To kolejny raz, kiedy Budowlane prowadzą 2:0, a rywalki wygrywają dwa kolejne sety. O ile w ostatnim meczu z Muszynianką podopieczne trenera Adama Grabowskiego postawiły kropkę nad "i", wygrywając całe spotkanie, to tak kolorowo nie było już w meczu z Aluprofem. - Zagrałyśmy dwa dobre sety, a potem zeszło z nas powietrze - rozkłada ręce Magdalena Śliwa, kapitan łodzianek. - Miałyśmy przestój, ale próbowałyśmy się jakoś zmotywować. Byłyśmy przecież blisko zwycięstwa, ponieważ w trzecim secie i w tie-breaku goniłyśmy rywalki i doprowadzałyśmy do remisu. Można było się spodziewać zaciętego meczu i taki był. Szkoda tylko, że nie wygrałyśmy.

Warto przypomnieć, że Aluprof przyjechał do Łodzi po wyjazdowym meczu z Olympiakosem Pireus w ramach Pucharu CEV. - Praktycznie od tygodnia jesteśmy w podróży, dlatego zwycięstwo tym bardziej nas cieszy - mówi Mirosław Zawieracz, trener Aluprofu. - Mój zespół pokazał prawdziwy charakter, a ja jestem zadowolony, że mogę pracować z dwunastką tak wspaniałych dziewczyn.

Z kolei trener gospodyń Adam Grabowski zwrócił uwagę na blok, który przestał istnieć w grze Budowlanych od trzeciego seta. Wcześniej łodzianki radziły sobie w tym elemencie bardzo dobrze. - Jestem zły - nie owija w bawełnę szkoleniowiec. - Nasz blok po przerwie był jak szwajcarski ser. Mamy więc nad czym pracować.

Kolejne spotkanie siatkarki Budowlanych zagrają na wyjeździe z Impelem Wrocław.

Więcej o: