Sport.pl

Beef Master Budowlani w czołowej czwórce OrlenLigi? Trzeba wygrać z Legionovią

Beef Master Budowlani po niedzielnym meczu z Siódemką Legionovią mogą awansować na czwarte miejsce w Orlen Lidze. Zadania nie ułatwiają im jednak kłopoty z halą.
Budowlane grają i trenują w Atlas Arenie, która jest halą specyficzną, bo ogromną. Nic więc dziwnego, że zespoły przyjezdne mają problem z przystosowaniem się. Również o zespole Budowlanych niedługo będzie można powiedzieć, że to drużyna spoza Atlas Areny. Dlaczego? Z powodu odbywających się tam imprez, siatkarki nie mogą tam regularnie trenować.

W niedzielę Budowlane właśnie w Atlas Arenie zmierzą się z Legionovią. Dla łodzianek będzie ważne spotkanie, ponieważ w przypadku zwycięstwa i korzystnym wynikom innych pojedynków mogą awansować z piątego na czwarte miejsce. Problem tkwi w tym, że w minionym tygodniu siatkarki znów nie mogły skorzystać z Atlas Areny. - Nie jest to komfortowa sytuacja, ale chyba zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić - mówi trener Adam Grabowski. - Wiadomo, że nie mamy Atlas Areny na wyłączność, że odbywają się tam różne inne imprezy. To normalne, ponieważ hala musi na siebie zarabiać. Przestrzegałem dziewczyny przed tym i musimy być drużyną, w której treningi w różnych halach nie wpłyną na naszą postawę w meczach u siebie.

W czwartek i piątek łodzianki ćwiczyły w hali Parkowej. - W sobotę przeniesiemy się już do Atlas Areny, a w niedzielę rano odbędziemy tam rozruch. Potem czeka nas już mecz - opowiada Grabowski.

Rywal przeżywa obecnie trudne chwile. Podopieczne Macieja Kosmola, który jeszcze w poprzednim sezonie prowadził Budowlanych, odniosły tylko trzy zwycięstwa. Bardzo gorąco zrobiło się po ostatniej kolejce, kiedy to Legionovia przegrała u siebie z Naftą Piła i traci do niej już dwa punkty.

Z kolei Budowlane wygrały tydzień temu z Pałacem Bydgoszcz, ale zaprezentowały się słabo. W meczu z Legionovią muszą więc wypaść znacznie lepiej. - Paradoksalnie, byliśmy chwaleni po meczu z Policami, który przegraliśmy. Z Pałacem wygraliśmy 3:0, ale mówi się, że w słabym stylu. Ja się z tym jak najbardziej zgadzam. Po takim spotkaniu pochwał nie może być zbyt wiele. Znam jednak parę zespołów, które chętnie by się z nami zamieniły, czyli chciałyby grać źle i wygrywać - podkreśla Grabowski. - Przegrywając w ładnym stylu z Policami, nie zdobyliśmy punktów. Z kolei wygrywając po kiepskiej grze z Bydgoszczą, zainkasowaliśmy trzy punkty. I powiem szczerze, że możemy zawsze grać tak słabo, byle zwyciężać. Mamy o wiele mniejszy problem z tym, że źle gramy i wygrywamy, niż ci, którzy prezentują się źle i przegrywają. Może przyjść jednak taki moment, że odpowiedni poziom będzie potrzebny.

Początek spotkania w niedzielę o godz. 18. Bilety kosztują 10 i 15 zł.

Więcej o: