Budowlani już bez Adama Grabowskiego. Nowego trenera poznamy w tym tygodniu

Adam Grabowski nie jest już trenerem Budowlanych Łódź. Nazwisko jego następcy poznamy najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu
Grabowski prowadził Budowlanych od sezonu 2013/2014. Przyszedł jako aktualny mistrz Polski z Atomem Treflem Sopot. Drużyna nie zachwycała, kończąc rozgrywki Orlen Ligi na siódmym miejscu. Latem została jednak bardzo wzmocniona. Do Łodzi trafiły takie gwiazdy jak chorwacka atakująca Sanja Popović, libero z Belgii Valerie Courtois czy bardzo dobra przyjmująca Ewelina Sieczka.

Popović i Courtois dołączyły do zespołu już w trakcie rozgrywek, bowiem grały w mistrzostwach świata. To z pewnością nie pomogło w odpowiednim zgraniu z koleżankami. Mimo to Grabowski zapowiedział, że w pierwszych sześciu meczach jego zespół powinien wywalczyć 18 punktów. Nie były to deklaracje na wyrost, ponieważ Budowlane grały z beniaminkami i - z wyjątkiem Muszynianki - zespołami, których celem będzie awans do ósemki. Zamiast obiecanego kompletu, łodzianki zainkasowały zaledwie połowę punktów. Aż pięć z sześciu meczów kończyły tie-breakami. Przegrały z Legionovią i Muszynianką.

Wyniki były więc znacznie poniżej oczekiwań, a jeszcze gorsza była gra drużyny, która nie potrafiła wykorzystać swoich atutów. Nad Grabowskim zaczęły się więc zbierać czarne chmury. Miarka przebrała się po wyjazdowym zwycięstwie z Pałacem Bydgoszcz, tradycyjnie po tie-breaku. Rywalki zdobyły pierwszy punkt w tym sezonie. Zarząd klubu podziękował Grabowskiemu za pracę. - Bardzo dziękuję trenerowi Grabowskiemu za współpracę i mam nadzieję, że będzie dobrze wspominał Łódź - mówi Marcin Chudzik, prezes Budowlanych.

Grabowski twierdzi, że nie ma żalu do swojego byłego już pracodawcy. - Rozstaliśmy się w zgodzie, zarówno z prezesem, jak i z dziewczynami. Życzę Budowlanym jak najlepiej i mam nadzieję, że taka zmiana wyjdzie na dobre - mówi szkoleniowiec.

Na razie zajęcia prowadzi dotychczasowy asystent Błażej Krzyształowicz. To jednak rozwiązanie tymczasowe. Dowiedzieliśmy się, że prezes Chudzik dostał mnóstwo ofert z Polski i zagranicy. Według informacji "Wyborczej" największe szanse ma Mirosław Zawieracz, który w ostatnim sezonie prowadził Aluprof Bielsko-Biała, a teraz pracuje w drugoligowej Wiśle Warszawa. - Jestem po rozmowie z prezesem Chudzikiem - mówi Zawieracz. - Praca w Budowlanych byłaby dla mnie dużym wyzwaniem, a ja lubię wyzwania. Na razie jestem w Warszawie, gdzie też mam swoje zadania, ale nie powiedziałem "nie".

I dodaje: - Budowlani mają na papierze bardzo dobry zespół. Drużyna jest tak silna, że trzeba celować wysoko. Nie chcę na razie oceniać umiejętności poszczególnych siatkarek, bo nawet ich w tym sezonie nie widziałem [żaden z meczów Budowlanych nie był transmitowany w telewizji - przyp. red.]. Transfery, które zostały przeprowadzone latem, zrobiły wrażenie. Trzeba sprawić, by ta drużyna wypracowała własny styl i dzięki temu zaczęła punktować. Nie jestem jedynym kandydatem na to stanowisko, dlatego czekam na ewentualny telefon.

Budowlane we wtorek trenowały dwukrotnie: rano w siłowni oraz po południu w Atlas Arenie. Przygotowują się do bowiem sobotniego meczu z mistrzem Polski i liderem Orlen Ligi Chemikiem Police.