Budowlani przegrali z mistrzem Polski. Wstydu jednak nie było

W siódmej kolejce Orlen Ligi Budowlani Łódź przegrali z Chemikiem Police 2:3. Licznie zgromadzona w Atlas Arenie publiczność nie mogła narzekać na brak emocji. Łodzianki zagrały najlepszy mecz w sezonie, a punkt w spotkaniu z mistrzem Polski można uznać za sukces
Chemik to siatkarska potęga i praktycznie żadna drużyna w kraju nie potrafi jej zagrozić. Zawodniczki z Polic udowodniły to w poprzednim sezonie, kiedy to w pięknym stylu zdobyły mistrzostwo Polski. W tym sezonie podopieczne Giuseppe Cuccariniego również radzą sobie bardzo dobrze. Są liderem Orlen Ligi, a do tego świetnie zaprezentowały się w ostatnim meczu w Lidze Mistrzyń przeciwko Rabicie Baku. Zagrały znakomity mecz, wygrywając ze światowej klasy drużyną 3:0. Nic więc dziwnego, że trenerzy mają spory problem przy ustalaniu taktyki właśnie na spotkanie z Chemikiem. A warto przypomnieć, że w roli pierwszego szkoleniowca Budowlanych wystąpił Błażej Krzyształowicz, dotychczasowy asystent zwolnionego ostatnio Adama Grabowskiego.

Mistrzynie Polski, które do Atlas Areny przyciągnęły blisko 4 tys. kibiców, w pierwszym secie meczu z Budowlanymi jednak nie zachwycały. Miały spore problemy z... dobrze grającymi łodziankami. Gospodynie znakomicie prezentowały się w polu serwisowym, a rywalki często nie radziły sobie z odbiorem zagrywek Magdaleny Śliwy czy Sylwii Pyci. Budowlane rzadko też myliły się w ataku, w którym brylowała Ewelina Sieczka, i dobrze grały z kontry. Dotrzymywały więc kroku faworytkom sobotniego spotkania. Błędy pojawiły się dopiero pod koniec seta. Problemy z przyjęciem mocnych serwisów Anny Werblińskiej i skuteczny blok Chemika spowodowały, że Budowlane przegrały po walce 21:25.

W drugiej partii Budowlane również prezentowały się dobrze i na niewiele pozwalały rywalkom. Problemy łodziankom znów sprawiła jednak Werblińska, która jest jedną z najlepiej zagrywających siatkarek w Polsce. W końcówce Budowlane dogoniły jednak swoje rywalki i gdyby nie błędna decyzja sędziego, mogły przejąć inicjatywę na boisku. Chemik znów zyskał przewagę i mimo ambitnej postawy gospodyń wygrał również drugą partię (25:23).

Przyjezdne lepiej rozpoczęły trzeciego seta i wydawało się, że będą już prowadziły grę do końca. Tymczasem przy dobrej zagrywce Śliwy gospodynie odrobiły straty i... wyszły na prowadzenie. Trener Chemika zobaczył, że Budowlane mogą jeszcze w tym spotkaniu namieszać, i przy stanie 15:13 dla gospodyń postanowił sięgnąć po swoją największą broń, czyli Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Doświadczona zawodniczka niewiele pomogła swoim koleżankom. Przyjezdne w końcówce zdołały doprowadzić jeszcze do remisu, ale konsekwentna gra Budowlanych dała im zwycięstwo (25:22).

Gospodynie w kolejnej partii złapały wiatr w żagle, a swoją przydatność do zespołu potwierdziły Sylwia Pycia i Sanja Popović. Teraz to Budowlane prowadziły grę, a rywalki musiały się dostosować do ich stylu. Nie pomogła nawet Glinka-Mogentale, której ataki raz po raz łodzianki skutecznie broniły. Świetna gra z kontry i postawa na siatce dały siatkarkom z Łodzi zwycięstwo, a to oznaczało, że Budowlane musiały rozegrać szósty tie-break w sezonie.

W piątym secie Chemik uruchomił swój blok. Podopieczne Cuccariniego wiedziały, że Budowlane są groźne na środku siatki. W meczu znakomicie zarówno w ataku, jak i bloku spisywały się Pycia i Gabriela Polańska, jednak w tie-breaku policzanki zaczęły je blokować. Dzięki temu Chemik zbudował ogromną przewagę (9:2). Mistrzynie Polski nie mogły już przegrać tego meczu. Budowlane mogą być jednak dumne z wywalczonego punktu, a jeszcze bardziej z dobrej gry zespołu. Oby to była chwila przełamania, a łodzianki zaczną grać na miarę swoich możliwości.

Budowlani Łódź - Chemik Police 2:3

Sety: 21:25, 23:25, 25:22, 25:19, 9:15

Budowlani: Śliwa, Skrzypkowska, Pycia, Popović, Sieczka, Polańska, Courtois (libero) oraz Grajber, Ściurka

Chemik: Ognejović, Mróz, Bjelica, Malagurski, Werblińska, Gajgał-Anioł, Zenik (libero) oraz Jagieło, Bednarek-Kasza, Glinka-Mogentale, Kowalińska