Błażej Krzyształowicz, trener Budowlanych: "Rozumiem się z siatkarkami"

Błażej Krzyształowicz zanotował udany debiut jako pierwszy trener Budowlanych Łódź. W meczu z Chemikiem Police wywalczył jeden punkt. - Na razie poprowadzę zespół w czwartkowym meczu z Impelem Wrocław, ale co będzie dalej, pierwszy nie zdradzę - mówi szkoleniowiec, który może na dłużej zostać pierwszym trenerem
Nietypowa koncepcja w Budowlanych



ROZMOWA Z

BŁAŻEJEM KRZYSZTAŁOWICZEM

trenerem Budowlanych Łódź

Wszystko wskazuje, że Błażej Krzyształowicz, dotychczasowy drugi trener Budowlanych, po meczu z Chemikiem Police (2:3) na dłużej zostanie pierwszym szkoleniowcem łodzianek. Klub chce jednak zatrudnić także koordynatora, którym ma zostać Jacek Nawrocki, były trener PGE Skry Bełchatów, a aktualnie młodzieżowej reprezentacji Polski. - Mam pewien pomysł w głowie, ale w najbliższym meczu pierwszym trenerem będzie Błażej. To nietypowa koncepcja dla siatkówki, jednak wydaje mi się, że może wypalić - mówi Marcin Chudzik, prezes Budowlanych.

Maciej Nowocień: Po dobrym debiucie jako pierwszy trener Budowlanych masz zostać na tym stanowisku na dłużej. Rozmawiałeś już na ten temat z prezesem?

Błażej Krzyształowicz: Dopóki nie ma oficjalnego komunikatu, to nie chcę komentować tej sprawy. Na razie poprowadzę zespół w czwartkowym meczu z Impelem Wrocław. Co będzie dalej, pierwszy nie zdradzę. Takie mam zasady.

Porozmawiajmy więc o Budowlanych. Jak wpłynąłeś na zespół, że zagrał tak dobrze przeciwko Chemikowi Police, mistrzowi Polski?

- Wywalczyliśmy punkt, ale zawsze gramy o zwycięstwo. Dobra postawa dziewczyn to nie tylko moja zasługa, ale wszystkich osób związanych z klubem od początku sezonu, także poprzedniego trenera Adama Grabowskiego. Przez ostatni tydzień przed meczem z Policami po prostu doskonaliliśmy niektóre elementy. I to zaczęło funkcjonować. W grze dziewczyn było widać ogromną chęć, nie brakowało też zaciętości. Po prostu dobrze się czuły na boisku, co podkreślały w wywiadach.

Podobno wprowadziłeś nowe metody treningowe.

- Rzeczywiście pewne rzeczy na zajęciach wyglądały inaczej, ale żaden trener nie jest taki sam jak drugi i nikt nikogo nie kopiuje. Na Budowlanych spojrzałem też przez pryzmat statystyka, którym byłem przez ostatnie sześć lat. Zauważyłem, czego brakowało dziewczynom i staraliśmy się pracować nad naszymi niedociągnięciami.

Siatkarki podkreślały, że czuły się na boisku swobodnie. Skąd ten luz?

- Ja również podszedłem do tego meczu spokojnie. Wiedziałem, że dziewczyny jak zawsze dadzą z siebie wszystko. Nasza taktyka się sprawdziła, opłaciło się ryzyko, na które pozwoliłem zawodniczkom. Podczas przerw padały tylko i wyłącznie przyjemne słowa, bo tak musi być, gdy wynik oscyluje w granicach remisu. To wszystko przyniosło bardzo dobry efekt, bo wygraliśmy przecież dwa sety z mistrzem Polski.

Może pomogło twoje podejście do siatkarek? Wydaje się, że oprócz funkcji szkoleniowca, jesteś też ich dobrym kumplem.

- Jestem młody, dlatego siłą rzeczy się rozumiemy. W drużynie są przecież moje rówieśniczki. Może nie jestem dla nich kolegą, bo to nie byłoby zdrowe, ale mamy układ partnerski. Możemy porozmawiać na wszystkie tematy. Nie chcę też niczego nakazywać. Lepiej jest coś zaproponować i spróbować przekonać do swoich racji. Dzięki temu można w to uwierzyć, a nie ślepo pracować. W przeciwnym razie zabraknie efektu.

A jak ty czułeś się jako pierwszy trener? Nareszcie podczas meczu nie musiałeś tylko siedzieć na ławce, ale mogłeś pomóc zawodniczkom.

- Był dreszczyk emocji, bo przecież debiutowałem na najwyższym poziomie rozgrywkowym, w meczu z mistrzem Polski i w wielkiej hali. Dodatkowo do Atlas Areny przyszło naprawdę dużo kibiców [4 tys. - przyp. red.]. Wrażenia były tylko pozytywne.

Zostałeś rzucony na głęboką wodę. Po meczu z Chemikiem czekają jeszcze mecze z pozostałymi zespołami z czołówki.

- I od razu mówię, że nie chcę deklarować jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Przejechaliśmy się na tym przed sezonem, bo słowa o 18 punktach w pierwszych sześciu meczach to nie była tylko opinia Adama Grabowskiego, ale całego zespołu i sztabu szkoleniowego. Teraz chcemy walczyć o każdą piłkę i w ten sposób zdobywać punkty. Musimy myśleć o tym, co w danej chwili dzieje się na boisku, a nie co będzie w następnym secie czy po przerwie technicznej. To powinno się sprawdzić.

Czwartkowe spotkanie z Impelem we Wrocławiu rozpocznie się o godz. 18. Gospodynie to aktualne wicemistrzynie. W tabeli Orlen Ligi zajmują szóste miejsce, tuż przed Budowlanymi.

Więcej o: