Sport.pl

Jacek Nawrocki, koordynator Budowlanych: "Jest za wcześnie, by znać receptę na lepszą grę"

Jacek Nawrocki oficjalnie został już trenerem-koordynatorem siatkarek Budowlanych Łódź. Poprowadził już pierwsze zajęcia z zespołem z Orlen Ligi. - Chcę wesprzeć Błażeja Krzyształowicz w niełatwym dla niego zadaniu - mówi szkoleniowiec
Maciej Nowocień: Pracował pan kiedyś z kobietami?

Jacek Nawrocki: Na poważnie nie. Z siatkówką kobiecą miałem tylko krótkie epizody w szkoleniu młodzieży w Tomaszowie Mazowieckim. Jeśli chodzi o seniorki, to mój pierwszy kontakt.

Mówi się, że siatkówka żeńska i męska to całkiem inny sport. Jak więc wrażenia po pierwszych dniach pracy z Budowlanymi?

- Jest w tym trochę prawdy. Jest jednak więcej rzeczy podobnych niż tych, które się różnią. Ważne jest tylko to, żeby odpowiednio poznać siatkarki, przygotować się do tej pracy. Na to potrzeba trochę czasu.

Na czym polegała będzie pana praca w Budowlanych?

- Będę pomagał i wspierał pierwszego trenera Błażeja Krzyształowicza oraz cały zespół Budowlanych. Mam zobowiązania w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale i nie ma mowy, bym zostawił tę pracę. Prowadzę też reprezentację Polski juniorów. Ciężko byłoby z tego zrezygnować. Nie mogę zawieść ludzi, którzy wcześniej mi pomogli.

Przygotowuje pan kadrę juniorów do mistrzostw świata. Po mundialu podobno ma pan zostać już pierwszym szkoleniowcem Budowlanych.

- Zobaczymy. Wszystko jest możliwe. Na razie jest taki układ, że chcę wesprzeć Błażeja Krzyształowicza w niełatwym dla niego zadaniu. Z drugiej strony w tym zespole jest dużo doświadczonych dziewczyn, które rozumieją, że ich odpowiedzialność jest w stanie ten zespół pociągnąć.

Bardzo szybko obejrzał pan wszystkie mecze Budowlanych z tego sezonu. Wyciągnął pan już jakieś wnioski?

- Jest jeszcze za wcześnie, by udawać mądrego i powiedzieć, że znam receptę na to, by zespół wygrywał i zdobywał więcej punktów niż do tej pory. Tak naprawdę Budowlane wygrały kilka spotkań, ale oczekiwania były większe. O tym, żeby zrobić kroczek do przodu, mogą zadecydować szczegóły.

Już na pierwszym treningu miał pan uwagi do swoich nowych podopiecznych.

- To były uwagi, które wynikały z przebiegu treningu, żadne zastrzeżenia. To ma im tylko i wyłącznie pomóc.

Jak często będzie pan przyjeżdżał do Łodzi? Pracuje pan teraz tak naprawdę w trzech miejscowościach, bo jest pan też nauczycielem w Tomaszowie Mazowieckim.

- Odległości między tymi miastami nie są wielkie. Mogę więc zapewnić, że w Łodzi będę tak często, jak tylko pozwoli mi czas, czyli kilka razy w tygodniu. Będę w poniedziałek na meczu Budowlanych z Atomem Treflem Sopot.

Więcej o: