Sanja Popović z Budowlanych: "Spodziewałam się lepszej gry Atomu Trefl"

- Sopocianki bardzo dobrze przygotowały się do tego meczu pod względem taktycznym - mówi Sanja Popović, chorwacka atakująca Budowlanych Łódź, po porażce z Atomem Treflem 0:3.
Maciej Nowocień: W poniedziałek po raz pierwszy w sezonie przegrałyście do zera. Dlaczego?

Sanja Popović: I jest mi z tego powodu bardzo przykro. Szczerze mówiąc, to spodziewałam się, że Atom Trefl Sopot zagra o wiele lepiej i sprawi nam dużo więcej problemów na boisku. Niestety, my miałyśmy momenty, w którym źle przyjmowałyśmy piłkę, i zabrakło naszego szczelnego bloku. Poza tym grałyśmy niezłą siatkówkę. Równie dobrze mogłyśmy to spotkanie wygrać. Tymczasem przegrałyśmy 0:3, po raz pierwszy w sezonie, i przez to jestem najbardziej zawiedziona.

Szkoda też końcówki trzeciego seta, w której dogoniłyście Sopot i byłyście bliskie zwycięstwa. Wtedy mecz też mógłby potoczyć się inaczej.

- Przez większość trzeciego seta prowadziłyśmy, a rywalki dogoniły nas w końcówce. Walczyłyśmy, a o całym wyniku zadecydowały już pojedyncze błędy. Szkoda, że nie potrafiłyśmy przełożyć dobrej gry z początku meczu właśnie na tę końcówkę i przechylić szali zwycięstwa na własną korzyść. Grałyśmy falami, po dobrym początku były słabsze momenty. Oczywiście cieszę się, że nie dałyśmy za wygraną, próbowałyśmy coś zrobić. Wynik 0:3 jednak idzie w świat, a dla nas to zły rezultat.

Brakowało też ataku ze środka oraz skutecznego bloku. To była wasza tajna broń w tym sezonie.

- Sopocianki bardzo dobrze przygotowały się do tego meczu pod względem taktycznym. Do tego nie popełniały błędów w polu serwisowym, były zdyscyplinowane, jeśli chodzi o ten element. Doskonale wiedziały też, z jakimi zagrywkami mamy problem, i to wykorzystywały. Przez to mogły swobodnie ustawić blok.

Za wami trzy spotkania z najsilniejszymi drużynami w Orlen Lidze. Jak je porównasz?

- Zdecydowanie najlepiej zagrałyśmy w meczu z Chemikiem Police, choć w pierwszych dwóch setach też spałyśmy na boisku. Zaczęłyśmy jednak grać naprawdę lepiej i miałyśmy okazję na zwycięstwo. Potem zmierzyłyśmy się z Impelem Wrocław i to był bez dwóch zdań nasz najgorszy mecz. Zagrałyśmy słabiej niż z Sopotem. Trzeba też pamiętać, że przegrałyśmy z Muszynianką 1:3, ale to spotkanie ma też swoją inną historię. Zostałam wtedy wyrzucona z boiska za dyskusje z sędziami, którzy ewidentnie nie mieli racji.

To jednak nie koniec trudnych meczów Budowlanych...

- W następnej kolejce gramy z MKS Dąbrowa Górnicza. Pojedziemy tam po zwycięstwo i dobrze byłoby w końcu zrobić ten krok naprzód w meczach z silnymi zespołami.