Budowlani Łódź nareszcie wygrały za trzy punkty. Ale nie zachwyciły

Siatkarki Budowlanych Łódź nareszcie odniosły zwycięstwo za trzy punkty w Orlen Lidze. Styl pozostawiał jednak wiele do życzenia.
Gospodynie zgodnie z planem wygrały dwie pierwsze partie z Developresem Rzeszów, jednak nie zachwycały. Wyjątkowo źle spisywała się Ewelina Sieczka, wcześniej liderka drużyny w ofensywie. Tym razem miała ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. Ale nawet bez niej faworytki jakoś sobie radziły, choć wielkiej przewagi nie było widać. Zwyciężały w końcówkach, wykorzystując większe doświadczenie i umiejętności.

Do szczęścia pozostało tylko dopełnić formalności w trzecim secie. Jednak łodzianki chyba wystraszyły się szansy, bo zupełnie przestały grać. Popełniały mnóstwo błędów, nie kończyły ataków na pojedynczym bloku. Developres miał już pięć punktów przewagi (16:11), a zmobilizowane gospodynie wyszły na prowadzenie 20:18. Wtedy jednak w przyjęciu pogubiła się Natalia Skrzypkowska i rywalki miały setbola.

Budowlanych poderwała do walki Magdalena Śliwa dzięki trudnym serwom. Ważne punkty zdobyła też Dorota Ściurka i łodzianki mogły cieszyć się z przełamania fatalnej passy, która trwała aż 12 kolejek.

- Tego trzeciego seta najbardziej nam szkoda - żałowała po meczu Karolina Filipowicz, kapitan Developresu. - Mając piłkę setową przy stanie 24:22, przegrałyśmy. Gdybyśmy wygrały, mecz mógłby potoczyć się całkowicie inaczej.

- Stylu nikt nie będzie pamiętał, a wynik poszedł w świat - tłumaczyła Śliwa. - Być może słabsza gra była spowodowana przerwą świąteczną i ciężkimi treningami, które mają zaprocentować w przyszłości. Nikt się więc nie spodziewał, że błyśniemy skocznością czy szybkością. Tak naprawdę to same się męczyłyśmy ze sobą. Wykazałyśmy się jednak w najważniejszych momentach blokiem i zimną krwią. Wierzę, że od Nowego Roku wszystko pójdzie nam lepiej niż dotychczas. Twardo postanowiłyśmy sobie, że musimy z Rzeszowem wygrać za trzy punkty. Miałyśmy ku temu okazję w poprzednich meczach, jednak te spotkania kończyły się ostatecznie tie-breakami przez nas przegranymi.

Paradoksalnie w ostatnich meczach Budowlane miały lepsze statystyki od rywalek, jednak przegrywały. Teraz na papierze również nie były dużo lepsze od swoich rywalek. - W niedzielę było na równo, dlatego te cyferki nie odzwierciedlają przebiegu meczu. Musieliśmy się męczyć, by wygrać 3:0. Nie był to łatwy i przyjemny mecz, ale ciężka walka. Oby tak dalej - cieszył się Błażej Krzyształowicz.

Czy długo oczekiwane zwycięstwo sprawi, że drużyna się przełamie? - Jeden mecz nie jest w stanie odmienić wszystkiego, co było do tej pory. Gdybym więc powiedział, że to zwycięstwo pomogło nam mentalnie, to byłoby na wyrost. Ten mecz nie sprawił, że zrobiliśmy krok w tył, i to jest ważne. Oby nasza praca zawsze kończyła się takim wynikiem - podsumował szkoleniowiec.

W następnej kolejce łodzianki zagrają na wyjeździe Legionovią Legionowo, a następnie w Łodzi z Naftą Piła, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i Pałacem Bydgoszcz.

Budowlani - Developres Rzeszów 3:0

Sety: 25:20, 25:22, 27:25

Budowlani: Śliwa 1, Skrzypkowska 7, Pycia 14, Popović 15, Sieczka 4, Polańska 7, Curtois (libero) oraz Kajzer 1, Sikorska, Grajber 1, Ściurka 3

Developres: K. Filipowicz 1, Olszówka 14, Nowakowska 8, Szeremeta, Mucha 16, Hawryła 7, Borek (libero) oraz Śliwińska, Budzoń, Głaz 3,