Sport.pl

Eleonora Dziękiewicz po meczu z Budowlanymi: "Praca sędziów to skandal"

Siatkarki Budowlanych pokonały w Atlas Arenie MKS Dąbrowa Górnicza 3:2. Wiele zastrzeżeń zawodniczki obu drużyn miały do sędziów spotkania
Eleonora Dziękiewicz, kapitan MKS, najbardziej żałuje czwartego seta. - Jest mi bardzo przykro, że nie wygrałyśmy tego meczu 3:1. W końcówce czwartego seta prowadziłyśmy, ale zabrakło nam konsekwencji, by zakończyć spotkanie - mówi zawodniczka.

Juan Manuel Serramalera, trener rywalek Budowlanych, podkreśla, że kompletowania składu nie ułatwiły mu kontuzje. - W środę mieliśmy bardzo ważny mecz, a urazu doznała Joanna Staniucha-Szczurek, czyli ważna zawodniczka dla naszego zespołu. Przed samym meczem wypadła nam też Katarzyna Urban, która skręciła kostkę podczas zajęć w siłowni - mówi Argentyńczyk. - Jestem rozczarowany takim wynikiem. Wygrywaliśmy 2:0 i prowadziliśmy grę. Nie potrafiliśmy zachować koncentracji i zakończyć meczu. Łodzianki włączyły piąty bieg i wygrały trzy kolejne sety. Mimo faktu, że wynik nie wpływa na sytuację w tabeli na koniec rundy zasadniczej Orlen Ligi, to jestem zadowolony, że zespół dał z siebie wszystko w tym spotkaniu. Musimy skupić się na kolejnym meczu.

Sporo kontrowersji wywołały decyzje sędziów, które niejednokrotnie były błędne. Wystarczy przypomnieć ostatnią akcję meczu, kiedy MKS zaatakował po bloku, którego arbiter Dariusz Wolski nie zauważył i przyznał najważniejszy punkt Budowlanym. - Poziom sędziowania poniedziałkowego meczu to skandal. Nie wyobrażałam sobie do tej pory, że w taki sposób można zakończyć mecz - grzmi Dziękiewicz.

Serramalera wychodzi z kolei z propozycją wprowadzenia wideoweryfikacji do rozgrywek play-off Orlen Ligi. Sporne sytuacje można sprawdzić na powtórce w męskich rozgrywkach PlusLigi. Błędy popełniane przez sędziego czasem były zbyt duże, by ich nie wychwycić. W końcówce sędzia popełniał błędy w dwie strony, jednak siatkarki nie mają za zadanie weryfikować pomyłki arbitrów, ale skupić się na siatkówce, czyli na tym, co robią najlepiej. To nie jest dla nich komfortowa sytuacja - mówi szkoleniowiec.

Więcej o: