PGE GKS - Cracovia. Piłkarz z Bełchatowa: "Od tego co się dzieje w ŁKS, różni nas tylko ładniejszy stadion. Problemy są te same..."

Meczem ze zdegradowaną Cracovią drużyna z Bełchatowa zakończy jeden ze swoich najsłabszych sezonów w ekstraklasie
Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek piłkarze prowadzeni przez trenera Kamila Kieresia zajmują w tabeli trzecie miejsce od końca. Tak słabego wyniku bełchatowianie nie zanotowali od 13 lat, czyli od ostatniego spadku z ekstraklasy.

Nie wiadomo, jak będzie wyglądała przyszłość klubu. PGE GKS jest winny piłkarzom pieniądze, a niektórym zawodnikom kończą się kontrakty (m.in. Marcinowi Żewłakowowi, Grzegorzowi Fonfarze). Działacze - jak do tej pory - nie rozmawiali z nimi na temat przedłużenia umów. Trener Kamil Kiereś po spotkaniu z ŁKS mówił, że ma pomysły na dalsze prowadzenie drużyny, ale z ich zrealizowaniem może mieć spore kłopoty. Wszystko przez, że pod dużym znakiem zapytania stoi dalsze sponsorowanie klubu przez Polską Grupę Energetyczną. - Dobrze, że ten sezon już się kończy. Drużyna jest bardzo zmęczona psychicznie. Problemy organizacyjne zdecydowanie odbiły się na postawie zespołu - mówił po ostatnim meczu jeden z zawodników PGE GKS.

I dodał: - Od tego co się dzieje w ŁKS, tak naprawdę różni nas tylko ładniejszy stadion. Kłopoty w klubie są takie same, albo bardzo podobne.

W niedzielę (godz. 17) bełchatowianie będą musieli jeszcze raz się wysilić. Stawką meczu ze zdegradowaną Cracovią będzie... pietruszka.

Więcej o: