Po wygranej z Pogonią. W PGE GKS walczą do końca. I dopną swego?

Piłkarze PGE GKS Bełchatów wygrali trzeci mecz z rzędu, tym razem z Pogonią Szczecin. Do miejsca, które gwarantuje utrzymanie, tracą już tylko trzy punkty. Zważywszy na to, co działo się w klubie jesienią, to cud
Po pierwszej części sezonu zespół z Bełchatowa miał na koncie ledwie sześć punktów i był na dnie ligowej tabeli. Zimą w klubie doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Aż dziewięciu piłkarzy podstawowego składu zostało przesuniętych do Młodej Ekstraklasy. Wśród nich byli m.in. Tomasz Wróbel, Dawid Nowak, Maciej Szmatiuk, Miroslav Bożok, Paweł Buzała i Adam Stachowiak. Niedługo potem z pracy zrezygnował Michał Probierz, który dowiedział się, że na transfery nie ma co liczyć. Drużyna była w rozsypce. Wydawało się, że nie ma już żadnych nadziei na utrzymanie. Zresztą i w klubie zdawali się być z tym pogodzeni.

Za próbę ratowania pacjenta w stanie krytycznym wziął się Kamil Kiereś, który jesienią też prowadził drużynę, ale został zwolniony. Do pracy z nią wrócił, bo w klubie nie było pieniędzy na nikogo innego. Kiereś zaczął pracę od zmazania tabeli zapisanej na tablicy, która wisiała na klubowym korytarzu i kłuła w oczy. - Przechodzimy przez czyściec. Nie możemy patrzeć na nią i się dołować. Sytuacja jest zła, ale dopóki istnieje szansa na uratowanie ekstraklasy, to musimy w to wierzyć - mówił przed rozpoczęciem rundy wiosennej.

Zespół zbudował od zera. Wziął do niego i młodych piłkarzy, i doświadczonych ligowców, którzy na duże zarobki nie mieli co liczyć. Od każdego nowego zawodnika Kiereś wymagał zapewnienia, że w razie niepowodzenia misji i spadku do I ligi będzie mógł na nich liczyć także w pierwszej lidze. Ze "starej gwardii" zostali m.in. Maciej Wilusz, Grzegorz Baran i Kamil Wacławczyk. Przyszli m.in. Patryk Rachwał, Rafał Kosznik, Bartłomiej Bartosiak i bramkarz Emilijus Zubas. Ten ostatni jest jednym z największych odkryć wiosny. 23-letni reprezentant Litwy w dziesięciu meczach puścił tylko pięć goli. Na początku tegorocznych rozgrywek miał imponującą serią 497 minut bez straconej bramki. Teraz najwyraźniej chce pobić swój rekord. W ostatnich trzech pojedynkach też zachował czyste konto. To w dużej mierze dzięki niemu PGE GKS jest czwarty w tabeli rundy wiosennej.

Gdyby tylko drużyna Kieresia lepiej radziła sobie w ofensywie, to być może byłaby jeszcze wyżej i już teraz byłaby nad kreską. W meczach z Wisłą, Legią, Widzewem i Lechem, które zakończyły się bezbramkowymi remisami, brakowało tylko jednego - skuteczności. Biorąc pod uwagę problemy kadrowe w zespole, to i tak Kiereś świetnie sobie radzi. W ostatnich spotkaniach nie mógł wystawić nawet jednego nominalnego napastnika! Za strzelanie goli odpowiedzialni są pomocnicy: Bartosiak i Mateusz Mak, którzy z konieczności są wystawiani w ataku. W Bełchatowie po cichu liczą na to, że na ostatnie mecze wróci kontuzjowany Nowak i pomoże drużynie, która w tej chwili ma już tylko trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca.

Po wygranej z Pogonią PGE GKS wyprzedził w tabeli Podbeskidzie Bielsko-Biała. Od dawna plotkuje się, że przedostatnie miejsce też da utrzymanie, bo Polonia Warszawa nie dostanie licencji na przyszły sezon. Ale w Bełchatowie twierdzą, że ich to nie interesuje, chcą utrzymać się sportowo. Jak tak dalej pójdzie, dopną swego.